Mojżesz

24 Maja.

Żywot Mojżesza, Zakonodawcy.

(żył po stworzeniu świata około r. 1800.)

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. III, 1880r.

 

 

 

 

Po śmierci Józefa w Egipcie, naród ojca jego Jakuba tak się w kilkaset lat rozmnożył, iż mężów samych sześć kroć sto tysięcy stanąć do boju mogło. Bojąc się tedy królowie Egipscy, aby się kiedy Izraelici przeciw nim z nieprzyjaciółmi ich nie zmówili, poczęli nieznośnymi uciskać ich podatkami, dręczyć wszelkimi prześladowaniami, a robotami gnębić, chcąc ich niewolą i nędzą wyniszczyć. Ale kogo Pan Bóg wspomaga, tego człowiek nie zgubi; im ich więcej dręczono, tym się więcej rozmnażali. Wtedy kazał król obwołać straszny na ów lud Boży wyrok, aby wszystkie dzieci płci męskiej zabijano. Każdy Egipcjanin mocen był wydrzeć takie dziecię z rąk żyda i w rzekę je wrzucić lub zamordować, a każdy żyd zmuszony był pod gardłem synów swych wydać. Tak to nieprzyjaciel zbawienia ludzkiego wytępić chciał naród, z którego Chrystus Pan miał powstać.

W tym też czasie Amram, wnuk Lewiego, a prawnuk Jakuba miał z żoną swoją Johabet bardzo pięknego synka, którego przez trzy miesiące najtroskliwiej ukrywali, aby mu życie ocalić. A gdy przez wzgląd na własne bezpieczeństwo, dłużej już go u siebie trzymać nie mogli, upletli z rogóży czółenko, pomazali je klejem i smołą, i z żalem wielkim włożywszy weń dzieciątko, puścili je na rzekę, a siostrę jego posłali, aby patrzała co się z nim dziać będzie. 

Król Faraon miał córkę zamężną i bezdzietną, która właśnie dnia tego wyszedłszy na przechadzkę i kąpiel z pannami swemi, ujrzała na rzece czółenko między trzciną i przynieść je sobie kazała. A znalazłszy w nim wielkiej piękności dzieciątko, i domyślając się iż było z hebrajskiego rodu, użaliła się nad nim, i umyśliła ocalić i przybrać je za własne. Gdy się o mamkę dowiadywać zaczęła, siostra dziecięcia przywiodła jej własną matkę, a królewna powierzyła jej chłopczynę na odchowanie. Pan Bóg to sprawił, aby matki swej mlekiem karmiony, z nim wiarę i bojaźń Boską wyssał. 

Gdy dziecina podrosła, wzięła je królewna do siebie, za syna swego przysposobiła i nazwała go Mojżesz, to jest Wodnik, że z wody wzięty został. Rosło dziecię im dalej tym więcej w mądrość, roztropność i dzielność wielką, stając się coraz milszym królowi i dworzanom. Widząc go bardzo do nauk sposobnym, dała mu królewna pierwszych filozofów i uczonych Egipskich za nauczycieli. Tym sposobem w wszelkiej mądrości wyćwiczony młodzieniec nie tylko wysoką nauką, ale i niepospolitą, odznaczał się statecznością. Strzegł się wszelkiej lekkości, niewinne zachowywał obyczaje, i zdawał się być do wielkich stworzony rzeczy. To też kiedy rozpytując się pilnie, dowiedział się, iż pochodził z hebrajskiego rodu, który ma Pana Boga w Niebie, brzydzi się bałwochwalstwem egipskim i czekał Mesjasza, dziadom jego Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi obiecanego; kiedy ich dzieje, cnoty i proroctwa rozmyślał, zapalał się gorącą żądzą naśladowania swych przodków. Nauczył się najpierw tajemnic nabożeństwa od ojców podanego, przejął się nadzieją życia po śmierci, a wzgardą marności doczesnego dobra, i postanowił cnotliwy młodzieniec porzucić sławę, godności jakie go czekały, zaprzeć się raczej matki swej królewnej, a do pogardzonego i niewolą znękanego ludu swego powrócić, by smutne losy jego podzielać.

