Św. Hieronim Emiliani

16 Grudnia

Żywot Św. Hieronima Emiliana.

(Żył około 1530 roku).

 

 

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. VI 1880r.

 

 

Święty Hieronim pochodzący z świetnego Emilianów, magnatów weneckich rodu, przyszedł na świat w mieście Wenecji 1481 r. Od lat najmłodszych okazywało dziecię najlepsze skłonności, a nadzwyczaj bystry i zdolny, szybkie i znakomite czynił w naukach postępy. Miał Hieronim zaledwie lat 16, gdy podczas wojny, którą Wenecjanie wiedli, mimo łez matki zaciągnął się do wojska. Zapatrując się na lekkomyślne obyczaje swych wojskowych towarzyszy, młodzieniec naśladować ich począł. Wkrótce zatarły się w sercu jego zasady święte jakie wyniósł z domu, a dusza jego stanęła nad przepaścią. Cierpiała bardzo na tym matka, cierpiała cała rodzina; ale ani jej, ani też braci upominania nie pomagały wcale. Po skończonej wojnie powrócił Hieronim pomiędzy swoich, lecz się bynajmniej nie zmienił, i takim samym zastała go druga wojna tej rzeczypospolitej z Niemcami. Miał on już wtedy lat 27, zaciągnął się w szeregi, a senat wenecki uznając waleczność jego, zawierzył mu obronę twierdzy Kastel-nuovo.

Pomimo męstwa z jakim jej bronił Hieronim, nieprzyjaciel zdobył twierdzę, zabrał go wraz z całą załogą do niewoli, i od stóp do głowy okutego w kajdany, z ciężką do nóg uwiązaną kulą, do ciemnego wtrącił więzienia, i tak go trzymał o chlebie i wodzie.

Zostawiony sam sobie z smutnym przewidzeniem zagrażającej mu śmierci, zaczął waleczny żołnierz rozmyślać teraz nad opłakanym stanem swej duszy, nad ową straszną godziną, w której mu przyjdzie zdać sprawę przed Sądem Bożym z obciążających ją grzechów. I tknięty Łaską Boską, gorzko zapłakał, a zwróciwszy się sercem ku Matce Bożej, do Której pomimo wszelkich swych zboczeń gorące miał nabożeństwo, zaczął rzewnie modlić się do Niej i ślub uczynił: że jeżeli tym razem Pan Bóg go zachowa przy życiu, poprawi się najzupełniej, i odbędzie boso pielgrzymkę do Cudownego Jej Obrazu w Trewirze. Zaledwie ślub ten w myśli wykonał, aliści więzienie jego żywą i niezwykłą napełniło się światłością, stanęła przed nim Matka Chrystusowa, podała mu klucz do otworzenia kajdan i drzwi więziennych, i wyjść mu rozkazawszy, przeprowadziła go Sama przez straże i wojsko nieprzyjacielskie aż do bram Trewiry. Przeszedłszy miasto, udał się Hieronim wprost do kościoła, gdzie go z niemałym zdziwieniem swoim wszyscy znajomi poznali; złożył na stopniach Ołtarza klucze swego więzienia i kajdany; ogromną kulę, którą u nóg nosił, zawiesił u sufitu, a następnie wezwawszy urzędowego notariusza, kazał całe to zdarzenie spisać, i wymalować obraz, który je przedstawia.

Po zawarciu z Niemcami pokoju, senat wenecki nagradzając męstwo z jakim Hieronim bronił Kastel-nuovo, oddał to miasto w posiadłość trzydziestoletnią rodzinie Emilianów, a jego zamianował wielkorządcą całej prowincji, do okręgu twierdzy należącej. Lecz on niedługo ten wysoki urząd piastował, postanowiwszy bowiem poświęcić się Służbie Bożej, zrzekł się godności swojej, powrócił do Wenecji i wiódł życie pokutne, bogomyślności tylko i dobrym uczynkom oddane. Wyrzekł się wystawności i wszelkich wygód życia, trapił ciało postami i wszelkimi najostrzejszymi umartwieniami; wielką część nocy w domu na modlitwie, a pozostające mu od miłosiernych uczynków dnia chwile, w kościele trawił. Chorych w szpitalach z miłością obsługiwał; a gdy ciężka klęska głodu nawiedziła całe Włochy, rozdał ubogim wszystko co posiadał, sprzęty nawet swoje na ten cel posprzedawał. Dom zaś swój zamienił na szpital wielki, w którym ogromną liczbę ubogich utrzymywał i pielęgnował.

