Św. Wacław.

28 Września.

Żywot i męczeństwo Św. Wacława, księcia Czeskiego.

(żył około r. 930.)

 

 

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. V, 1880r.

 

 

Borzywój książę czeski, rozszerzywszy wraz z Ludmiłą żoną swą Wiarę Świętą w Czechach, zostawili na państwie syna Wratysława, pobożnego i przykładnego Chrześcijanina, który pojąwszy w małżeństwo Drahomirę pogankę, znalazł w niej najzaciętszą nieprzyjaciółkę Wiary, którą wyznawał. Miał z nią ten książę dwóch synów: Wacława i Bolesława; pierwszy, to jest starszy, objawiał z lat dziecinnych skłonności ojca; przeciwnie młodszy, odziedziczył nieszczęśliwą matki naturę. Wychowanie też późniejsze dwóch braci rozwinęło w nich te różne usposobienia: gdy Wratysław młodymi bardzo synów swych odumierał, znając przewrotność swej żony a bogobojność i zacność własnej matki, jej nie tylko rządy państwa, ale i opiekę nad nimi zlecił. Nie mogąc jednak Ludmiła mieć obu wnuków przy sobie, zatrzymała Wacława którego największą otoczyła troskliwością, a szczepiąc w nim Mądrość Bożą, przymioty i cnoty jakie chrześcijańskiemu książęciu przystoją, wysokie przy tym świeckie dała mu wykształcenie. Innymi niestety drogami prowadziła Drahomira ukochanego przez siebie Bolesława: okrutna, harda, gniewliwa, przekazała synowi wszystkie swoje wady. A urażona, iż matce swej, a nie jej, żonie, mąż sprawowanie państwa powierzył, przywłaszczyła sobie podstępem najwyższą władzę, i co tylko okrucieństwo i nienawiść wymyśleć mogły, użyła wszystkiego ku wykorzenieniu Wiary Świętej Chrześcijańskiej, i ku pognębieniu tych, którzy przy niej trwali. Zamykano kościoły, kapłanom surowo zakazywano nie tylko miewania kazań, ale i nauczania po domach Zasad Religii Świętej; wszystkie urzędy obsadzano poganami, słowem, zagłada imienia chrześcijańskiego stała się hasłem jej rządów.

Takie postępowanie oburzyło przeciw niegodnej przywłaszczycielce naród cały. Cnotliwa Ludmiła uważając być swym obowiązkiem, ażeby takim zbrodniom i nadużyciom koniec położyć, zniósłszy się z pierwszymi panami czeskimi, Wacława jako prawego następcę po ojcu, panującym ogłosiła. Drahomira więc ustąpić musiała, a dla zapobieżenia wewnętrznym niesnaskom, oddano Bolesławowi z matką trzymającemu, jedną z prowincji za rzeką Elbą.

Objąwszy Wacław rządy państwa, jako drugi Dawid nie w skarbach i zbroi, lecz w Wierze Świętej nadzieję pokładając, wszystkie swe sprawy od Pana Boga poczynał. Przywróciwszy obrzędy Służby Bożej, i wyswobodziwszy Kościół spod jarzma krwawego w jakim za czasu Drahomiry jęczał, dostatki państwa na podniesienie losu i bytu poddanych swoich, na wszelkie dobre uczynki obracał. Skromny w jedzeniu i piciu, w rządzeniu ludem łaskawy, czujny i mądry, przyświecał wszystkim zacnością i świętobliwością. Ile mu czasu od spraw państwa zbywało, obracał go na zwiedzanie po mieszkaniach i szpitalach ubogich i chorych którym służył z miłością, a widziano go jak nieraz w nocy, sam zboże lub drzewo im roznosił. Dla uczczenia zaś ich niskiego stanu, pogrzebom ich zwykle towarzyszył, w książęce przybrany szaty. Ciało swe w nieskażonej zachowane czystości, niezmiernie trudził; w nocy, bosymi nogami w wielkie zimna i mrozy do kościoła chodził, i tam długie godziny przed Obrazem Przeczystej Boga-Rodzicy, do której żywe miał nabożeństwo, na modlitwie spędzał. Duchownym wielkie okazywał uszanowanie, a cześć jego dla Przenajświętszego Sakramentu Ołtarza była tak wysoka, iż sam własnymi rękami zasiewał pszenicę na hostie do Mszy Świętej przeznaczoną, sam ją zbierał, mleł, i sam piekł z niej opłatki. Podobnież i wino do Ofiary Mszy Świętej służyć mające, sam z winnych jagód przez siebie w tym celu pielęgnowanych, przyrządzał, i sam codziennie do Mszy Świętej służył.