Gdzie mógł tymczasem, zastawiał się o krzywdę swych współ rodaków, i gdy razu jednego spotkał okrutnie obchodzącego się z hebrajczykami starostę jak znieważył w oczach jego nieszczęśliwego żyda, zabił go potajemnie, i ciało jego w piasku zagrzebał. Doszła wieść o tym do króla, którego podburzono przeciw Mojżeszowi, uważając iż swój naród nad Egipcjan przekłada. On widząc że przyszła stanowcza dla niego chwila, uciekł do Arabii, woląc z Panem Bogiem i z dobrym sumieniem pozostać ubogim, jak między bałwochwalcami grzechem i rozkoszami się mazać. W tej drodze napotkał zacny młodzian pasterzy, którzy przekorząc się białogłowom, bydło ich od wody odpędzali. Białogłowy te były to córki Jetra, kapłana Madiańskiego, który uwiadomiony o tym jak obcy ów człowiek zastawiał się za nimi, przyzwał Mojżesza do siebie, i zatrzymał go w swym domu, a po niedługim czasie dał mu jedną ze swych córek, Zeforę za żonę; a mąż Boży miał z nią później dwóch synów: Gersama i Eliezera.

Gdy razu jednego Mojżesz według zwyczaju pasł trzodę świekra swego na odległej puszczy, ujrzał z daleka w głogowym krzaku światłość nad ogień światłej szą, a nie naruszającą krzaka, wśród którego płonąć się zdawała. Zdziwiony tym bardzo, zbliżał się by zobaczyć tak szczególne zjawisko, gdy usłyszał Głos mówiący: „Nie przybliżaj się Mojżeszu, miejsce na którym stoisz, świętą ziemią jest. Jam jest Bóg ojca twego, Bóg Abrahama, Izaaka, Jakuba”. A Mojżesz to słysząc, zasłonił twarz swoją, nie śmiąc podnieść oczu. I rzekł do niego Pan Bóg: „Widziałem udręczenie ludu mego w Egipcie, i usłyszałem skargi jego. Przetom zstąpił, abym go wybawił, a wprowadził do ziemi mlekiem i miodem płynącej. A ty pójdziesz do Faraona, abyś wywiódł lud mój Izraelski z Egiptu”.

Mojżesz długo się wymawiał: — A com ja za człowiek, rzecze, abym tak wielkie sprawiał dzieła? I wymowy nie mam, i nikt mi wierzyć nie będzie. — Ale mu Pan Bóg obiecał, iż On go nie opuści, jako Ten, Który głuchego i niemego stworzył. I obdarzony mocą czynienia wielkich cudów, udał się sługa Pański do Egiptu wraz z bratem swoim Aaronem. Tam już ani król, który go prześladował, ani nieprzyjaciele jego nie żyli. Zwołał wtedy mąż Boży synów izraelskich, oznajmił im Miłosierdzie Boga Ojców ich nad nimi, a iż był posłany, aby ich z onej ciężkiej wywiódł niewoli. I to dziwne opowiadanie swoje popierał cudami: rzucił laskę na ziemię, i w węża się przemieniła, wziął węża za ogon i w laskę się obrócił. Włożył rękę w zanadrze i trędowatą się stała, w sunął znowu za pazuchę, i wnetże czystą wyjął. Wylał wodę na ziemię, i w krew się zamieniła itp. A lud patrząc na takie dziwy, uwierzył posłannictwu jego, a za nadzieję wybawienia swojego, Panu Bogu Żywemu składał dzięki. 

Poszedł następnie Mojżesz do Faraona, i rzekł mu: — Bóg Izraelski przysyła mnie do ciebie, abyś wypuścił lud Jego z Egiptu, by mu ofiary czynił na puszczy. — Ale się król rozgniewał i słuchać go nie chciał, a Izraela tym ciężej pracą obarczać i dręczyć kazał. Nieszczęśliwi uciśnieni wołali na Mojżesza: — Zamiast nas oto wybawić z niewoli, do większej jeszcze przeciw nam przywiodłeś króla srogości. — Umocniony Mojżesz od Pana Boga, stanął znowu przed Faraonem, i czyniąc w obliczu jego cuda, groził mu od Pana Boga ciężkimi plagami i karaniem, jeśliby Woli Jego zadość nie uczynił. Ale zacięty Faraon pomimo wszystko, trwał w swym uporze. Dopuścił wtedy Pan Bóg srogie na Egipcjan klęski. I tak: pierwszą plagą jaką ich nawiedził było, iż woda w rzekach i po naczyniach wszystkich w krew się obróciła, przez cały tydzień tak pozostając.

