Św. Andrzej Żurawek pustelnik i Benedykt

15 Listopada

Żywot Św. Andrzeja Żurawka pustelnika, i Benedykta.

(żyli około r. 1000.)

 

 

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. VI 1880r.

 

 

Za czasu Mieczysława I. króla polskiego, kiedy Religia Chrześcijańska szerzyć się w Polsce zaczęła, urodził się w miasteczku Opatowcu w bliskości Wiślicy położonym, z mieszczańskiego idący stanu Andrzej Żurawek w 978r. Długo bezdzietni rodzice jego, bogobojni i gorliwi Chrześcijanie, wyprosili sobie u Pana Boga to dziecię i wychowali go jak najpobożniej. Towarzyszem ulubionym młodego Andrzeja był równie bogobojny młodzieniec Benedykt. Ćwicząc się wspólnie w umartwieniach ciała i modlitwie, gdy doszli lat właściwych zapragnęli obydwaj młodzieńcy wieść życie pustelnicze. I rozpoznawszy wkrótce Wolę Bożą, wsparci błogosławieństwem rodziców, którzy miłując ich bardzo, sami pełni Wiary gorącej, nie chcieli opierać się ich powołaniu mającemu prawdziwe zapewnić im szczęście, udali się na puszczę. Idąc wielkimi wzdłuż Dunajcu w krakowskim ciągnącymi się lasami, znaleźli w niedostępnej górze jaskinię, i w niej osiedli. Naśladując pustelników egipskich, wielce tam pokutny i bogobojny wiedli żywot; skalista ziemia była ich posłaniem, a jarzyny polne i owoce leśne jedynym pokarmem. Pierwsi oni byli, którzy w kraju naszym dali przykład tego anielskiego rodzaju życia.

Po niejakim jednak czasie, obydwaj Święci dowiedziawszy się, iż w pogranicznych Węgrzech w powiecie Nitrzańskim, na górze Zabór założony został klasztor Benedyktynów, którego opatem był wielkiej świątobliwości zakonnik Filip, poszli do niego, pokornie u nóg jego prosząc, aby ich do klasztoru swojego przyjął, a pod swym przewodnictwem duchownym w posłuszeństwie i zależności ćwiczyć się dozwolił. Doszła już była Filipa wieść o świątobliwości Andrzeja i Benedykta, oblókł ich wtedy w suknię zakonną, i nader ostremu dla doświadczenia ich powołania, poddał nowicjatowi. Obaj Święci przetrwali najtrudniejsze próby z takim zaparciem woli własnej, i takimi zajaśnieli cnotami, że wkrótce do uroczystych ślubów przypuszczeni zostali. Było zwyczajem, iż wielu zakonników tego klasztoru po okolicznych puszczach mieszkało, zawsze jednak w zależności od opata zostając. Zamiłowani w takim życiu Andrzej i Benedykt, wyjednali sobie pozwolenie powrócenia na pustynię, i w miejscu bardzo odludnym, o milę od Trychlina dzisiejszego Tęczyna, osiedli.

Tam Św. Andrzej umartwieniami jakie sobie zadawał, największym o jakich wspomina historia, wyrównał pokutnikom. We dnie i w nocy trwając na modlitwie i pracy ręcznej, co czwarty dzień tylko jadał, a gdy post wielki przyszedł, brał od opata Filipa 40 włoskich orzechów, i co dzień po jednym zjadając, nie używał innego posiłku aż do dnia Zmartwychwstania Pańskiego. Razu jednego zdarzyło się, iż poszedłszy do lasu rąbać drzewo dla klasztoru, tak omdlał z postu i umartwienia, iż jak umarły leżał. Aż oto stanął przed nim Anioł, podniósł go, włożył na wózek, którym Andrzej woził drzewo i do jego chatki go zawiózł. Poznawszy Święty Miłosierdzie Boże nad sobą, opowiedział Benedyktowi, co mu się przytrafiło, zaprzysięgając go, aby nikomu póki on żyje, o tym nie mówił.

