Św. Grzegorz Wielki

12 marca

ŻYWOT ŚW. GRZEGORZA WIELKIEGO, PAPIEŻA.

(żył około r. 590.)

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. II, 1880r.

 

 

Grzegorz I Wielki, rodem rzymianin, nauką filozof, syn Gordiasza i Błogosławionej Sylwii, z senatorskiego domu idący, przodków miał wielce zacnych i bogobojnych, bo Św. Feliks IV., Papież, był mu wujecznym pradziadem, a Św. Tersylla panna, ciotką jego była. Ten ród swój Grzegorz zacnymi postępkami uczcił. Stateczność swoją z młodych lat już okazywał; do starych i pobożnych ludzi się garnął, a że słów ich i doświadczenia naukę czerpał. A chociaż z młodości do duchownego w myśli sposobił się stanu, przyjął jednak ofiarowany mu przez cesarza Justyniana II świecki urząd starosty rzymskiego, chcąc pierwej na tej drodze Chrystusowi Panu służyć.

Po śmierci ojca dopiero, złożył dotychczasowe obowiązki swoje, a zostawszy już panem doczesnej swej majętności, 6 klasztorów w Sycylii zbudował i uposażył, a siódmy w Rzymie u pagórka Scarus, obok kościoła Św. Andrzeja z własnego domu swego uczynił. Tam to sam złote i jedwabne szaty złożywszy, i ostatek dobytku swego potrzebującym rozdawszy, mniski przyoblókł ubiór, i pod kierunkiem zacnych zakonników Hilariona i Maksymiana, doskonały żywot rozpoczął. Wstrzemięźliwy bardzo w pokarmach, pilnie się czytaniu i rozmyślaniu Pisma Świętego oddawał; a chociaż słabego bardzo zdrowia, nigdy nie odpoczywał, bo, albo się modlił, albo pisał, lub piszącym dyktował. Podczas gdy raz był pisaniem zajęty, przyszedł do niego w osobie powodzią zubożałego, anioł o wspomożenie prosząc. Grzegorz Święty użaliwszy się nad nim, dał mu 6 złotych. Tegoż dnia przyszedł raz drugi, prosząc o więcej, i mówiąc: — Wiele straciłem, a małom wziął od ciebie. — Grzegorz Święty kazał mu dać drugie 6 złotych. Trzeciego dnia gdy jeszcze pomocy jego żądał, kazał także dać 6 złotych. A gdy szafarz powiedział, że nic już nie ma, nawet sukni ani naczynia żadnego oprócz misy srebrnej, na której matka jarzyny mu przysyłała; tę misę z wielkim weselem owemu żebrakowi dać kazał. Anioł z radością odszedłszy, więcej za żebraniną nie wrócił, lecz mu na pomoc tajemnie przychodził, a Pan Bóg od tego czasu dziwnymi wsławił go cudami, czyniąc przykładem dla wszystkich. Pewnego razu idąc przez rynek, zobaczył Grzegorz, iż piękne i białe dzieci sprzedają. A dowiedziawszy się, że pochodzą z pogańskiej wyspy Brytanii, głęboko westchnąwszy, zawołał: — Niestety! książę ciemności tak piękne twarze posiada, a taka piękność na ciele, Łaski Bożej w sercu nie ma. — I wyrobił sobie u Benedykta I., Papieża, że go na nawracanie pogaństwa do Wielkiej Brytanii posłał. Rzymianie atoli poburzeni wydaleniem Grzegorza, zmusili go do powrotu z drogi. Papież natenczas wziął go z klasztoru, i siódmym dIakonem przy boku swoim uczynił. A Święty z anielską pokorą urząd ów kościelny sprawując, zdobił go najwyższych cnót przykładami

Mianowany posłem od papieża Pelagiusza do Carogrodu, do cesarza Tyberiusza, w celu wyjednania pomocy jego przeciw Longobardom, wielu, a między innymi patryarchę carogrodzkiego Eutychiusza, zaprzeczającego zmartwychwstaniu ciał po śmierci, z błędu heretyckiego wywiódł. A cesarz obecny ich rozmowie, w której Grzegorz twierdzeniami z Pisma Świętego i z Ojców Świętych odpór fałszywej nauce jego dawał; sam własną ręką dzieło które był w tej materii napisał, publicznie w ogień wrzucił. Eutychiusz zaś, wyznając odtąd i chwaląc czyste Zasady Wiary Świętej, życia spokojnie dokonał. W chwili zgonu, zajęty jeszcze myślą, która go niegdyś na błędną wprowadziła drogę, ujął za skórę u ręki wobec otaczających go osób, i wyrzekł silnym głosem: — Wierzę, iż oto w tej mojej skórze, na Sąd Ostateczny powstanę.