Nie dbał na to Faraon. Kazali więc Mojżesz i Aaron żabom wyjść z wody. I na uderzenie laski Mojżeszowej wyszły żaby, i napełniły domy, łóżka, stoły, garnki u wszystkich ludzi w Egipcie od króla począwszy, co wielki postrach i obrzydzenie sprawiło, a król Izraelitów puścić obiecał.

Nie dotrzymał wszakże słowa, i trzecia spadła na kraj plaga. Pluskwy smrodliwe z prochu przez Mojżesza wzbudzone, tak i bydlęta wszelkie i ludzi oblazły, iż ani siedzieć, ani jeść, ani spać nie mogli, kąsaniem ich dręczeni. Przypuścił potem Pan Bóg psie muchy z ostrymi bardzo żądłami, które i ludzi i bydło uśmiercały.

Piątą plagą była zaraza na bydło. Wyzdychało też w całym Egipcie, u Izraela tylko ani jedno bydle nie zachorzało nawet. Dalej zesłał Pan Bóg szóstą plagę. Rzucił Mojżesz garść popiołu przed Faraonem, i wrzody straszne obsypały i ludzi i bydlęta, a ból ich tak był dokuczliwym, że się na nogach utrzymać nie mogli.

Siódmą plagę zesłał Pan Bóg na podniesienie laski Mojżesza w niebo: był to grad wielki z błyskawicami i ogniem, o jakim nigdy nie słyszano, a który zniszczył i pobił wszystko co na polu zastał: ludzi bydlęta i zboże.

Za każdą z tych plag obiecywał Faraon uwolnić lud Izraelski, i znowu cofał swe słowo. Tym razem rzekł: — Idźcie i ofiarujcie, ale sami tylko mężowie, bez żon i dzieci, reszta tu zostanie.

Nie poprzestał Mojżesz na tym, dla wszystkich domagając się wyswobodzenia. Przywołując więc ósmą plagę, uderzył laską w ziemię i wiatr wielki przypędził mnogość szarańczy, która cały pokryła Egipt niszcząc do reszty, co inne oszczędziły plagi. Ale i to nie pomogło.

Dziewiątą plagą, jaką Pan Bóg na podniesienie w niebo laski Mojżeszowej dopuścił, były straszne ciemności nad całym Egiptem, które przez trzy dni trwały, tak iż nikt ani jeść, ani pić, ani z miejsca ruszyć się nie śmiał, a u Izraelitów słońce wtedy świeciło. 

Tu już przyzwał Faraon Mojżesza, mówiąc: — Zgrzeszyłem przeciw Bogu waszemu i przeciw wam, idźcie ze wszystkim, a ofiarujcie Bogu, bydło tylko wasze niech pozostanie. — A Mojżesz rzekł: — To być nie może, wszystko zabrać musimy. — Faraon precz mu z oczu pójść kazał, i zaślepiony pomimo tylu Cudów Potęgi Bożej, wywołał swym uporem straszną plagę dziesiątą. Nim tę Pan Bóg zesłał, rozkazał ludowi swemu nabrać złota, srebra i wszelkich kosztowności u Egipcjan, którzy im chętnie wszystko dawali, jakby zapłatę za tyle pracy dla nich podjętej w ich kraju. Rozkazał też Pan Bóg Mojżeszowi, ażeby Hebrajczycy na pamiątkę swojego wybawienia, święcili Wielkanoc pożywaniem baranka, a krwią jego, podwoje drzwi swoich pomazali. Co skoro uczynili, tejże nocy anioł śmierci pozabijał pierworodne dzieci i bydlę każdego domu w całym Egipcie, począwszy od króla aż do ostatniego nędzarza. A domy krwią baranka pomazane, pominięte zostały. Rozpacz i przerażenie ogarnęło cały naród i nie tylko już wolność ludowi Bożemu dano, ale nadto prosili Egipcjanie, aby ich czym prędzej opuścił.