Przy tak umartwionym i utrudzającym życiu, posłuchajmy jaki miał nocny wypoczynek: obrał sobie pieniek z drzewa, do koła ostrym otoczył go cierniem i siadał na nim, a jeśli we śnie na którą pochylił się stronę, padłszy na ciernie, ranił się i budzić się musiał. Przy tym zrobił sobie z desek jakoby koło, które kładł na głowę; przywiązał cztery kamienie do niego po czterech stronach, i spał w tym siedząc na pieńku. Skoro się głowa zwiesiła w którymkolwiek kierunku, uderzał w nią kamień i sen odpędzał. A więc tylko prosto się trzymając na onym pieńku, mógł się niekiedy snem pokrzepić. Gdy się po kilkunastu latach takiego życia zbliżał dla niego czas śmierci, oznajmił o tym swym rodzicom, prosząc, by z niego szat nie zdejmowali dopóki by sam opat Filip nie przyszedł. Posłano też niebawem po niego, lecz zanim nadejść zdołał, Święty szczęśliwie zgasł w Panu.

Obmywając błogosławione ciało, Filip znalazł na nim mosiężny gruby łańcuch który mu się już tak wbił głęboko, iż dopatrzeć by go nie było podobna, gdyby nie odznaczająca się wyraźniej na żywocie zapinka. Odpiął ją opat, a gdy łańcuch wyciągał, trzeszczały kości o które się ocierał, obrażając mu wnętrzności. Połowę tego łańcucha zabrał później pobożny książę węgierski Gejsa. Pomiędzy cudami jakimi po śmierci jak i za życia Pan Bóg go wsławił, wspomnę tu następujący: Na puszczy, gdzie mieszkał ów Święty, rozbójnicy poróżnili się między sobą i jeden drugiego bardzo ranił, a gdy niesiono go do chałupki w której Św. Andrzej mieszkał, w drodze umarł. Wszelako złożono go tam, mając nazajutrz pochować. Jakiegoż atoli doznali rozbójnicy zdziwienia i przerażenia, kiedy przyszedłszy znaleźli go żywym i zdrowym. A gdy uciekać zaczęli, on na nich zawołał: — Nie uciekajcie bracia, Św. Andrzej Mocą Boską mnie wskrzesił. Nawróćcie się do Pana Boga naszego, czyńcie pokutę, a On wam przebaczy. — Sam więcej tej chatki opuścić nie chciał, i w niej płacząc swych grzechów, cnotliwie życia dokonał. Uczeń i towarzysz jego Benedykt, który naśladując pokuty mistrza swego Andrzeja, trzy lata go przeżył, napadnięty od rozbójników, gdy im pieniędzy, których żądali dać nie mógł, nad rzekę Wagę wyprowadzony, zarżnięty i tam wrzucony został. Długo ciała jego znaleźć nie było można; aż gdy zauważono, że orzeł przez rok cały jakoby strzegąc czegoś nad brzegiem rzeki siadywał, zapuszczono tam człowieka, który ciało jego jakby świeżo umarłe z wody wyniósł, i złożono takowe ze czcią wielką w grobie Andrzeja Żurawka, w kościele Św. Emmeriana, Męczennika. Papież Kalikst IV. obydwóch w poczet Świętych zaliczył.

 

 

Pożytki duchowne.

 

 

Nie stan i urodzenie, ale tylko Łaska Boża tak wysoko uzacniła tego człowieka. Uczmy się przeto, iż ani nauka, ani mądrość w sprawach świeckich, ale prawość i czystość duszy zjednywają nam Dary Boże. Oby ta Miłość Chrystusowa dla której tyle chciał cierpieć dobrowolnie ten Święty, pobudzić nas zdołała do znoszenia w duchu pokory tych utrapień i przeciwności, jakie nam Wola Boża niezależnie od woli naszej zsyła.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023