Te pobożne i skromne uczucia i zajęcia nie odejmowały mu bynajmniej owego hartu duszy, odwagi i męstwa, które postronnym nakazywały poszanowanie. Musi być mężnym kto się boi Pana Boga; bo taki niczym ustraszyć się nie da, grzechem jedynie, lub niełaską Bożą; gdy jego przeciwnie, każdy złą sprawę mający bać się musi.

Widząc Drahomira jak pod berłem Wacława Religia Chrześcijańska w całych Czechach na nowo zakwitła, i okrutnica przypisując to wpływowi Św. Ludmiły, nasłała na nią zdrajców: Tymę i Symona, którzy ją w zamku Tatyn zamordowali i do rzeki wrzucili. A niegodziwa matka chcąc też dosięgnąć i syna, pobudziła przeciw niemu księcia gurymskiego Radysława, który bez żadnej przyczyny ziemię czeską najechał z licznym wojskiem i wojować ją zamierzał. Zastąpił mu drogę Wacław Święty zbrojny na czele swego ludu, a nade wszystko, opatrzną Ręką Pana Boga swego wsparty; i kiedy zetrzeć się z sobą mieli, Radysław będąc olbrzymiej budowy oznajmić mu kazał, iż jeśli zechce w obliczu wojsk zgromadzonych rozstrzygnąć o losach wojny w pojedyńczym z nim spotkaniu, on gotów chętnie na to przystanie. Mąż święty szczęśliwy, iż przelaniem krwi własnej oszczędzi jej swym ludom, przyjął z radością ów pojedynek. Wystąpili na plac boju dwaj szermierze, Radysław przybrany w ogromną zbroję z dzidą i mieczem wielkim w ręku, jakoby drugi Goliat, i wątły, szczupłej budowy Wacław w lekkim pancerzu i z małym zwykłym pałaszem, ale jak Dawid silny ufnością jaką w swym Panu Bogu położył. I kiedy uszykowane naprzeciw siebie nieprzyjacielskie wojska czekały z wytężoną uwagą rozstrzygnięcia walki, podniósł swą dzidę Radysław, aby nią przeciwnika ugodzić, a w tejże chwili ujrzał Anioła Pańskiego jak Wacławowi włócznię podawał, i usłyszał głos z Nieba wołający: ,,Nie tykaj”.

Nad wyraz przerażony książę, spadł z konia, rzucił się do nóg Wacława, i zdając się na łaskę i niełaskę, o przebaczenie prosił. A Wacław równie miłosierny jak mężny, upomniał go słowem prawdy, i do domu odprawił. W innym jeszcze zdarzeniu doznał mąż Święty opieki Aniołów. Znajdując się w Worms na walnym sejmie, któremu cesarz Otton I. przewodniczył, Wacław służąc dnia tego do dwóch Mszy Świętych w kościele, spóźnił się na zebranie, gdzie zgromadzeni książęta postanowili za to nie oddać mu należnego hołdu skoro nadejdzie. Ale inaczej się stało, bowiem gdy wchodził, ujrzeli przed nim dwóch Aniołów niosących krzyż złoty dziwną dający jasność. Wszyscy natychmiast powstali z krzeseł, a cesarz posunąwszy się na jego spotkanie, wprowadził i posadził go obok siebie. Poznawszy zaś bliżej świętobliwość tego księcia, chciał cesarz w jego osobie wynieść księstwo czeskie do godności królestwa. Odmówił tego Wacław Święty, z radością jednak przyjął dar inny, to jest: relikwie Św. Wita i Św. Zygmunta, Męczenników, a powróciwszy do Pragi, zbudował kościół pod imieniem Św. Wita, w którym i te święte relikwie i zwłoki Św. Ludmiły swej babki, złożył.