Tejże nocy wyszedł cały lud Izraelski na puszczę nad morze. Było go 600,000 mężów do boju zdatnych, oprócz starców, dzieci, niewiast i ubóstwa bez liczby. I czynili ofiary Panu Bogu za swoje wyzwolenie, a słup ognisty prowadził ich w nocy. W kilka dni po ich odejściu, Faraon żałować począł, że ich wypuścił, i poszedł w pogoń za nimi z wojskiem. Ale Pan Bóg zasłonił ich słupem i obłokiem, iż przystąpić do nich nie mógł; a rozkazawszy morzu, ażeby się rozstąpiło, uczynił drogę Izraelitom, którzy nią ze wszystkim co do nich należało, suchą nogą przeszli. Zobaczywszy to Faraon, popędził za nimi; a Mojżesz widząc, iż z całym wojskiem wszedł na ową morską drogę, ściągnął rękę i na rozkaz jego spuściły się na swe miejsce rozstąpione wody, i zatopiły wszystko co Faraona było, tak że ani on sam, ani nikt z jego ludzi śmierci nie uszedł.

Tak obrany i wybawiony lud swój chciał Pan Bóg do ziemi Chananejskiej wprowadzić, i uczynić sobie z niego gniazdo i dom Syna Swego, Mesjasza przyszłego. Chciał też mieć w nim sługi wierne i chwalce Swoje, i królestwo z nich kapłańskie uczynić. Dlatego postanowił zawrzeć z nim umowę i przymierze, dając mu ustawy i prawa, wedle których miał się zachować. Naznaczył przeto dzień pewny, w którym sam chciał do niego przemówić. I kazał obwołać przez Mojżesza, iż lud ów miał się przez trzy dni do tego gotować, zachowując czystość w wszelakiej wstrzemięźliwości, i szaty ochędożne przyoblec.

Gdy dzień ów nadszedł, ukazał się Pan Bóg Izraelitom na górze wysokiej, zwanej Synaj, w ogniu straszliwym, w gromach i błyskawicach, na widok czego wszyscy drżeć poczęli. A gdy się odezwała zwołująca ich przeraźliwa trąba, na pół żywi z przestrachu wołali na Mojżesza: — Proś niech Pan z nami nie mówi, bo pomrzemy; ty sam z nim rozmawiaj, a my słuchać będziemy wszystkiego co nam powiesz od Pana. — Wtedy Pan Bóg bacząc na ich nieudolność, rozkazał by sam Mojżesz przyszedł do Niego na górę, i wpuścił go pod obłok którym objęta była. Tam mąż Boży przede wszystkim pościł 40 dni i nocy i dopiero ze Słów Pańskich wziął zakon i naukę wszelką. I od czasu onego rozmawiał z nim Pan Bóg w każdej potrzebie, jak przyjaciel z przyjacielem.

Postanowiony wtedy wodzem Izraelitów, na znak rozmowy swej z Panem Bogiem dostał napisane dla nich na dwóch tablicach kamiennych Dziesięcioro Przykazań Boskich, które zawierają w sobie wszelki obowiązek człowieka, względem Pana Boga i bliźniego. I między nimi a Bogiem uczynił Mojżesz przymierze skropione krwią bydlęcą, która przyszłą Chrystusową znaczyła. Tym Przymierzem Pan Bóg im poprzysiągł Sam na Się, iż im będzie Bogiem, Opieką i Dobroczyńcą na wieki, Gniew Swój od nich odwracając dla Zasług i Krwi wylanej w przyszłości przez Syna Swego. Oni też obiecali innego nie mieć Pana Boga ani do innego się nie uciekać, a tylko Temu Jednemu ufać i pełnić Wolę Jego we wszystkim. Uczył ich Mojżesz bojaźni Bożej, i cnót w jakich się Pan Bóg kocha. Zbudował ich kosztem przybytek, w którym by się Panu Bogu kłaniali, i ofiary Mu jako Dawcy swemu czynili. Oddzielił od innych pokolenie Aarona, aby z niego jedynie kapłanów mieli; żaden zaś z obcego temu, w urząd kapłański wdzierać się nie miał prawa. Tak to postanowionym kapłanom powierzył nauczanie, kazanie, i oznajmianie ludowi Woli Bożej, której wierzyć i słuchać obowiązani byli. Dał im też i Lewitów, którzy by się ustawicznie zajmowali Służbą Bożą, lud bowiem pospolity pełnić Jej zawsze nie był w stanie. Funduszu na ich utrzymanie, równie jak i na wszystkie potrzeby kościelne dostarczała pewna cząstka dochodu ludu, i ofiary z okupu pierworodnych. Nauczył ich też Mojżesz ceremonii obowiązujących, oraz wszelkich obrządków i świąt kościelnych, w których Pana Boga chwalić, a dusz własnych zbawienia szukać mieli.

