Św. Regina z Alezji

7 Września. 

Żywot i męczeństwo Św. Reginy, dziewicy.

(żyła około roku 250.)

 

 

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. V, 1880r.

 

 

Urodzona w południowej Francji w mieście Alezja 238 r. z bardzo możnych i znakomitych, ale pogańskich rodziców, straciła Regina matkę zaraz po przyjściu na świat, a ojciec jej Klemens oddał ją na wychowanie pewnej niewieście o której nie wiedział że Chrześcijanką była. Ta wpoiwszy w nią najgruntowniejsze Wiary Świętej Zasady, rozbudziła razem w jej sercu pragnienie męczeństwa. To też kiedy Regina dzieckiem jeszcze będąc, wyczytywała z zajęciem dzieje współczesne wtedy Świętych Wyznawców Chrystusowych, prosiła Pana Boga, aby tak jak i oni, krew swoją za Zbawiciela przelać mogła.

Doszedłszy lat dziewiczych, widząc iż bardzo urodziwą była, co na tym większe w świecie narażało ją niebezpieczeństwa, uczyniła Regina ślub dozgonnego panieństwa, stroniła od rozrywek, spełniała wszelkie miłosierne uczynki, a co jej zbyło czasu, spędzała go na modlitwie, w kaplicach tajemnie podówczas przez Chrześcijan urządzanych.

Patrząc na starań swoich owoce, kobieta która ją wychowała pełna w duszy pociechy, przewidywała chwilę, w której Wiara Reginy na ciężką będzie wystawiona próbę. I gdy niekiedy okazała jej obawę, czy wytrwać zdoła jeśli to nastąpi, odpowiadała jej dziewica: „Bądź spokojną i miej nadzieję że za Łaską Niebieskiego mojego Oblubieńca niczego się nie ulęknę, i prędzej kaci ze zmęczenia ustaną niż ja się Boga mojego zaprę. W Jezusie moim całą pokładam ufność”.

Słuchając słów tych świątobliwa niewiasta, płakała z rozrzewnienia i radości, a ściskając ją mówiła: Cieszę się nadzieją że tak będzie, i że wkrótce ujrzę cię sławną męczenniczką. – Co się też wkrótce spełniło.

Wielu ze znakomitej rodem i majątkiem młodzieży ubiegało się o rękę Reginy. Pomiędzy tymi wybrał jej ojciec na męża tego, z którym związek czynił ją jedną z najpierwszych pań w kraju. Gdy jej oznajmił swe postanowienie, córka mu rzekła: – Wiem ja ojcze ile mnie kochasz i jak mnie tym zamężciem uszczęśliwić pragniesz, ale cóż byś powiedział gdybym zaszczytniejszy od tego zawarła związek? – Dałbym mu pierwszeństwo – odpowie ojciec. Ale któż w całym kraju świetniejszy nad owego młodzieńca przedstawić może? – Jezus Chrystus, odrzekła Regina, Temu to prawdziwemu Bogu, Stwórcy i Odkupicielowi naszemu, na zawsze się poślubiłam. Jakby piorunem rażony, Klemens zawołał: Jak to, czyż i ty uwiedziona, w Chrześcijańskie zabobony wierzysz? – Nie są to zabobony, powie dziewica, i gdybyś poznał Prawdy Wiary Chrystusowej, sam porzuciłbyś twoje bałwany!

Na te słowa, miotany gniewem Klemens, wykrzyknął groźnie: – Upamiętaj się, zastanów co masz czynić i wybieraj, czy chcesz ojca mieć we mnie, czy tyrana? – A gdy Regina trwała przy swoim, ojciec po użyciu łagodnych środków, które próżnymi się pokazały, wpadł w złość szaloną i zbił ją nielitościwie.

Tymczasem w tej samej porze przybył do Alezji, zesłany tam przez cesarza Decjusza, starosta Olibriusz, który dowiedziawszy o wszystkim co między Klemensem, a córką jego zaszło, kazał ją przed sobą stawić i tak olśniony został powabem jej powierzchowności, iż postanowił pojąć ją za żonę, wręcz jej to oświadczając. Święta mu odpowiedziała: że jest Chrześcijanką i że do śmierci żyć będzie w dziewictwie. Olibriusz pomimo to uprzejmie się z nią obszedł, odprawił ją do domu i dodał: że spodziewa się iż po namyśle zmieni swe zdanie. – Mylisz się, rzekła Regina, postanowienia mego ani twe oświadczenie, ani męki jakie mi zadać możesz nie zmienią.

Powróciwszy do domu, dziewica trudne przebyła z ojcem przejście. Nie mógł on zrozumieć aby nie chciała przyjąć powtórnie jej się przedstawiającego, tak świetnego losu, i zdjęty złością i rozpaczą poszedł do starosty, domagając się, aby Reginie jako Chrześcijance proces wytoczył. Przyzwał ją więc znowu Olibriusz do siebie, a gdy ją ujrzał, zamiast się srożyć tak zmiękł w jednej chwili, iż tylko łagodnymi słowy ująć ją pragnął. – Czy to podobna, rzecze, aby dziewica twojego stanu i wychowania chciała się poniżyć uchodząc za oblubienicę jakiegoś Galilejczyka, który sromotnie na krzyżu umarł? Nie bądź szaloną, oddaj mi rękę a pierwszą panią w cesarstwie zostaniesz. – Nie bluźnij, odrzekła mu poważnie Regina, Ten, Którego wzgardliwie nazywasz Galilejczykiem, jest Bogiem prawdziwym, Który z własnej Woli i Miłości Swej ku nam, poniósł śmierć haniebną; po czym Mocą Swoją wskrzesił się i wszystkie Nauki Swoje Cudami, których i poganie nie zaprzeczają, potwierdził. Albo i teraz nie jestże cudem, że ja słaba niewiasta, opieram się ułudnym twym słowom, chociaż wiem, że mnie za to ciężkie czekają męki? – Widząc ją niewzruszoną w jej postanowieniu, Olibriusz w samej rzeczy zagroził jej mękami i kazał zaprowadzić ją do więzienia, gdzie panienka przebywszy noc całą na modlitwie, wzmocniona jeszcze na duchu została niebieskimi pociechami i nadzieją otrzymania korony męczeńskiej.