Powróciwszy do Rzymu, trafił Grzegorz na wielki wylew Tybru. Niezliczona moc wężów, ryb i innych zdechłych bestii na ląd wyrzucona, sprowadziła zaraźliwe powietrze, którego niemal pierwszą ofiarą stał się papież Pelagiusz. Po jego śmierci wszyscy jednogłośnie Grzegorza na papiestwo obrali; a kiedy wszelki opór i starania aby tę godność odsunąć od siebie, daremnymi się okazały, uciekł mąż święty z miasta w mniskim odzieniu, potajemnie na pustynię podążył, i tam w jaskini się ukrył. Lud pilnie go szukając, zaledwie znalazł jego schronienie, i z radością go pojmawszy, do Bazyliki Piotra Świętego poprowadził, gdzie na papieża poświęcony został.

Na wstępie zaraz świętego urzędu swego, Grzegorz Wielki fundament Wiary Świętej założył, gdy naukę na pięciu soborach od Ojców świętych uznaną, przyjmował, a potępione przez nich herezje potępiał. Wyznanie to według zwyczaju do czterech patryarchów: Jana carogrodzkiego, Eulogiusza aleksandryjskiego, Grzegorza antiocheńskiego i Jana jerozolimskiego rozesłał. Po czym zajął się przywróceniem w duchowieństwie zachwianej karności kościelnej; wprowadzeniem oświaty religijnej między ludy w barbarzyństwie żyjące; powstrzymał nadużycia drobnych udzielnych książąt uciskających poddaną im ludność, opierając się razem i zdzierstwom carogrodzkiego dworu. Z czasem kacerstwa Donatystów w Afryce, Neolitów w Galii, arianów zaś w Hiszpanii i w całym narodzie Gottów, jakoby zagnieżdżonym, pokonał swym dobroczynnym wpływem, i do wyrzeczenia się owej herezji, łagodnie przywiódł. Troskliwy o czystość Wiary Świętej i o powagę Kościoła, dbały też był wielce o zachowanie praw mu przynależnych. I tak: zabronił stanowczo osobom świeckim piastowania urzędów kościelnych; Zakony zaś, niezależnymi od władzy biskupiej uczynił.

Schodząc też i do mniejszej wagi szczegółów zewnętrznych, śpiew kościelny piękny i wspaniały, wedle właściwej metody postanowił. A sam co najprzedniejszymi w pobożności i nauce otoczył się ludźmi, i nie pomijając żadnego z ćwiczeń wzorowego zakonnika, nie opuszczał żadnego z obowiązków najwyższego pasterza.