Postanowił on im także świecką rzeczpospolitą, nauczając jak się sądzić, karać i od nieprzyjaciela bronić należało. Jak się łupiestwa, lichwy, nierządu i krzywdy bliźniego wystrzegać. Postanowił też małżeństwo, ucząc jak dzieci na godne sługi Pana Boga i rzeczypospolitej chować. A sam był dla wszystkich, cnót niewysłowionych przykładem.

Przełożeństwo nad ludem, od którego Panu Bogu Samemu usiłował się wymówić, uważał on jako ciężar, który rad by był zrzucić z siebie, tak jak inni o niego się dobijają. Żadnego też z synów i powinowatych swoich, na żadne dostojeństwo nie wyniósł. Dochodów z urzędu swego ani darów nie przyjmował, proste jak każdy inny wiodąc życie. I jedynego tylko mając sługę Jozuego, którego z Woli Bożej następcą po sobie, i wodzem ludu Izraelskiego naznaczył. Rozum i wszystkie swe sprawy na Panu Bogu opierając, gorący był w modlitwie, o wszystko radził się Pana Boga, i nic bez Niego nie poczynał. Ludzi których mu Pan Bóg powierzył złych, krnąbrnych, obmówców, i tak mu często nieprzyjaznych, że kilkakrotnie ukamienować go chcieli, tak miłował, iż prosił Pana Boga, aby im grzechy odpuścił, albo jego samego z ksiąg żywota wymazał. A kiedy dla ich występków, które gorzko opłakiwał, Sprawiedliwość Boża doczesnym karaniem dotknąć ich postanowiła i wyprosić ich nie mógł, sam ich wolał ukarać gdy w bałwochwalstwo wpadli, i ulanego cielca jako Pana Boga czcili. Rozkazał więc Lewitom zabijać lud bałwochwalstwem zmazany, i poległo ich 23,000, których zgon uratował od zguby z Ręki Bożej cały żydowski naród. Cielesnych też i nie wstrzemięźliwych ludzi surowo karał, jako tych, którzy Gniew Boży na lud jego ściągali.

Kiedy pomiędzy poddanym i jego pojawili się odszczepieńcy którzy zaburzenie czynili, kapłaństwo sobie przywłaszczali, a starszych i kapłana Bożego słuchać nie chcieli, i mieniąc się równym i Aaronowi, sekty osobne tworzyli, a takimi byli: Daton, Chore i Abiron, Mojżesz na klęczkach o upamiętanie ich prosił. Ludowi zaś ów najłaskawszy i najcichszy człowiek rozkazał, aby się oddzielił od namiotów przewrotnych i zwodniczych sekciarzy, a nie dotykał się ich własności, by jak oni w grzechach nie zginął. I stało się, źe gdy przedniejsi z panów i mistrzów sekty kadzielnicę kapłańską brać w ręce śmieli, uderzył na nich ogień z Nieba, i dwustu pięćdziesięciu tejże chwili pochłonął. Bluźniercę, który w gniewie przeciw Panu Bogu mówił, i innego, który w dzień świąteczny drwa zbierać się ośmielił, na rozkaz Boży ukamienować kazał. Sam zaś wielce cierpliwy szemrania, złorzeczenia, i obmowy pokornie znosił.

