Św. Edward, król Angielski

12 Stycznia.

ŻYWOT ŚW. EDWARDA, KRÓLA ANGIELSKIEGO.

(żył około r. 1020.)

 

 

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. I, 1880r.

 

 

Jakkolwiek w każdym stanie doskonały żywot Chrześcijański, jako wiele wymagający usiłowań i pracy, ma słuszną sławę u Pana Boga i u ludzi, wszakże tym ją ma większą w stanie pańskim i królewskim. Bogaci bowiem, przy dostatku rozkoszy i pieniędzy mając więcej sposobności grzeszenia, a źle nie czyniąc, ale owszem obracając ziemskie skarby swoje na Chwałę Bożą, a jałmużnami względem ubogich wzbogacając swą duszę, stają się tu przykładem i zbudowaniem wszystkich. Stoją oni jakoby na świeczniku, który się tajemniczością osłonić nie da. Jedną z tak zacnych osobistości, której zasługi opowiedzieć zamierzyliśmy, był król Edward łaskawym zwany, którego świętobliwość Kościół wysławia.

Edward Święty, syn Ethelreda króla angielskiego, i Emmy, córki Ryszarda książęcia Normandii, od najmłodszych lat wielką pobożność okazywał. Jest ona zaiste podstawą doskonałości człowieka, bo czyż może być cnotliwym ten, kto Dawcy cnót wszelkich nie służy? Młodziuchny Edward, wielkie miał w modlitwie upodobanie, Mszy Świętej z szczególnym nabożeństwem i pociechą zawsze słuchał, klasztory nawiedzał, i najpobożniejszych z pomiędzy zakonników do swego towarzystwa przybierał. Chroniąc się bacznie wad dziecinnego wieku, unikał zarazem i lekkomyślnych rozrywek wiekowi temu właściwych. Mówił mało i oględnie, a uprzejmość i prostota serca, znamionowały całe postępowanie jego.

Młodym jeszcze bardzo był Edward, kiedy Duńczycy najechawszy Anglię, okrutnie ją pustoszyli; niezgoda zaś samych Anglików, więcej jeszcze krajowi przyczyniała złego. Niektórzy z nich bratali się z Duńczykami, a wymordowawszy panów i królów własnych wraz z ich potomstwem, a między tymi i braci Edwarda, wzięli sobie Kanuta duńskiego za króla, dając mu za żonę matkę Św. Edwarda. Młody książę uszedłszy z gardłem daleko od ojczyzny, a widząc ciężkie jej i swoje osierocenie, zwątpił w pomoc ludzką, a bojąc się, aby od swoich sam zdradzony nie był, uciekł się do Pana Boga, i taki ślub uczynił w pokornej modlitwie. ,,Oto, miły Panie, straciłem ojca i całą rodzinę, Ty Jedynym jesteś Opiekunem sieroctwa mojego. Jeśli ze mną będziesz i przywrócisz mi królestwo ojca mojego, służyć ci będę w czystości duszy i ciała; Piotra Świętego za Patrona wezmę, którego grób i kości w Rzymie za Pomocą Twoją nawiedzić obiecuję”. Po takim ślubie spokojny na duchu, czekał już Bożej Pomocy.

Aż rychło Kanut ze swym potomstwem umarł, a Anglicy z wielką czcią Edwarda na królestwo namaścili. Z nim wszelkie Błogosławieństwo Anglii wróciło. Wiara Święta w kapłanach i ludzie zakwitła, ziemia lepiej rodziła, powietrze zdrowsze było, a królowie pokój z nim pozawierali. Szczęście takie nie wzbiło go wcale w pychę, przeciwnie, tym pokorniejszym go uczyniło. Z domownikami obchodził się młody król łaskawie, jakby z równymi sobie, a ubogim i strapionym hojną niósł pomoc i pociechę. Dla kapłanów pokornym był i posłusznym, sprawiedliwie bez względu na osoby sądził, i ojcem sierot, a obrońcą wdów był nazwany. Wyrozumiałość i dobroć jego była wielka.

