Św. Aleksy rzymski

17 Lipca.

Żywot Św. Aleksego.

(żył około r. 400.)

 

 

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. IV, 1880r.

 

 

Był w Rzymie mąż cnotliwy i bogaty bardzo, Eufemii senator, który miał trzy tysiące sług, złote pasy, a jedwabne szaty noszących. Bezdzietnym będąc, wielkie dostatki swoje na jałmużny i miłosierne uczynki obracał; trzykrotnie na dzień zastawiał w swym domu stoły które sierotami, wdowami, pielgrzymami, kalekami i ubogimi obsadzał; sam zaś wieczorem dopiero z podróżnymi mnichami obiadował. A gdy się czasem zdarzyło iż zwykłej liczby ubogich u stołu swego nie miał, padłszy na twarz, użalał się przed Panem Bogiem i mówił: – Niegodzien jestem chodzić po ziemi Pana Boga mojego. – Żona jego imieniem Aglais, równie bojąca się Pana Boga, a na ubogich łaskawa i hojna pani, cierpiąc, iż matką nie była, prosiła serdecznie Pana Boga, aby ją na podporę starości synem obdarzyć raczył. Wejrzał Pan Bóg na zasługi tych zacnych ludzi, i dał im syna, którego nazwali na Chrzcie Świętym Aleksym. Chłopczyna w sześciu latach oddany na naukę, znakomite z czasem postępy w historii i w krasomówstwie uczynił; serce jednak i duszę na wzór cnót rodzicielskich wyżej jeszcze wykształcił.

Gdy dorósł lat młodzieńczych, powiedzieli sobie rodzice jego: Dajmy żonę ukochanemu synowi naszemu, abyśmy potomstwem jego cieszyć się mogli, a ubogim więcej jeszcze dobrego potem czynili. I zmówiwszy mu królewskiego rodu dziewicę, zaślubili ich w kościele Św. Bonifacego. Dzień cały zszedł im wesoło, a wieczorem Aleksy udawszy się do swej komnaty, podał oblubienicy pierścień i pas rycerski w purpurę obwinięty, i rzekł jej: – Weź i zachowaj ten upominek, a Pan Bóg będzie między nami dopóki się Jemu spodoba. Wyszedł potem zabrawszy znaczne pieniądze i kosztowności udał się nad morze, wsiadł na okręt i do Laodycei popłynął. Tam znalazłszy towarzystwo, puścił się do Mezopotamii do miasta Edessy, gdzie wszystkie skarby swoje ubogim rozdał, a oblókłszy się w żebracze szaty, w przedsionku kościoła Bogarodzicy zamieszkał, dnie i nocy na modlitwie trawiąc; jałmużną zaś jaką dostał, starych i biednych obdzielał, i zasycając swe serce myślą o Panu Bogu i miłością Jego, komu tylko mógł, potajemnie dobrze czynił.

Głębokim smutkiem zdjęci rodzice i oblubienica, wysłali sługi na odszukanie syna. Jeden z nich przyjechawszy do Edessy dał wsparcie Aleksemu, a jego nie poznał. A on dziękował Panu Bogu, iż go uczynił godnym brać od sług ojca swego jałmużnę. Wrócili więc słudzy do domu, oznajmiając iż się nigdzie dopytać o nim nie mogli.

Aleksy tymczasem w owym przedsionku wśród upokorzeń nędzy i prześladowania ze strony tych co go za próżniaka i włóczęgę mieli, przepędził lat 17. Aż razu jednego ksiądz zarządzający kościołem, przypatrując się z czcią mimowolną modlącemu się Aleksemu, usłyszał z będącego nade drzwiami kościelnymi Obrazu Matki Bożej, wychodzące słowa: „Ten żebrak jest wielkim sługą Bożym, i modlitwy jego wiele mogą przed Panem”. Zbliżył się wtedy kapłan do Aleksego, prosząc, by przyjął w domu jego schronienie. Ale Święty który spostrzegł już, że od jakiegoś czasu baczną zwracano uwagę na jego osobę, na cierpliwość i pokorę z jaką przyjmował dotykające go zniewagi, nie chciał być odgadniętym; i uciekając przed czcią ludzką, wsiadł na okręt z zamiarem udania się do Tarsu.

Wszelako inaczej się stało, wiatry przeciwne zagnały go do Rzymu, a Święty widząc w tym Zrządzenie Boże, postanowił, nie dając się poznać, w domu ojca swego, jako żebrak zamieszkać. I gdy dążąc w tę stronę, spostrzegł go idącego z cesarskiego pałacu w licznym orszaku ludzi, zawołał nań Aleksy: – Sługo Boży, pokaż łaskę twą wzgardzonemu, otwórz mi dom twój, abym mógł pożywać odrobin spadających ze stołu twego, a Pan Bóg błogosławić będzie dniom twoim, i jeżeli masz kogo na pielgrzymstwie, zdrowo ci go powróci. – Usłyszawszy tę wzmiankę o pielgrzymstwie, Eufemii wspomniał na syna i rzekł swym sługom: Ten oto człowiek w domu moim za mieszka, i potrawami stołu mojego karmiony będzie; a kto z was usługiwać mu zechce, tego wolnością udaruję, i dziedzictwem go opatrzę.