Gdy własny brat jego Aaron i siostra Maria, uszczypliwymi dotykali go słowami, i mówić się poważyli: — Czyż przez samego tylko Mojżesza mówi Bóg? Wszak też i do nas także mówił. — Mojżesz łagodny i cichy, nic się temu nie sprzeciwił, lecz Pan Bóg ujął się o jego krzywdę, i rzekł do Aarona i Marii: „Jeżeli Prorok Pański pomiędzy wami powstanie, albo w objawieniu mu się ukażę, albo przez sen mówić z nim będę. Lecz z Mojżeszem, sługą moim, który jest najwierniejszy w Mym Domu całym, usta w usta rozmawiam, a on nie pod. zakryciem, ale jawnie Pana swojego widzi“ I to mówiąc, skarał Pan Bóg Marię trądem po całym ciele, aż Mojżesz Gniew Boży przejednał, i zdrowie jej uprosił.

Wielekroć poddani jego dla których tyle czynił i cierpiał, wołali gniewnie na niego: — Wywiodłeś nas na puszczę, gdzie ani jeść ani pić nie mamy. Dajesz nam tylko mannę, a mięsa, ryby, nie znamy. I gdzież jest owa ziemia mlekiem i miodem płynąca? Zdradziłeś nas, i wrócimy do Egiptu, a innego sobie obierzemy wodza. — On w pokorze mówił: — Izali nie przeciw Panu Bogu szemrzecie? Alboż to ja was wywiodłem, a nie Sam Pan Bóg takie cuda czyniąc mocną swą ręką? Ja grzeszny człowiek spełnić muszę to, co mi Pan Bóg wasz rozkazał. — I wzniósłszy oczy w niebo, o Pomoc i Łaskę Pana Boga prosił. Wejrzał Pan Bóg na udręczenie wiernego sługi, i gdy lud znękany był pragnieniem, kazał mu laską uderzyć w skałę, z której niezwłocznie obfity zdrój wody wytrysnął. Chcąc zaś dać im nowy dowód wszechmocy swojej, zsyłał im Pan Bóg przez miesiąc cały taką ilość przepiórek i jarząbków, że ich przejeść nie mogli. Jeszcze atoli tkwiło mięso w ich ustach, kiedy Sprawiedliwość Boża ukarała ich niedowierzanie i obżarstwo zarazem, tylu albowiem padło ich wtedy śmiercią, iż miejsce gdzie ich składano nazwano: Pogrzeby pożądliwości.

Był Mojżesz w pracy niepokonany; po całych dniach swary ludzkie jednał, na sądach siedząc. A jakkolwiek rządzony Duchem Bożym, obdarzony mądrością jakiej żaden człowiek nie miał usłuchał jednak rady świekra swojego Jetra, i postanowił na sądy osobnych ludzi mądrych, a nie łakomych, którzy by gardząc darami, sprawiedliwość pokrzywdzonym czynili.

Mężnym też był i umiejętnym w boju, ale siłę swą nie w wojsku wielkim, jeno w Panu Bogu i w Arce Świętej, owym przybytku Bożym, zakładał. Gdy Jozuego sługę swego na Amalecytów wyprawił, ten zwyciężał, dopóki Mojżesz ręce podniesione w niebo (figurą Krzyża Pana Chrystusowego będące) trzymał, a skoro je spuścił, Jozue przegrywał. Przeto Hur i Aaron podłożyli mu kamienie pod łokcie, aby się ręce nie opuszczały, i nieprzyjaciel na głowę pobity został. Poraził on też królów: Sehona Amorejskiego i Oga z Bazan, i ziemię ich dwóm pokoleniom dał w dziedzictwo. Gdziekolwiek miał się ruszyć obóz, a Lewitowie Arkę Pańską podnieśli, by ją dalej na czele wojska jak to się zwykle działo, prowadzić, wołał Mojżesz w modlitwie: — Powstań, Panie, a niech się rozproszą nieprzyjaciele Twoi, i niech umilkną którzy cię nienawidzą. — I zawsze był zwycięzcą niezwyciężonym .