Rozniosła się szeroko sława cnót i mądrości tego pana, a Święty nie wynosząc się stąd bynajmniej, umyślił opuścić wszystkie światowe próżności, i zakonnemu poświęcając się żywotowi, stać się w ubóstwie naśladownikiem Jezusa Chrystusa. Sprowadził on był do Czech Benedyktynów, u których, zrzekłszy się tronu, miał zamiar resztę życia przepędzić. Lecz Drahomira powodowana zazdrosną złośliwością, zazdroszcząc mu sławy i Błogosławieństwa Boskiego, postanowiła, zmówiwszy się z Bolesławem, zgładzić go ze świata. I kiedy Św. Wacław otworzył jej do powrotu granice swego państwa, ona wraz z młodszym synem zaprosiła go do siebie na ucztę.

Wiedział mąż święty co go tam czekało, i przygotowany Spowiedzią i Sakramentem Świętym Ciała i Krwi Pańskiej, udał się do nich na owo zaproszenie do Bunzlau. W czasie uczty, wysunął się nieznacznie o północy do kościoła na modlitwę; spostrzegła to Drahomira, i co rychlej wyprawiła tam Bolesława z siepaczami na dopełnienie zbrodni. Wszedłszy do kościoła, podniósł Bolesław miecz na Wacława, ale ten wypadł mu z ręki. Towarzyszący mu wtedy zbrodniarze podali mu inny, pobudzając go do spełnienia bratobójczego czynu. Bolesław natenczas przeszył go mieczem, a krew prysnęła na mur kościoła i tam ją dotąd widzieć można. Poniósł Wacław męczeństwo 28 Września 938 r.

Bezbożny Bolesław ciężkimi trapiony klęskami, na przywłaszczonym sobie tronie młodo umarł. Drahomira znalazłszy się w czasie podróży w miejscu, gdzie powstało lekkie trzęsienie ziemi, żywcem się w nią zapadła. Wacław zaś słynie i słynąć nie przestanie, przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Którego Królestwo trwa na wieki wieków. Amen.

 

 

Pożytki duchowne.

 

 

Święty ten monarcha, którego pełen cnoty i zasług żywot jest i będzie po wszystkie czasy chlubą ziemi na której się urodził, wykonywał zarazem i najwyższe przykazy ewangeliczne, i zewnętrzne praktyki religijne, do których wiele, mało zastanawiających się osób, żadnego lub zbyt małe przywiązuje znaczenie. Pamiętajmy jednak, iż Chrystus mówiąc o jednych i o drugich tak się wyraża: ,,Czyńcie to, a nie pomijajcie tamtego”. Nie jesteśmy obowiązani jak to czynił ów święty książę, wyrabiać własnymi rękami chleb i wino do Służby Pańskiej; on jednak, przejęty czcią nieskończoną ku Temu, Który ściągniony z Nieba błogosławieństwem kapłańskim, stawa się pod tą postacią Chlebem żywota wiecznego, z miłością i szczęściem dopełniał powziętego dobrowolnie obowiązku.

My też znowu, nie pomijając praktyk zewnętrznych, które są cechą jedności naszej w pojmowaniu zasad Kościoła Świętego, a duchem wielkiej mądrości natchnione, służą wszystkie ku udoskonaleniu naszemu; starajmy się także o ile w mocy naszej, przykładać się do schludnego utrzymania szat i ozdób kościelnych przez uszanowanie i miłość dla Pana nad pany, który kościół domem swym nazwać raczył.

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023