Wszyscy Święci

14 marca

ŻYWOT ŚW. EUFRAZJI, DZIEWICY.

(żyła około r. 390.)

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. II, 1880r.

 

 

Za panowania Teodozjusza cesarza, był w Carogrodzie senator imieniem Antygonus, powinowaty i towarzysz jego mądry, ku ubogim miłosierny, cesarza zawsze swą radą ku bogobojnemu rządzeniu państwem wiodący, którego też cesarz czcił jakby ojca, i dał mu za żonę krewną swą Eufrazję, równą mu cnotami i bogactwem. Pan Bóg obdarzył ich córką, którą imieniem matki Eufrazją nazwali, i dziękując Panu Bogu za dar ten, więcej dziatek nie pragnęli, ale rozmyślając nad krótkością życia tego, chcieli umartwieniami i pobożnością przez dobre uczynki, lepszy sobie, a wieczny w niebie żywot wyjednać. Po dwóch przeszło latach przykładnego z sobą pożycia, Antygonus umarł, zostawiwszy młodziuchną wdowę. Bolał cesarz bardzo nad śmiercią jego, i wraz z żoną pocieszał Eufrazję, którą też oboje wielce miłowali, a ona tylko dziecinę im swoją polecała.

Gdy już owa dzieweczka pięciu lat dobiegła, za radą cesarza zmówioną została w małżeństwo młodemu i zacnemu senatorowi jednemu. Tymczasem przyszły oblubieniec małej jeszcze córki, obróciwszy serce swe ku matce, uprosił cesarzową, aby z nią o tym mówiła i starała się ją nakłonić, ażeby nie czekając na córkę, ją samą pojąć mógł za żonę. Cesarzowa nie poradziwszy się męża posłała do niej zacne panie, w celu przedstawienia jej życzeń senatora. Lecz zaledwie młoda wdowa usłyszała o co chodzi, rozpłakała się rzewnie, iż te panie wbrew Radom Chrystusa Pana, których słuchać postanowiła, do życia światowego nakłaniać ją śmiały. Odeszły więc zawstydzone, a gdy się cesarz o tym dowiedział, wymawiał żonie, iż nie przystało na chrześcijańską panią, która według Praw Bożych panować obiecała, ażeby wdowie, która żywot swój Panu Bogu poświęciła, powrót do świata radziła; nie tylko krzywdę pamięci Antygona, ale sromotę ich panowaniu takim postąpieniem przynosząc. Zawstydziła się cesarzowa, a ta okoliczność, chwilową między nimi spowodowała oziębłość. Dowiedziawszy się o tym Eufrazja tak się bardzo zmartwiła, że nie zawiadomiwszy wcale cesarza, wyjechała wraz z córką do Egiptu, gdzie znaczne posiadała majętności, i w Tebaidzie osiadłszy, modlitwie tylko i dobrym uczynkom oddana była.

Chodziła ona często do jednego panieńskiego klasztoru, gdzie było sto kilkadziesiąt niewiast, które nigdy ani wina nie piły, ani owoców żadnych nie jadły, i tylko żywiły się jarzynami bez okrasy, co trzeci dzień posiłek biorąc. Łaźni wcale nie znały, lekarstw w chorobie nie używały, w cierpliwości tylko zleczenia Bożego czekając: z klasztoru zaś nie wychodziły nigdy. Tam gdy pewnego razu Eufrazja wraz z córką zabawiła się długo i chciała ofiarować 30 funtów złota na potrzeby klasztoru, powiedziała jej przełożona, iż złota nie potrzebują, ale oleju do kagańców kościelnych i kadzidła chętnie przyjmą. Obróciwszy się zaś do 7-letniej córeczki jej, żartem rzekła: — Czy kochasz nas panienko, i czy zostałabyś z nami oblókłszy się w taką jak i my suknię? — Kocham, odpowie, i gdyby pani matka na to zezwoliła, już bym stąd nie wyszła. — A kogo więcej kochasz, nas, czy oblubieńca twego na świecie? — Jego nie znam, a was znam, odpowie, was przeto więcej kocham. — A wy też kogo więcej kochacie, mnie, czyli Oblubieńca waszego? — My i Chrystusa Pana i ciebie kochamy. — I ja kocham Chrystusa Pana waszego, rzecze panienka. Rozpłakała się matka z rozrzewnienia, i rzekła do niej: — Pójdźmy do domu, wszak to już wieczór. — Ja tu zostanę, zawołało dziewczę, a zobaczywszy Obraz Zbawiciela, pobiegła ku niemu i ucałowała go mówiąc: — Już ja się Chrystusowi Panu oddaję, a z panią matką nie pójdę. — Nie mogąc jej ani matka ani przełożona namówić, żeby do domu poszła, przekładała jej nędzę, posty i ubóstwo jakie ją tu czekały, ale nic nie pomogło. Matka wtedy poprowadziła ją przed Obraz Zbawiciela, a podniósłszy ręce w niebo, tak się modliła: — Panie Jezu Chryste, któryś to dziecię Łaską Twoją nawiedził, przyjmij je miłościwie w Opiekę Twoją. Ciebie jak widzę pragnie, Tobie się sama oddaje, racz jej serce w bojaźni Twojej umocnić. — I oddawszy ją przełożonej, z płaczem wróciła do siebie. Nazajutrz, obleczono dziewczątko w zakonne szaty, a matka znowu poleciwszy ją Panu Bogu, zalana łzami poszła do domu. Od tej chwili pokutny i święty wiodła żywot, hojne na wszystkie strony czyniąc jałmużny, wina i ryby nie używając, a tylko jarzyny i krup trochę raz dnia w wieczór jedząc. O czym dowiedziawszy się cesarz Teodozjusz, wielce się z postanowienia matki i córki weselił.