Wpajał on w lud swój bojaźń Bożą, za którą mu niezrównane od Stwórcy obiecywał szczęście. Ale też i upominał, ażeby ustaw Jego strzegli, a pilnymi byli w obrządkach Służby Bożej, grożąc przekleństwem i większym i jak Egipskie plagami, jeżeli by im się sprzeniewierzyli. Gdy już miał wprowadzić Izraelitów do ziemi obiecanej, Pan Bóg nie dopuścił mu przejścia Jordanu przeto, iż zwątpił był nieco o Mocy Jego, gdy mu z kamienia wodę wyprowadzić kazał. Wypraszał się od tej doczesnej kary Mojżesz, ale Pan Bóg rzekł do niego: „Poprzestań, a dalej o tym nie mów ze Mną“. Stało się to i dla figury, gdyż inny, to jest Jozue, imieniem do Pana Jezusa zbliżony, miał lud wybrany do doczesnej ojczyzny wprowadzić, tak jak kiedyś Pan nasz Jezus Chrystus miał wiernym do onej wiecznej ziemi żyjących w Panu przewodniczyć, do której stary Zakon doprowadzić nie mógł, ale jedynie ten tylko, którego Mojżesz opowiadał i przedstawiał, mówiąc: — Po mnie wzbudzi Pan proroka z narodu twego, według tego jakoś prosił na górze Horeb gdyś z Panem rozmawiać nie chciał, z bojaźni abyś nie umarł. To jest: iż gdy dla ogromu Majestatu Boskiego nie mogłeś z Panem Bogiem rozmawiać, weźmie On ludzką naturę na Siebie i cichy, a pokorny człowiek, nauczy cię lepiej co masz czynić, aby pełnić Wolę Bożą, i przez ofiarę krwi swej własnej, którą ja tobie w krwi bydlęcych ofiar przedstawiam, wprowadzi cię do ojczyzny, którąś w przodkach twoich utracił. — Tego to Proroka wielkiego zalecał im czekać, i pod utratą zbawienia przyjąć. Żył Mojżesz lat 120, silny i zdrów aż do końca. 40 lat przeżył w Egipcie, 40 na puszczy pasąc bydło, a 40 na przełożeństwie Izraelskiego ludu. Bliski już będąc śmierci, błogosławił każdemu z osobna pokoleniu. Po czym Pan Bóg wstąpić mu kazał na górę Nebo, w ziemi Moabskiej, i stamtąd ukazał mu wszystką obiecaną ziemię, i rzekł mu: „Tać jest ziemia którąm obiecał Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, mówiąc: Potomstwu twemu dam tę ziemię. Widziałeś ją oczyma twymi, ale do niej nie wnijdziesz”. I to rzekłszy, umrzeć mu kazał. Sam go Pan Bóg pogrzebał w pagórku ziemi Moabskiej naprzeciw Fogor. O grobie jego żaden człowiek nie wie aż do tego czasu. Płakał go wszystek Izrael, i wypełnił dni 30 żałoby nad nim. Z czego Panu Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu cześć i Chwała na wieki nieskończone. Amen.

 

 

Uwaga.

 

 

W historii Mojżesza skreślony mamy cały Stary Testament, to jest przymierze uczynione pomiędzy Panem Bogiem a wybranym przez Niego ludem; a zarazem ustawy i prawa duchowne i cywilne, które tym ludem rządzić miały aż do Przyjścia Chrystusa Pana. Prawa te odnoszące się do bardzo surowego, nieokrzesanego bynajmniej, do zmysłowego i pogaństwem otoczonego społeczeństwa, musiało też odpowiednio bardzo być surowe, na zmysły działające, a bojaźnią wyrażające pokorę, posłuszeństwo i wiarę. Mojżesz był figurą Chrystusa Pana, a historia prawodawstwa jego była pierwszym zarysem i figurą prawodawstwa doskonałego, jakie dopiero Nowy Testament odrodzonemu Krwią Pana Chrystusową światu, przyniósł. Tam ten surowością swoją urobił lud, który za przyjściem Zbawiciela zrozumiał i przyjął Dzieło Odkupienia. Wtedy łaskawość zastąpiła surowość, a miłość i poświęcenie grozę i ducha odwetu dawnego prawa.

Mojżesz, przedstawiciel Starego Zakonu, nie został wpuszczony do ziemi obiecanej dla okazania iż nie tamten, ale dopiero Nowy Zakon Pana Chrystusowy prawdziwą ziemię obiecaną, to jest Niebo otwiera.

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023