Św. Bonifacy, apostoł Niemiec

5 Czerwca.

Żywot Św. Bonifacego, apostoła Niemiec i męczennika.

(żył około roku 740.)

 

 

 

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. III, 1880r.

 

 

Kiedy Anglia za staraniem Grzegorza I. Papieża, Chrystusowi Panu się pokłoniła, wielu świętych ludzi ku rozniesieniu Światła Jego wydała. Między tymi urodził się w miasteczku Kirton Bonifacy Święty, podówczas imię Winfryda noszący, który od dzieciństwa pałał pragnieniem wstąpienia do Zakonu. Ojciec ukochanemu synowi odmawiał pozwolenia, aż w ciężką zapadłszy chorobę, uznał w niej karę za sprzeciwianie się pobożnym jego zamiarom i ozdrowiawszy, sam go do klasztoru odwiózł. Dziecię z latami wzrastało w wielkie cnoty, pobożność i naukę. Pismo Święte i Żywoty Męczenników ulubionym były jego czytaniem i zapalały go chęcią przelania krwi dla Chrystusa Pana.

W trzydziestym roku życia został Bonifacy kapłanem, znakomitym kaznodzieją, i wyrocznią prawie duchowieństwa angielskiego. Za wyższą jednak wzdychając zasługą i doskonałością, zamierzył w obce udać się kraje i tam albo pustelniczemu poświęcić się życiu, lub nawracaniu niewiernych. Udał się więc do Fryzji, tak zwanej części Niemiec, właśnie w czasie kiedy Radbod książę, z zaciętością Wiarę Chrześcijańską nieco się już tam szerzącą wykorzeniał. Widząc że nic nie sprawi, powrócił do Anglii, z skąd puścił się do Rzymu wraz z kilku towarzyszami; i mile przyjęty od Grzegorza II, Papieża, któremu list biskupa swojego przyniósł, posłany przez niego został do Niemiec, na opowiadanie Słowa Bożego. Dał mu przy tym Papież błogosławieństwo swoje i relikwie Świętych na wsparcie i pociechę wśród trudności, jakie dla Chrystusa Pana miał podejmować.

Tak opatrzony, puścił się Bonifacy do Turyngii, gdzie już był niejakie początki Wiary Świętej zastał. Znalazł tam wszakże kapłanów, którzy nieprzystojny żywot między onymi poganami wiedli, i upomnieniem na dobrą zwróciwszy ich drogę, podążył znowu do Fryzji, gdzie już Rudbod nie żył. Tu, a następnie w Hessji mnóstwo ludzi z bałwochwalstwa wyrwawszy, Chrztem Świętym ich poświęcił, i przez posłów zdał Papieżowi o wszystkim sprawę, zapytując go jak w niektórych kościelnych sprawach wypadało mu się zachować? Papież w odpowiedzi, przyzwał go do siebie i doświadczając nauki i gorliwości jego, uczynił go biskupem bez intraty, pracę między pogany i niebezpieczeństwa, za dochody mu naznaczając. Przy wyświęceniu dał mu Papież imię Bonifacy, które Winfryda zastąpiło. Dostał on też listy polecające do panów i książąt niemieckich, aby mu w wykorzenianiu bałwochwalstwa pomoc nieśli. A do ludu wiernego papież pisał, jeżeli dochody kościołom nadawane będą, żeby takowe na cztery części dzielone były, jedną na utrzymanie biskupowi, drugą na kleryków i kapłanów jego, trzecią na ubogich i pielgrzymów, czwartą na budowy kościelne oddając.

Obrócił się najpierw Bonifacy do Hessji, gdzie wielu ochrzczonych, w bałwochwalstwo nazad wpadało, czary i gusła czyniąc, i gdy ich spotkał pod rozłożystym drzewem, które jowiszem zwali, zabobony swe sprawujących, w oburzeniu mąż święty drzewo wyciął i kaplicę Św. Piotra z niego postawił. Stamtąd udał on się do Turyngii, gdzie niemniej zastał zachwianą wiarę bałwochwalstwem i herezją Dortawina i Bertera. Zdołał tam za Pomocą Bożą podeprzeć upadających, i obfite z dusz ludzkich zebrać swym słowem, plony. Tu z jałmużn zbudował klasztor i kościół Św. Michała, a widząc, iż żniwo wielkie, a robotników mało, posłał do Anglii, skąd ludzi uczonych i pobożnych ku pomocy w wielkich swych pracach, sprowadził.