Pewnego razu urzędnik jeden zostawił był skrzynkę z pieniędzmi w pokoju króla. Widząc to towarzysz jego, a sądząc, że król śpi leżąc na łóżku, zaczął wynosić worki raz, drugi i trzeci. Aż król nań zawołał: — „Opóźniłeś się, przyjacielu, podskarbi nadchodzi, radzę uciekaj z tym coś wziął, albo mu musisz wszystko zwrócić“. Przerażony tym, uciekł winowajca, a podskarbi przyszedłszy, narzekać począł. Król spytał: — „O co się frasujesz?” Gdy rzekł, iż pieniądze skradziono, powiedział król:— „Podobno ten ich więcej potrzebował niż my. Daj mu pokój, poprzestaniemy na tym, co nam zostawił”.

Gdy doszedł lat młodzieńczych, panowie i rada jego nakłonili go, ażeby wstąpił w stan małżeński. Pojął więc Edward za żonę córkę Godwina, chytrego człowieka, który wielce krajowi szkodził. Z tego tak złego ojca, Pan Bóg mu świętą małżonkę naznaczył; z tą on w serdecznej braterskiej miłości cnotliwie przetrwał życie, wspólnie się bowiem do świętości i pobożności zagrzewali jedno drugie.

Raz przy Mszy Świętej podczas Podniesienia Ciała Bożego, król się wesoło uśmiechnął. Zapytano go potem czemu się śmiał w takiej chwili, gdy innymi czasy zwykł był płakać przy owych Wielkich Tajemnicach? A on rzekł na to z prostotą: „Oto król duński chciał się przez morze przeprawić, ażeby królestwo nasze zawojować w nadziei, że mu się tak poszczęści, jak to bywało wtedy, kiedy nas Pan Bóg za grzechy nasze karał; ale przechodząc z jednego okrętu na drugi, wpadł w morze i utonął. Pan Bóg mi to przy Mszy Świętej objawił. Rozśmiałem się, bo Pan mój w dziwny sposób rzecz całą przeprowadził, a śmiercią jednego cały lud od grzechu i niebezpieczeństwa wybawił”. — Posłali niezwłocznie panowie by się o prawdzie dowiedzieć, i zdano im sprawę, iż się właśnie dnia tego w istocie tak stało.

Gdy mu Pan Bóg dał już zewsząd pokój i bezpieczeństwo, przyzwał Edward panów i radę, oznajmiając im: Że chcąc spełnić ślub uczyniony, zamierzał udać się do grobu Św. Piotra w Rzymie, aby tam złożyć Panu dzięki za odebrane od Niego Dobrodziejstwa. Ale rada żadną miarą przyzwolić nie chciała, aby kraj opuszczał, narażając go na niebezpieczeństwo. Wyprawił przeto król posłów do papieża Leona, zapytując go, jak miał postąpić? Papież uważając, że oddalenie jego wielce szkodliwym państwu być mogło, rozgrzeszył go z jego ślubu, Mocą od Pana Boga sobie daną. Za pokutę zaś, pieniądze na drogę przeznaczone, kazał ubogim rozdać i klasztor zakonnikom Św. Benedykta zbudować i opatrzyć, lub jaki bądź inny naprawić i ozdobić, w którym by za grzechy jego ustawiczna była modlitwa. Król z chęcią wielką wyrok ten przyjął, Tornejacki kościół od dawna cudami sławny, i Piotrowi Świętemu poświęcony, kosztownym wielce budowaniem ozdobił i uposażył, a zebrane pieniądze i dary królewskie posłał Ojcu Świętemu z prośbą, ażeby przed ciałem Św. Piotra ustawiczna za grzechy jego odprawiała się Ofiara, Anglii zaś pieniądze, aby użyte zostały na uczynki miłosierdzia chrześcijańskiego.