Wskutek klęski głodu, nastąpiło jak to najczęściej bywa, morowe powietrze. Hieronim oddał się z tak wielkim poświęceniem posłudze i ratowaniu chorych, że sam rażony powietrzem już był umierający, gdy przyjmując Ostatnie Sakramenty, gorącą modlitwą uprosił sobie u Pana Boga przedłużenie życia, aby mógł ostrzej i dalej jeszcze za dawne grzechy pokutować Powróciwszy do zdrowia, tym gorliwszym był w spełnianiu dzieł miłosierdzia; tknięty losem mnóstwa sierot pozostałych po strasznych klęskach głodu i moru, wystawionych skutkiem nędzy na ostatnie zepsucie, najął gmach obszerny, urządził tam dla nich szkoły i zaopatrzył takowe w wszelkie naukowe i religijne pomocy.

Kilku pobożnych i zacnych przyjaciół Hieronima, przyłączyło się do niego w świętych jego zajęciach. Z pomiędzy tych pierwszymi byli: Św. Kajetan z Tienny i Piotr Caraffa, późniejszy Papież Paweł IV. Rada miejska powierzyła mu z swej strony zarząd głównego szpitala. Święty zaś dzieląc starania swoje pomiędzy tak rozliczną nędzę, powierzył nareszcie dozór zakładów swoich w Wenecji swym towarzyszom, a sam udał się do Padwy i do Verony, gdzie też podobne pourządzał. W tym ostatnim mieście żył Święty czas długi wśród żebraków chodząc z nimi po prośbie, aby tym sposobem zapoznawszy się bliżej z nimi, zbawiennie na nich przykładem i radą swoją wpływać. Następnie przeniósłszy się do Bergamu, założył tam dwa domy przytułku dla sierot, jeden dla chłopców, drugi dla dziewczynek. Niemniej dom schronienia dla niewiast złego życia chcących się nawrócić. Gromadzącym się tam grzesznicom nadał mądre i święte ustawy, utwierdzające te nieszczęśliwe w przedsięwziętej poprawie.

Mając już znaczną liczbę wspólników w tych swoich świętych miłosierdzia chrześcijańskiego uczynkach; widząc jak Pan Bóg ich pracom błogosławił, osiadł Hieronim z kilku towarzyszami w małej wiosce w okolicach Bergamu, Somasko zwanej, i zawiązał tam stałe Zgromadzenie kleryków zakonnych, Somaskami od miejsca tego zwanych; przepisał im ustawy odpowiednie ich obowiązkom i uświęceniu, a przy tym głównym domu owego Zgromadzenia, założył znowu wielką ochronę dla sierot. Bracia pilnowali ich, ćwiczyli w religii, obyczajach i naukach, a oprócz tego chodzili po okolicznych wioskach dla uczenia dzieci, pielęgnowania chorych, i biorąc udział w rozmaitych pracach robotników, korzystali z tej sposobności, ażeby ich oświecać i do pobożnego życia nakłaniać. Święty Hieronim dawał im w tym wszystkim przykład, a żaden w gorliwości mu nie dorównał. Pracując w polu z wieśniakami, uczył ich Tajemnic Wiary Świętej, usposabiał do Spowiedzi, a mając głos wdzięczny, śpiewał z nimi pobożne pieśni, które z czasem tak sobie upodobali, że im zastąpiły owe lekkie, a często nieprzyzwoite piosenki, którymi się nieraz pierwej zabawiali. Małe dziatki pielęgnował jak najtroskliwsza matka, mył ich, ubierał, uczył pacierza, i wraz z Wiarą zaszczepiał w młodziuchnych ich serduszkach pobożność, którą mu później na całe życie zawdzięczali. Taką zaś ufność w ich niewinności pokładał, że w ważnych okolicznościach wybierał czworo sześcioletnich sierot, i z nimi się modląc na zamierzoną intencję, zawsze skutku ich modlitwy doznawał.