Między tymi przybyło też i niewiast wiele, jak Święta Walburga, Tekla, Gontruda i inne, uczone w Piśmie Świętym wdowy i matki, które poświęcając się nawracaniu pogańskich niewiast, zostawały przełożonymi klasztorów żeńskich, zakładanych przez siebie, i niemałą liczbę panienek ku doskonałemu poprowadziły życiu. Bonifacy tysiące znowu ludzi pozyskawszy Panu Bogu, wiele nabudowawszy kościołów i klasztorów, doniósł o tym Papieżowi Grzegorzowi III natenczas, o zdanie jego w niektórych wątpliwościach swych co do postępowania z nowymi Chrześcijanami, prosząc. Uradowany Papież tym szerzeniem się Wiary Świętej, dał mu dostateczną na pytania jego naukę, i posłał mu palliusz, czyniąc go arcybiskupem, ażeby mógł biskupów wyświęcać.

Przechodził potem Bonifacy Święty do Bawarii, to do Turyngii na przemian; a chcąc się osobiście rozmówić z Papieżem w interesach kościelnych i uczcić groby Świętych Apostołów, puścił się z wielu zacnymi ludźmi do Rzymu. Z wielką czcią przyjęli go papież i rzymianie, a gdy powracał stamtąd, opatrzony listami Papieża, który nauki i rady jego wszystkim słuchać zalecał, skierował się ku Bawarii, gdzie widząc, jak wielu kapłanów i biskupów zły przykład Chrześcijanom z siebie dawało, podzieliwszy kraj na cztery diecezje, za pozwoleniem tamtejszego księcia Odillona: postanowił biskupów w Salzburgu, w Freisingen, w Regensburgu i w Passawie, powierzając im pilne nad podległymi im wiernymi czuwanie.

Poszedł następnie Bonifacy Święty do Francji, do Karola Karlomana, i pokazując listy papieskie prosił, aby Wierze Chrześcijańskiej, którą inni lekceważyli, dał pomoc w państwie swoim, ku pożytkowi dusz ludzkich. Poruszony słowy jego, uczynił Karol synod 742 r., który nakazał chowanie praw i porządków kościelnych. Bonifacy na tym synodzie wielu złych we Francji kapłanów pokarał, złych biskupów usunął, i grzesznych do pokuty przywiódł. I niemało za pomocą Karlomana i brata jego Pepina, ojca Karola Wielkiego, zdziaławszy, ku rozkrzewieniu chrześcijańskiego żywota, za powodem onych panów, którzy z tym odwołali się do papieża, arcybiskupem Mogunckim i zwierzchnikiem Kościoła rzeszy niemieckiej mianowany został. 

W czasie przełożeństwa jego zjawiły się były herezje Adalberta i Klemensa, które zakłócając jedność i miłość bratnią pomiędzy Chrześcijany, niemało przyniosły mu cierpienia. Potępił je nareszcie synod w Rzymie, a Bonifacy jak mógł strzegł od ich jadu Kościół Boży.

Wśród takich wypadków i okoliczności, założył biskup Święty klasztor Fuldę, który Karloman dobrami trzy mile wokoło nadał. Sam zaś przykładem Benedykta Świętego coraz więcej Pana Boga miłując i w Służbie się Jego kochając, zdał państwo Pepinowi, udał się do Kassynu, i tam jako mnich w Zakonie Św. Benedykta, w wielkiej pokorze, świętobliwości i posłuszeństwie, życia dokonał. Pepin nie z mniejszą gorliwością chwałę Kościoła rozszerzał; co widząc Papież Zachariasz, dostojnością go królewską ozdobił; i pierwszy król Francuzki był od Bonifacego Świętego namaszczony, i koronowany w Soissons.