Dobroczynność jego w niesieniu pomocy nędzy wszelakiej, granic nie miała. Pielgrzymów i podróżnych ustawicznie u stołu swego miewał, i sam im służył. Raz gdy w pokorze, jednemu z takich wodę do umycia rąk podając w czasie obiadu, po nalewkę się obrócił, gość z przed oczu mu zniknął. Zdziwił się mocno Papież Święty, zastanawiając się co by to znaczyć miało, bo nigdzie znaleźć go nie mógł. Aż w nocy, ukazał mu się Pan Jezus, mówiąc: „W inne dni przyjmujesz Mnie w członkach Moich, ale dziś, Mnieś Samego w Osobie Mojej przyjął“. Innym razem kazał Grzegorz 12 pielgrzymów przy stole swoim posadzić, a gdy trzynastego pomiędzy nimi ujrzał, pomimo iż upewniał go kapelan, że wezwał tylko 12, i więcej ich nie było; Święty myśląc że się omylił, po kilkakroć liczył, i zawsze tę samą liczbę znajdywał. Aliści wreszcie spostrzegł jednego z mieniącą się twarzą, bo raz młodym, drugi raz starym być się zdawał. Zamilkłszy wtedy, po obiedzie dopiero wyprowadził go do swej celi, zaklinając by mu powiedział, co był za jeden? A pielgrzym odpowie: „Na co pytasz o imię moje, które dziwne jest? Jam jest ów ubogi, któremu 18 złotych i misę srebrną dałeś. Od dnia tego Pan Bóg cię postanowił Namiestnikiem Swoim, a następcą Piotra Świętego, któregoś naśladował gdyś majętność rozdał. Ja też przydany ci jestem za twego Anioła Stróża, który ci zawsze wyjedna to, o co prosisz“. Wtedy padł do nóg jego Grzegorz Święty, a Anioł zniknął. Od tego czasu Święty większym jeżeli podobna, stał się jeszcze jałmużnikiem, pewniejszy będąc zapłaty niebieskiej. I tak: Probusa Opata na zbudowanie szpitala, do Jeruzalem posłał. Mnichom na górę Synai w Arabii i kilku tysiącom mniszek, świętych służebnic Bożych, których pokuty, łzy, modły i żywot święty, zeznaniem historyków ówczesnych, miecz Longobardów od państwa odwróciły; żywność i wszelkie opatrzenie póki żyw był, posyłał; słabym zaś, po ulicach i drogach gotowane jedzenie rozdawać, a wstydzącym się żebrać, ze swego stołu, pierwej niźli jeść począł, z misami od domu do domu nosić kazał. Jednym słowem: nie było cierpiącego, który by nie doznawał jego miłosierdzia. W Laterańskim pałacu znajdują się po dziś dzień wielkie księgi, gdzie wpisywane były imiona ubogich i tych wszystkich, których żywił Grzegorz Święty nie tylko w Rzymie, ale i po innych odległych miejscach.

W czwartym zaraz roku objęcia swej władzy, zajął się Papież Święty nawróceniem Anglików do Wiary Chrześcijańskiej, W tym celu wyprawił do nich Augustyna Świętego i innych uczonych i świętych zakonników, którym tak Pan Bóg poszczęścił, że wkrótce Anglia cała usłyszawszy Naukę Ewangelii, a patrząc na świętobliwy żywot owych kaznodziei, Wiarę Świętą Katolicką przyjęła. Czynili tam ci posłańcy Pana Chrystusowi wielkie cuda, a Grzegorz Święty pisał do Augustyna, upominając ich, aby się z tego nie wynosili. Pewnego razu w Rzymie, niewiasta chleb na Ołtarz ofiarowała, a gdy jej podczas Mszy Świętej Przenajświętszy Sakrament Papież podawał i mówił: „Ciało Pana naszego Jezusa Chrystusa niech zachowa duszę twoją” — ona się rozśmiała. Widząc jej niedowiarstwo, Święty wraz z ludem modlić się począł, aż ona część Sakramentu Ciałem się być ukazała; czym głęboko wzruszona niewiasta i sama uwierzyła, i lud się wszystek w Wierze w Obecność Pańską w tym życiodajnym Sakramencie utwierdził.

Modlił się często ów Papież Święty za duszę cesarza Trajana, przywodząc sobie na pamięć cnoty i sprawiedliwość tego poganina. Starożytni historycy takie między innymi opowiadają o nim zdarzenie: Gdy jechał na wojnę Trajan, zabiegła mu drogę wdowa jedna, wołając: — Uczyń mi sprawiedliwość, syna mi pod twoim panowaniem zabito. — Uczynię to rad, gdy z wojny zdrów powrócę, odrzekł cesarz. — A jeżeli tam umrzesz, kto mi sprawiedliwość uczyni? — Ten, który po mnie będzie. — Na to wdowa: Co tobie to pomoże, iż inny a nie ty dobrą rzecz zrobisz? Czyż nie lepiej że sam sobie tę wysługę u Pana Boga zjednasz, drugiemu jej nie odstępując? — Wtedy cesarz wnet z konia zsiadłszy nie prędzej z miejsca ruszył, aż się jej żądaniu zadosyć stało.