Po niedługim czasie Eufrazja duchem prorockim o bliskiej śmierci swej wiedząca, przyzwała córkę i rzekła: — Chrystus mnie już powołuje do siebie; oddaję ci więc wszystkę majętność moją i ojca twego, rozrządzaj nią według Pana Boga, tak, żebyś wiecznego dobra nie utraciła. Chciej być ubogą na ziemi, żebyś bogatą w niebie była. Bój się Pana Boga, czcij siostry twoje, służąc im w pokorze, a strzeż się tej myśli: — Jam jest z królewskiego rodu, mnie zatem służyć im nie przystoi. — Pomnij jak Król nad królami Jezus Chrystus, do naszej poniżył się posługi. A za nas, rodziców twoich, modlić się nie przestawaj. — I żegnając córkę w ten sposób, dnia trzeciego umarła, i w tymże klasztorze pochowana została.

Zawiadomiony o wszystkim cesarz, oznajmił senatorowi, że oblubienica jego jest w tym a tym klasztorze; a uproszony od niego napisał do niej, aby do Carogrodu dla zawarcia z dawna ułożonego małżeństwa, powróciła. Lecz Eufrazja list przeczytawszy, śmiejąc się, odpisała: — Przesławny cesarzu, także to radzisz twej słudze? Chcesz bym Chrystusa Pana porzuciła, a człowiekowi skazitelnemu, którego wkrótce robaki roztoczą, rękę moją oddała? Nie dopuszczaj tego Panie Boże! Chrystusowi Panu się poślubiłam, i Jemu Wiary dochowam. Upraszam tylko twej zacności cesarzu, ażebyś pomnąc na rodziców moich, wszystkę majętność jaka mi po nich została, ubogim i kościołom rozdał; niewolnikom wolność przywrócił; starostom ojca mego rozkazał, aby wszystkie czynsze i powinności poddanych, licząc od czasu jak ojciec mój umarł, darowane im były. Abym odtąd wolna od troski ziemskiej swobodnie Chrystusowi Panu służyła. A wraz z Augustą małżonką Twoją proś Pana Boga za mnie. — Cesarz list ten odebrawszy, przeczytał go wobec ojca senatora, i całej swej rady. Wszyscy do łez się wzruszyli, mówiąc: — Prawdziwa to córka Antygona i Eufrazji, prawdziwy ród twój cesarzu; dobrego korzenia, dobra latorośl. — I chwalili Pana Boga w cnotliwych dziewicy postępkach. A cesarz rozdawszy jej dobra, sam wkrótce umarł. Eufrazja doszedłszy lat dwunastu, ostrzejszy prowadzić zaczęła żywot. Co trzeci, a potem co czwarty dzień tylko jadała, wszystkie posługi siostrom czyniła, czyściła refektarz, łóżka słała, do kuchni wodę i drwa nosiła, które własną ręką wesoło rąbała, a kiedy chwilowo napadało ją zniechęcenie, przyczyniała sobie pokuty w pracy i surowości życia.

Była między siostrami jedna, imieniem Germana, bardzo złośliwa i zazdrosna, nienawiścią ku Eufrazji pałająca. Kiedy raz w kuchni naśmiewać się z niej poczęła i prześladować ją obelżywymi słowami, Eufrazja do nóg jej padła, prosząc: — Odpuść mi panno, a módl się za mnie! — Dowiedziawszy się o tym przełożona, zgromiła publicznie Germanę, że niewinną drażni za to, że dobrze czyni, i odłączywszy ją od zgromadzenia, naznaczyła jej 40-sto dniową pokutę. Ale Eufrazja wyprosiła jej przebaczenie.