Widząc biskup Święty, jak zaszczepiona we Francji i w Niemczech Wiara Święta pomyślnie się rozwijała, umyślił wrócić do Fryzji, gdzie jak zasłyszał, nietylko jeszcze wielu pogan się znajdowało, ale i pozyskani przez niego Panu Bogu, małe postępy w Religii czynili. Za pozwoleniem wtedy króla Pepina i papieża, towarzysza prac swoich apostolskich Lullusa arcybiskupem Mogunckim w miejsce swoje, poświęcił; a sam już stary i bliski czas zejścia swego znający, chcąc na opowiadaniu Ewangelii, i na otwieraniu dróg zbawienia duszom Krwią Bożą odkupionym, dni swoich dokonać; polecił Lullemu pilne około powierzonej mu owczarni staranie; prosił, aby mu dał na drogę między innemi potrzeby, księgi żywota; a do tych dołączył prześcieradło, w któremby ciało jego obwinięte i do Fuldy przeniesione być mogło, gdziekolwiek by na niego Pan Bóg śmierć dopuścił. Wziął z sobą pięćdziesięciu dwóch towarzyszy, kapłanów, diakonów i mnichów; i z nimi puściwszy się do Fryzji, w krótkim czasie wielką liczbę ciemnych, światłem Bożym opatrzył, kościoły im pobudował, i ku podporze starości swojej Eobana kapłana na biskupstwo Trajektańskie poświęcił.

Razu jednego objeżdżając kraj w zamiarze bierzmowania ludu nowo ochrzczonego, rozłożyć kazał namioty nad rzeką Bortną, na granicy powiatu Westerreich. I gdy tam ludu chrześcijańskiego czekał, ujrzeli słudzy Bonifacego Świętego jak gromadzący się poganie wraz z świeżo nawróconymi, zmówiwszy się, szli jako nieprzyjaciele w tę stronę, pobudzając się wspólnie do napaści na nich. A kiedy bronić się chcieli, wzbronił im tego mąż święty, dodając męstwa kapłanom swoim, i za przyjęcie w ofierze doczesnej śmierci dla Pana Jezusa, Który ją z wielkiej ku światu całemu podjął Miłości, nieskończoną w dniu tym jeszcze, ukazując im zapłatę. Kiedy ich podobnymi upominał słowy, rzucili się na nich poganie i wszystkich wymordowali. Pochwycili potem za ich tłomoczki, mniemając, iż tam znajdą skarby, ale w miejsce tych wyciągnąwszy księgi tylko, z gniewu w błoto je i w wodę wrzucili. Między wydobytymi później, znalazły się księgi Ewangelii Świętej, którymi zastawiał się Bonifacy Święty w chwili napaści. Te ostrym mieczem przecięte natenczas, przechowują się po dziś dzień tak szczęśliwie, iż żadna w nich litera nie jest uszkodzona.

Nie mniej jak sto tysięcy dusz ludzkich zawdzięczało wielkiemu Apostołowi Niemiec swe nawrócenie. Wdzięczni mieszkańcy Trajektu i Moguncji, ciała jego wydać nie chcieli, ale je w końcu uzyskał Lulli, i w klasztorze Fuldy pochował. Był Bonifacy Święty biskupem lat 36, misjonarzem lat 40, i wziął koronę swych zasług, mądrym i wiernym nagotowaną w 754 r. przez Moc i Łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, Który z Ojcem i z Duchem Świętym króluje na wieki. Amen.

 

Uwaga.

 

Im mniej się przywiązujemy do łudzących nas korzyści i pociech tego świata, tym jaśniej czytamy w księgach zakrytej oczom naszym szczęśliwej, wiecznej przyszłości. Kiedy wiek późny, stargane pracą świętą Bonifacego siły, wszelkie mu dawały prawo do odpoczynku: starzec ubiegając się za jedynym prawdziwym dobrem, chciał ostatnie swe lata tym gorliwszej poświęcić pracy, że mu do niej mało już czasu na tej ziemi zostawało. Taki być winien spoczynek Chrześcijanina; im dalej tym mężniej walczyć z Panem Bogiem i dla Pana Boga do końca. Lekka tylko zasłona, błogosławionego zwycięzcę od korony Wiecznej Chwały oddziela.

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023