Kto chce wiedzieć, jak mądrze i sprawiedliwie Grzegorz Święty rządził Kościołem Bożym; jako był świętobliwy, pilny i śmiały w troskliwości wielkiej o ludzkie zbawienie; niech czyta listy jego w księgach Pastorale zwanych, zawarte. Bo wszystko sam pełnił, czego innych nauczał.

Wielkiej był pokory ten Grzegorz Święty, wszystkich kapłanów bracią i towarzyszami, a niższego święcenia księży, najmilszymi synami nazywał. Żadnemu zaś ani najwyższym, ani powszechnym biskupem zwać się nie dał, pomimo że tytuł uniwersalnego papieża, synod czwarty w Kalcedonie rzymskim biskupom przypisał. Ale iż najwyższym będąc, dla naśladowania Chrystusa Pana najniższym się czynił, przeto mienił się: — Sługą Sług Bożych. — Ze złymi biskupami całej władzy swej używał; z niewinnymi i dobrymi zawsze chciał być równym.

Gdy niewiasta Gregoriana, przełożona panien cesarzowej, pisała do niego, w te słowa: — Nie przestanę wam się uprzykrzać, aż mi napiszecie z Boskiego Objawienia, iż moje grzechy są mi odpuszczone. — Odpowiedział jej Grzegorz Święty: — O trudną, a niepotrzebną rzecz prosisz; trudną, bom ja niegodny, aby mi to Pan Bóg objawił; niepotrzebną, bo nigdy o odpuszczenie twych grzechów spokojną być nie możesz, aż chyba już i płakać za nie nie będziesz mogła, to jest, przy śmierci, która nim przyjdzie, zawsze się ich masz obawiać, i za nich ustawiczną czynić pokutę. — Do Anastazjusza, kapłana Isaurii pisał: — Wiem, iż ty dobrze żyjesz, a ja się znam być wielkimi grzechami obciążony. A dajmy na to, żeś i ty grzeszny, toć zawsze ode mnie lepszy daleko, bo tylko swe własne grzechy nosisz; a ja i cudze, tych co mi są zleceni, na sobie dźwigam. — Grecy o jego pokorze wysoko rozumieli, i piękne w swoich pismach zostawili o nim świadectwa.

Niemocy wielkie na ciele cierpiąc, większe jeszcze ponosił na duszy strapienia, patrząc na klęski i kary srogie, jakimi Pan Bóg ludzi onych czasów nawiedzał; na owe najazdy i plądrowania Rzymu przez różnych barbarzyńskich jego nieprzyjaciół.— Pojąć też trudno, jak tylko lat 13 godność papieską piastując, mógł ten człowiek tak wiele mądrych, uczonych i bogobojnych ksiąg napisać; tyle i tak znakomitych w Kościele i w państwie dzieł dokonać. Po tylu pracach poszedł wreszcie po wieczną Świętego życia nagrodę. Cudami wielkimi po śmierci jak i za żywota wsławiony od Pana Boga, któremu jest cześć wieczna wraz z Synem i Duchem Świętym na wieki wieków. Amen.

 

 

Uwaga.

 

 

Wielki ten i Święty Papież zostawił rzadkiej piękności i głębokości wykłady Prawd i Zasad Świętego Katolickiego Kościoła. Są one po wieczne czasy niespożytym jego skarbem. Bodajby z równą korzyścią przyświecać mu nie przestały przykłady tego pełnego prac Świętych i cnót niezrównanych żywota. Wpatrujmy się duchem w to miłosierdzie przemyślne i niewyczerpane; w tę pokorę bez granic, która go w własnym uczuciu ostatnim sługą najniższych sług jego czyniła. Objąwszy godność pasterską mimo wielkiego swego oporu, używał jedynie swój władzy ku prostowaniu nadużyć, ku poprawie duchowieństwa, ku rozszerzaniu Wiary Chrześcijańskiej i ku zaprowadzeniu mądrych rządów Kościoła. Oto jak ów stróż dusz ludzkich, pojmował swe posłannictwo Boskie! Sam jako anioł w ciele wyzuty z siebie samego, zawsze i wszędzie dobrze czynił. Szanownym i wielkim jest stan duchowny, który takie nakazuje cnoty, i podobnie usposabia do ich pełnienia.

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023