Wiele chorych, a zwłaszcza dzieci, znoszono do tego klasztoru, a przełożona modlitwą je swoją leczyła. Kiedy pewnego razu przyniesiono do furty dziecię nieme, powietrzem rażone, kazała starsza Eufrazji, aby jej go podała, Wzięła je na ręce święta dziewica i rzekła: — Niech cię uzdrowi Pan nasz Jezus Chrystus, — a dziecię natychmiast ozdrowiało, i do matki wydzierać się poczęło. Przelękła się Eufrazja, a furtianka nie widząc tego cudu powiedziała starszej, że niewiasta przynosząc zdrowe dziecię, żartować z niej chciała. Z czego gdy się usprawiedliwiała niewiasta, zapewniając, że dziecię bardzo chore i nieme było, ale skoro się w rękach siostry znalazło, niebawem ozdrowiało i przemówiło; poznawszy przełożona, iż ją tym nowym Darem Pan Bóg ubogacił, wszystkich już chorych do niej odsyłała.

Gdy już czas zapłaty zasłużonego życia zbliżał się dla Eufrazji, Pan Bóg we śnie objawił przełożonej, że za dni 10 utracić ją miała. Zasmucona tym wielce, tając się w początku ze swym strapieniem przed siostrami, wyznała im wreszcie, iż miała widzenie, że Aniołowie przyszli do niej, wzywając Eufrazji do Pana. Zastępy Duchów Błogosławionych czekały na nią i wprowadziły ją do pałacu, którego wspaniałość opowiedzieć się nie da; a Matka Boża ukazała jej chwałę dla niej zgotowaną. Siostry zasmuciły się bardzo tym opowiadaniem, a gdy oznajmiły Eufrazji, że się w niedługim czasie rozstać z nią miały, a starsza sen jej swój opowiedziała; frasując się najpierw, że grzechów swoich czasu opłakać nie będzie miała, niewysłowioną potem napełniła się radością. Nazajutrz poleciwszy się modlitwom zgromadzenia, szczęśliwie Panu Bogu ducha oddała w 30 roku życia swojego. Ciało jej złożono w grobie matki. Po upływie dni 30, przełożona wezwała znowu wszystkie siostry, mówiąc: — Obierajcie sobie inną matkę; Chrystus Pan mnie za przyczyną Św. Eufrazji do Siebie wzywa. — Gdy siostry z płaczem obrały w jej miejsce Teogonię, ona potwierdzając ją, tak upominała: — Na świętą Trójcę zaklinam cię, nie nabywaj klasztorowi dóbr ani pieniędzy, a sióstr rzeczami tego świata nie zajmuj. Niechaj skazitelnymi dobrami gardzą, aby się niebieskimi wzbogaciły. Naśladujcie Eufrazję, abyście z nią wiecznie żyć mogły. — To mówiąc, kazała się zamknąć w kościele, upomniawszy, by nikt do niej nie wchodził. Nazajutrz znaleziono ją tam umarłą, i w grobie Eufrazji złożono, gdzie wielkie i cudowne Dobrodziejstwa Pan Bóg ludziom czyni ku czci i Chwale Swej Nieskończonej. Amen.

 

 

Uwaga.

 

 

Żywot matki, i córki, są to piękne obrazki Wiary i pojęć owego wieku. Młoda wdowa zostawszy wolną, nie szuka tu już powtórnych związków, lecz idąc za radą ewangeliczną, resztę dni swoich poświęca Panu Bogu i dobrym uczynkom, które kiedyś do Niego doprowadzić ją mają. Córka od niemowlęctwa prawie Duchem Bożym wiedziona, chwyta gorącem sercem za ów żywot najsurowszych umartwień. A chociaż na przykład owe posty i pokuty wyniszczające ciało człowieka, nie zgadzają się z dzisiejszym pojęciem, które nakazuje nam szanować w właściwej mierze ową drogocenną powłokę, w której spełnić winniśmy na ziemi, to do czegośmy powołani zostali; wtedy wszelako, Tąż Wolą Bożą wiedzeni, Święci Pańscy pierwszych wieków Chrześcijaństwa, dali żywe świadectwo tej Boskiej Prawdzie, że człowiek jest duchem, i że celem istnienia jego na święcie jest wyrobienie w sobie i pracą własną, życia duszy, przez coraz zupełniejsze wyzuwanie się z ciała i zachceń natury, a przyodziewanie się w Pana Boga i życie, Wolą i Duchem Jego. Był w takich pokutach symbol, a razem i wymowny dowód, o ile człowiek może i powinien pokonywać samego siebie, jeśli chce szczerze żyć Panem Bogiem i z Panem Bogiem na wieczność.

Z czytania tego Żywota, druga nam jeszcze nastręcza się uwaga. Oto, że jeżeli z jednej strony pobożność tamtych wieków niosła ziemskie skarby na potrzeby kościołów i klasztorów, to z drugiej strony gorąca świątobliwość zakonników odpychała wszystko, co się sprzeciwić mogło poślubionemu przez nich ubóstwu, a skazić owego ducha ofiary, którą w wyzuciu z siebie samych, i w pracy rąk swoich przynosili Panu Bogu.

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023