Świętobliwość króla tego, Pan Bóg wielkimi cudami wsławić raczył. Raz gdy był w kościele Św. Piotra, oznajmiono mu, że przyszedł jeden chromy, który obydwie nogi za sobą włóczy, mówiąc, iż był u grobu Św. Piotra, chcąc sobie zdrowie uprosić, a Piotr Święty miał mu w widzeniu powiedzieć: ,,Idź do króla Edwarda, niech cię na swoich barkach do kościoła zaniesie, a zdrów będziesz“. Skoro król to usłyszał, poszedł prędko do chromego, porwał go na ramiona i kiedy niósł ciężkie ciało, obszarpanego i schorzałego żebraka, wielu patrzących śmiało się z prostoty królewskiej. A gdy krew i ropa z nóg jego na szaty królewskie spływać zaczęła, wołali na niego: — „Już go królu złóż na ziemię, nie maż się krwią jego, jest on już uzdrowiony!” Ale on pełen pokory i posłuszeństwa, poniósł ciężar swój, gdzie kazano, i dopiero w kościele przed Ołtarzem oną ofiarę złożył. Chromy powstał niezwłocznie, uzdrowiony zupełnie, wysławiając Moc Bożą, Którą przez Swoich Świętych Pan nad nim pokazał.

Czasu jednego słuchając Mszy Świętej u Ołtarza Świętej Trójcy, ujrzał Edward wraz z towarzyszem będącym przy nim, Pana naszego Jezusa Chrystusa, Który go Ręką Swą błogosławił. Kilku ślepym, wodą, którą twarz umywał, wzrok przywrócił.

Pewnego razu gdy siedział za stołem z Godwinem ojcem swej żony, dworzanin jeden potknął się, ale wsparłszy się drugą nogą nie upadł. To widząc Godwin rzekł: „Noga nogę, a brat brata podpiera“. Król zatem rzecze: — „Tak by był brat mój mnie uczynił, gdyby był Godwin dopuścił” (z jego bowiem przyczyny bracia królewscy zginęli). Zląkł się Godwin, i przysięgając na Pana Boga, zaczął się wymawiać, że nigdy nie był zdrajcą królewskim. A niosąc do ust kawałek chleba dodał: — „Bogdajbym tego chleba nie przełknął, a był nim udławiony, jeśli nieprawdę mówię“. I tak się stało, chleb uwiązł w gardle krzywoprzysięzcy, i udławiony skonał. Wiedział król dobrze o złych jego postępkach, lecz milczał jako mądry, aż czas karania Bożego zdradę jego ujawnił. Edward Święty już na śmiertelnej pościeli, wiele złego przepowiedział królestwu angielskiemu. W proroctwie tym narzekał on najwięcej na złych kapłanów i na ich łakomstwo, jako przyczynę Gniewu Bożego. A pełen dni i dobrych uczynków, pożegnał świat ten w 1030 roku; panował lat 23. Za życia jako i po śmierci, wielkimi słynął cudami, kanonizował go Papież Aleksander III, ku czci Pana Boga w Trójcy Świętej Jedynego na wieki. Amen.

 

 

Pożytki duchowne.

 

 

Wielkimi Pan Bóg Świętymi Kościół swój wsławił, ale pomiędzy nimi wysokie naznaczyć należy miejsce, tej wierze i miłości, która majestat królewski do niskiej pokory na sercu zniża; która obsypanemu bogactwami, wzgardę tych bogactw wpaja, która sprawia, iż opływający w rozkosze, nie maże się nimi, a chociaż młody, starych umartwienia na sobie nosi. Takim był król Edward Święty, którego cnoty, świętość i zasługi, ściągnęły Łaskę i Błogosławieństwo Niebios na ukochaną mu ojczyznę, której był wzorem, ojcem, przewodnikiem i patronem. Widzimy tu jeszcze, iż królowie chrześcijańscy Papieżowi, jako Najwyższemu Pasterzowi dusz swoich, a Chrystusowemu Namiestnikowi na ziemi zawsze posłuszni byli, i za jego przywództwem jedności wiary i czci Chrystusowej strzegli. Oby ta Wiara nie dozwoliła nam nigdy zejść z drogi, której nas uczy!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2024