Osiadł wtedy w domu ojca Aleksy; ale niegodni słudzy, umieściwszy go w ciemnej pod schodami komórce, z największą wzgardą i naigrawaniem z nim się obchodzili: bili go, za włosy targali, policzkowali, i plugastwa na głowę mu wylewali. A on widząc w tym szatańską zasadzkę na swą cierpliwość, wszystko łagodnie i wesoło znosił; i tak nieznany, lat znowu 17 w największych utrapieniach w ojcowskim domu przebył. A czując się już bliskim śmierci, cały swój żywot, wszystkie rozmowy z ojcem i oblubienicą swoją opisał, dodając: jako jej pierścień i pas rycerski przy rozstaniu zostawił.

Aż dnia jednego, było to w Wielki Piątek, gdy Papież Innocenty I. w obecności Honoriusza cesarza Mszę Świętą odprawiał, usłyszano w powietrzu słowa: ,,Pójdźcie, którzy pracujecie i obciążeni jesteście, a ja ochłodzę was”. Na co gdy wszystkich ogarnęło zdumienie, głos ozwał się powtórnie: ,,Szukajcie męża Bożego, modlitwa jego wszystkie wam łaski wyjedna”. W tej właśnie chwili Aleksy życie zakończył. Gdy i po innych kościołach tenże głos był słyszany, i tajemne jakieś natchnienie mówiło wszystkim, jakoby ów mąż Boży był w domu Eufemiego, papież i cesarz udali się tam niezwłocznie aby go wyszukać.

Patrząc na ruch jaki powstał w domu senatora, sługa który pilnował Aleksego, rzekł do swej pani: Nie byłżeby ten ubogi owym świętym Bożym? Wielkie ja w nim widzę znamiona świętości: co niedziela Ciało Pańskie przyjmuje, mało bardzo je i pije, ubogich dostawanym pożywieniem karmi, dnie i nocy na modlitwie trawi, a największe poniżenia i utrapienia cierpliwie znosi.

Wtem nadszedł Eufemii, i skierowawszy swe kroki w stronę komórki Aleksego, wszedł tam, zbliżył się do Świętego, który już nie żył, a spojrzawszy, ujrzał twarz jego niebieskim blaskiem rozpromienioną, i kartę jakąś w ręku zmarłego. Chciał mu ją wyjąć, ale nie mógł; poszedł tedy oznajmić wszystko cesarzowi, a ten zawiadomiwszy o tym Papieża, udał się wraz z nim do schronienia świętego żebraka, i rzuciwszy okiem na ciało, upadli oba na twarze, mówiąc: – Daj nam to pismo, byśmy wiedzieli kto jesteś, i co czynić mamy? – I wziąwszy kartę z rąk zmarłego, podali ją Akcjuszowi kanclerzowi kościoła, który ją wśród wielkiego milczenia przeczytał. Kiedy przyszło do wzmianki o rodzicach i oblubienicy, o pierścieniu i pasie, porwał się Eufemii, porwała się w gwałtownym wzruszeniu żona jego, i nie opuszczająca rodziców oblubienica ich syna, a zalewając się łzami i wyrzekając nad niepoznaniem skarbu swojego, okrywali pocałunkami święte zwłoki jego.

Po takim przejściu, papież kazał wziąć stamtąd ciało Aleksego, ale gdy dla mnóstwa tłoczącego się ludu, ruszyć z miejsca nie było można, polecił cesarz rozrzucać złoto i srebro ażeby w inną stronę uwagę jego odwrócić. Lecz i to nie pomogło, wszyscy cisnęli się do ciała, którego sam widok niemocy uzdrawiał, głuchym słuch, niemym mowę przywracał, a trędowatych oczyszczał. Aż w końcu cesarz poniósł na własnych barkach zwłoki święte do kościoła Św. Bonifacego, skąd później przeprowadzone zostały do tego, który z pałacu ojca jego przerobiono na kościół pod wezwaniem Św. Aleksego, a gdzie po dziś dzień widzieć można kawałek schodów pod którymi on mieszkał, i obraz Matki Bożej który w Edessie o nim przemówił. Niechaj będzie pochwalony Pan Bóg niezmierzonej Mocy i Łaski, na wieki wieków. Amen.

 

 

Uwaga.

 

 

Jeżeli Święci Pańscy mogli przez miłość dla Chrystusa Pana umartwiać się nie tylko na zewnątrz ale i wewnętrznie, nakazując milczenie najżywszym i najnaturalniejszym uczuciom serca ; a czemuż byśmy nie mieli, my pospolici i grzeszni ludzie, spokojnie przynajmniej i bez szemrania znosić brak uczuć i pociech, które częstokroć słusznie nam się należą, a których niekiedy niewinnie, czy to skutkiem ślepoty, czy też smutnego wychowania lub odmiennego zapatrywania się osób, a w każdym razie, tylko za Dopuszczeniem Bożym, pozbawieni jesteśmy? Przyjęcie takie krzyża, i dźwiganie go w pokorze i cierpliwości, niewysłowioną zjedna nam przed Panem Bogiem zasługę; a pochwycenie podanej sposobności do wypłacania Mu się za grzechy nasze tym poddaniem Świętej Woli Jego, przez wyzucie się z nas samych, wleje w serca nasze spokój i pociechę, które nam ten ciężar lekkim uczynią.

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023