Nazajutrz starosta ponowił swoje usiłowania, ażeby świętą dziewicę do oddania bałwanom pokłonu i do przyjęcia jego ręki skłonić. Gdy jednak wszystko daremnym się okazało, wpadłszy w złość wielką, kazał Reginę okuć w obręcz żelazną i tę łańcuchem do muru w więzieniu przytwierdzić. W takiej to męce dziewica miesiąc cały przetrwała, ani się położyć ani usiąść nie mogąc, podczas kiedy Olibriusz podróż po Niemczech odbywał. Ale dotkliwszą nad tę była dla niej męczarnia serca, gdy ojciec, cała rodzina i liczni przyjaciele dziewicy schodząc się do jej więzienia błagali ją rzewnie, aby uległa woli starosty, unikając niechybnie czekającej ją śmierci.

Wsparta szczególną Łaską Bożą, piętnastoletnia dziewica oparła się tej nad wszystkie ciężkiej pokusie. To też kiedy starosta powróciwszy z podróży, mniemał ją być skłonniejszą do swych żądań i na nowo przedstawieniami i groźbami chciał ją zniewolić do zaparcia się Chrystusa Pana, ona obstając niezachwianie przy swoim, z rozkazu jego na ziemi rozciągnięta i strasznymi knutami z żelaznymi na końcu hakami, ćwiczona była. Krew strumieniami się lała, lud zbiegły patrzéć na to, wydał jeden krzyk oburzenia; czym przerażony tyran do więzienia ją znowu odprowadzić kazał. Tam Święta upadła na kolana i gorąco dziękując Panu Bogu za odebrane Łaski, błagała, aby ją i nadal nie opuszczał. Wtem naraz dziwne widzenie cudownie ją znowu na duszy i ciele pokrzepiło: ujrzała Regina krzyż ogromny sięgający aż do Nieba; na szczycie jego była gołębica tak jaśniejąca, iż całe oświetlila więzienie, a głos z Nieba zabrzmiał: „Bądź mężną, godna oblubienico Chrystusowa, dziewictwo i wytrwałość twoja wysłużyły ci już koronę, którą wkrótce otrzymasz”. W tejże chwili straciła Święta czucie bólu ran odniesionych, a nowe ogarnęło ją męstwo.

Nazajutrz kazał Olibriusz straszne jej rany pochodniami palić, a następnie zanurzać ją w zimną wodę. Mężna dziewica poddawała się ochoczo wszystkiemu, ale już najmniejszego nie czuła bólu. Przemawiała tylko do ludu, uwielbiając Chrystusa Pana, gdy ujrzała tę samą co w więzieniu gołębicę, która unosząc się nad nią, złożyła na jej głowie przyniesioną w dziobie koronę; wszyscy zaś obecni usłyszeli głos z Nieba: „Pójdź Regino królować na wieki w Niebie z twym Boskim Oblubieńcem; pójdź odebrać nagrodę należną twojej stałości”. Na ten widok, 850-ciu pogan tam zgromadzonych nawróciło się, a wielkorządca przerażony wzburzeniem ludu, ściąć ją kazał. Było to 7 Września r. 253. Po ustaniu prześladowania, wystawiono na jej grobie kaplicę, zastąpioną wkrótce obszernym klasztorem, przy którym z czasem zbudowało się miasteczko, zwane miasteczkiem Świętej Reginy. Tak to ludzie postarali się uwiecznić pamięć tej, która ofiarą życia swego dała świadectwo Stwórcy i Odkupicielowi Swojemu, Panu Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu na wieki chwalebnemu. Amen.

 

 

Pożytki duchowne.

 

 

Obyśmy czytając jak ta Regina Żywoty Świętych, naśladować ich jak ona i uświęcać się umieli!

Cuda jakimi Pan Bóg wierność sług swoich nagradzał, wywołują niekiedy uśmiech szyderstwa na usta tych, którzy nie pojmując bynajmniej życia ducha, nie chcą mu przyznać władzy, która naturze materialnej udzieloną nie została. Ograniczonymi przeto o sferach ducha wyrokując zmysłami, za urojenia lub za zmyślone baśnie biorą to, czym Pan i Stwórca wszechrzeczy Potęgę i Chwałę Niebieską doskonałych wyznawców swoich objawia.

A jeśli zapytamy: Dlaczego Pan Bóg częściej cudów ku pożytkowi ludzi nie czyni? Odpowiem: iż cuda przechodząc w prawo powszechne, zastąpiłyby Wiarę, a bez tej nie ma zasługi. Poprzestajmy więc na ustanowionym przez Mądrość Stwórcy porządku; przyznajmy w pokorze, iż te, którymi tu i ówdzie niekiedy Niebieskie Prawdy i Obietnice Swoje popiera, są aż nadto dostateczne do utwierdzenia serc dobrej Wiary.

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023