Św. Eufemia

18 Września.

Żywot i męczeństwo Św. Eufemii. 

(żyła około roku 26o.) 

 

 

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. V, 1880r.

 

 

Kiedy za czasów Dioklecjana cesarza miasto Chalcedonie posiadające w swych murach wielkiego bałwana marsa, święto swoje pogańskie obchodzić miało, i zewsząd lud się na tę uroczystość gromadził. Wyszły surowe groźby od urzędu przeciw tym, którzy by jej święcić, i bożkom ofiar składać nie chcieli. Chrześcijanie brzydząc się bałwochwalstwem kryli się po domach, zbierając się gromadnie po różnych miejscach ku wspólnemu wychwalaniu Pana Boga Żywego, Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wypatrzyli ich poganie, grono z 49-ciu osób złożone, pojmali wszystkich za rozkazem Pryskusa starosty, i stawili przed jego trybunałem. Pomiędzy nimi, znajdowała się zacna i urodziwa panienka, Eufemia, senatora Filofrona i Teodozji córka, cnotliwie i bogobojnie wychowana dziewica. Skoro starosta ujrzał ów poczet sług Chrystusowych, radził im i obietnicami zachęcał, aby odstąpili swej Wiary; grożąc mękami strasznymi, jeśliby tego nie uczynili. A oni mu odpowiadali: – Tym co nam obiecujesz, wzgardziliśmy dawno, mając i lepsze i wieczne dobra niebieskie; a tego czara nam grozisz, nie boimy się, ale pragniemy; na mękach naszych pokaże się Moc Boża, i doznasz, iż my ochotniejsi będziemy do cierpienia, niźli ty do męczenia. 

Rozgniewany tym okrutnik, nie małe i nie krótkie gotował im katusze; przez dni 19 bił ich rozmaicie, a na ciele ich rany na ranach przydawał, ciężkim ich potem dręcząc więzieniem. Dnia 20 stawiono ich znowu przed nim, ale gdy się przekonał, iż według słów ich, prędzej gwiazdy z miejsca ruszyć, niż stateczność ich zachwiać zdoła, kazał ich w twarze siec biczmi i potem znowu odprowadzić do więzienia, aby ich później cesarzowi posłać. Eufemię tylko zostawił przy sobie i namawiał ją usilnie, aby się marsowi pokłoniła. A ona rzekła: — Widząc mnie lękliwą białogłową, mniemasz, iż mnie chytrością usidlić potrafisz? Ufam ja niezwyciężonej Ręce Chrystusa mojego, iż mi nie będziesz mógł szkodzić. — Zawstydził się tym i rozgniewał starosta. Wniesiono wnet koto tortur, na których wszystko ciało targane, i od kości oderwane być miało. Gdy w nim męczono pannę, a ciało z niej kawałkami padało, ona wzywała Chrystusa Pana, aby pokazał, iż On Sam jest Bogiem, a nad Niego innego nie ma. I wnetże stanęły koła, kaci zamilkli, a panna dźwigając się, ukazała się całą i zdrową. 

Nie wzruszył się tym okrutny sędzia, przygotowano wielki ogień, i dwaj żołnierze Wiktor i Sostenis wrzucić ją, w płomienie mieli; gdy raptem rzekli do Pryskusa: Wolę twą, czynić chcemy, ale stoją tam straszliwi dwaj mężowie, grożąc nam, a pannie pomoc dając. Mniemając starosta, iż oni także Chrześcijanami byli, dał ich nazajutrz lwom na pożarcie. Dwaj inni żołnierze Cesar i Wariusz wrzucili w ogień panienkę, ale wnet ogień na nich się obrócił, a Eufemia bez żadnej szkody z niego wyszła, gdyż płomień nie tknął jej sukni. 

Pastwiąc się dalej, uwiązano kamienie u żelaz ostrych, i tymi ciało jej darto, ale cierpliwość panny wszystko zwyciężyła; kamienie pokruszyły się Mocą Bożą, a Eufemię zdrową podniesiono. Wykopano natenczas dół wielki, napełniono go wodą i napuszczono w niego pełno jadowitych wężów, jaszczurek i innych gadów, z zamiarem wrzucenia tam męczennicy. Lecz ona nie czekając, przeżegnała się Krzyżem Świętym i zawoławszy: — Światłości moja Jezu Chryste, Tyś z wieloryba dom piękny Jonaszowi uczynił, Tyś lwom paszczęki w obronie Daniela zamknął, obrońże i mnie mocną Twą Ręką, wsław we mnie Imię Twoje. — I w dół skoczyła; a bestie rzucając się do niej, nie obraziły jej wcale, i owszem, unosiły ją raczej troskliwie na sobie, jakby ją strzec chciały. 

Tak gdy znów wyszła zdrowa stamtąd, nie wiedząc okrutnicy co dalej czynić mieli, wykopali dół tajemnie, napełnili go ostrym żelazem, pokryli po wierzchu ziemią, a pannie iść tamtędy kazali. Przeszła Eufemia jak ptak przez sidła, nie wiedząc o zasadzce; a słudzy z niewiadomości, powpadali tam i poginęli. 

Przekonawszy się Pryskus, iż okrucieństwem wygrać nie może, pochlebnymi i łagodnymi słowy zmiękczyć ją próbował, ale gdy owe pokuszenia jego wzgardliwie odrzuciła, znowu ją męczyć i bić rózgami kazał; a nareszcie bestiom dzikim: czterem lwom i trzem niedźwiedziom na pożarcie ją dano. Tu jut dziewica westchnęła do Pana Boga, prosząc, ażeby z ciałem rozłączona, zapłatę wieczną wziąć mogła. Przypadły do niej okrutne bestie i ze czcią nogi jej lizały; po czym jedna niedźwiedzica zadała jej maleńką, ranę w nogę. Padła panienka i duch jej wzleciał do Pana Boga, dla którego miłości tyle wycierpiała! Zatrzęsła się ziemia, trwoga ogarnęła wszystkich miasta mieszkańców, a wśród tego popłochu rodzice ciało córki zabrali, i w bliskości miasta Chalcedonu pogrzebali, radując się, iż tak wielką ofiarę Panu Bogu swojemu złożyli. Pobożni cesarze wznieśli tam później kościół pod wezwaniem Św. Eufemii, na cześć i Chwałę Panu Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu. Amen.

 

 

Pożytki duchowne. 

 

 

Niewymowne cierpienia jakie Męczennicy Pańscy znosili, porównać się nie dadzą z niepojętymi rozkoszami jakie Pan Bóg zwycięzcom złości i pychy tego świata, przygotował. Dlatego to Chrystus Pan dawszy nam pierwszy z Siebie Samego Przykład, wspierał też Boską Swą Mocą, Wybranych Swoich wśród najsroższych męczarni, chcąc sam nauczyć ludzi, iż niczym są znikome ziemskie troski, niczym najsroższe katusze wobec Nieskończonego Dobra jakim cierpliwość, wiarę i wytrwałą miłość sług Swoich płacić będzie; jakie na wieki krótką, choć ciężkimi dolegliwościami i kłopotami tego świata zaprawioną pielgrzymkę zastąpią. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023