W okolicach wioski Somasko, znalazł Hieronim Święty na wysokiej górze w odosobnionym bardzo miejscu jaskinię, w której przebywając od czasu do czasu, wiódł dawnych egipskich pustelników życie. Całymi dniami zostawał bez posiłku, biczował się do krwi, większą część nocy na bogomyślnych spędzał ćwiczeniach, krótkiego tylko na kamieniu zażywając spoczynku, a opłakując gorzko nieprawości młodego wieku. W głębi tej jaskini wytryskuje dotąd źródło, którego zjawienie przypisują modlitwom jego; a użycie tej wody z szczerą wiarą, chorym cudownie zdrowie przywraca.

Zgromadzenie Somasków tak wielkie ludzkości przynoszące pożytki, rozszerzyło się i po innych krajach; i z czasem uczniowie Św. Hieronima powołani zostali do kształcenia prócz sierot i ubogich, młodzieży po szkołach, seminariach i akademiach. Sam zaś Święty ich założyciel jak prace całego życia, tak też w końcu i sam o życie w usługach miłości bliźniego położył. Wydalił on się był w interesach Zgromadzenia swego do Mediolanu i do Wenecji, gdy w okolicach Bergamu wybuchło morowe powietrze. Wrócił więc Święty czym prędzej do braci aby niebezpieczeństwo z nimi podzielać, a dotkniętych zarazą, ratować. Służył im przeto dniem i nocą, wszelką pomoc duszom i ciałom umierających podając.  Często sam na własnych barkach chorych do szpitala nosił; wreszcie i on też nawiedzony panującą chorobą, w dniu który od dawna był przepowiedział, przeniósł się do wieczności po nieskończoną zapłatę pełnego poświęcenia Panu Bogu i ludziom żywota. Umarł 8 lutego 1537 r. mając lat 56. Klemens XIII w poczet go Świętych zaliczył, a dzień 20 lipca na obchód jego święta wyznaczył, ku wysławieniu Świętego Imienia Bożego w Łasce i Mocy Jego na wieki wieków. Amen.

 

 

Pożytki duchowne.

 

 

Zepsute i lekkomyślne towarzystwo w jakim znalazł się młody Hieronim, zachwiało na czas zasadami jego. W chwili krytycznej wszelako, poznał niebezpieczeństwo jakie skutkiem tego zawisło nad jego duszą. Wiara i tkwiące głęboko w sercu cnotliwe przekonania, wzięły na nowo w nim górę. Mocą Łaski Bożej i tej Przeczystej Bogarodzicy, której nie przestał nigdy wzywać opieki, powstał mężnie z upadku swego, a dzielnie i statecznie pracując, spłacił najsurowszą pokutą względem siebie, a miłością ku Panu Bogu i bliźnim, wyboczenia młodego wieku.

Dwie stąd czerpiemy nauki, pierwsza: jak koniecznym jest zaszczepiać w młodych dziatek serduszkach cnotę i wiarę, które zatarte niekiedy chwilowo rozwojem budzącego się życia i złymi przykłady, zawsze się prawie w danym czasie odezwą. Po wtóre: jak ścisłym jest naszym obowiązkiem zmywać pokutą, a nagradzać dobrymi uczynkami brudy i winy duszy, która jeżeli nie na tym, to na przyszłym świecie wypłacić by się Panu Bogu za nie musiała, ażeby oczyszczona, stać się na powrót Obrazem Jego, jeżeli ma, jak jej to przyobiecano, kiedyś na wieki z Nim królować.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023