Św. Ludger biskup

17 marca

ŻYWOT ŚW. LUDGERA, BISKUPA MONASTERU.

(żył około roku 780.)

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. II, 1880r.

 

 

 

 

Ludger, apostoł saski, z Fryzji rodem, zacnych i chrześcijańskich miał rodziców. Matka jego Liafburga, zaledwie na świat przyszła, w wielkim znalazła się niebezpieczeństwie życia, gdyż babka jej poganka, rozgniewana tym, że córka same dziewczęta rodzi, skoro tylko światło dnia ujrzała, rozkazała ją utopić. Gdy ją służebnica w ceber wody wrzuciła, niemowlę tak się rączkami za brzeg cebra uczepiło, iż nie wiedziała co z nim począć. Wtem nadeszła sąsiadka, i odsunąwszy sługę, dziecięciu troszkę miodu włożyła w usta dla uratowania mu życia. Zwyczaj albowiem poganie mieli, iż nie wolno było gubić dziecięcia, które po urodzeniu jakiego bądź skosztowało pokarmu. Oddała wtedy matce dziecinę, która gdy doszedłszy lat odpowiednich wyszła za mąż, miała tego oto syna Ludgera Świętego, który od dzieciństwa w zabawach już swoich zapowiadał człowieka jakim później został.

Przyjąwszy z korzyścią wielką początkowe nauki, udał się Ludger do Anglii, gdzie pod kierunkiem Alkuina, znakomitego Doktora Kościoła, w Piśmie Świętym wyćwiczony, cześć oddawaną Panu Bogu, żywotem i czynami pobożnymi wspierał. Za powrotem do kraju, został wkrótce diakonem; a biskup Trajektański Albrykus widząc naukę i świątobliwość jego, używać go począł do szczepienia Wiary Świętej w Fryzji i Saksonii. Zaczął Ludger od Fryzji, gdzie mu tak Pan Bóg poszczęścił, że nie tylko bałwany kruszył, a złoto i srebro, z którego były zrobione, ubogim rozdawał, ale nawet patrzący na to poganie, żadnej mu przykrości czynić nie śmieli. Przyzwał go potem biskup Albrykus do siebie, i na kapłaństwo wyświęciwszy, doktorską mu katedrę powierzył. Lecz gdy Windekind, książę saski, poganin, Fryzją opanował, i lud się znowu do bałwochwalstwa powrócił, Św. Ludger poszedł do Rzymu, a stamtąd do Benewentańskiego klasztoru, gdzie reguła Św. Benedykta kwitnęła, i tam dwa lata przebył, za przykład doskonałego żywota drugim zakonnikom służąc.

Ale owa pochodnia zataić się długo pod korcem nie mogła. Gdy cesarz Karol Wielki, gorący Wiary Chrześcijańskiej krzewiciel, Alkuina do siebie przywołał; za radą jego sprowadził też i Ludgera Świętego, aby mu w sprawach Kościoła dopomagał, i rządy mu świeżo założonego klasztoru powierzył. Następnie, gdy pięć miast Fryzji poddało się Karolowi, posłał między pogany Ludgera Świętego, który tam Wiarę Świętą szczepił, bałwany obalał, kościoły budował, do bogobojnego i pracowitego życia przyuczając nowonawróconych. Kiedy zaś Karol Wielki całą opanował Saksonię, tam znowu na szerzenie Nauki Pana Chrystusowej iść mu rozkazał. Objąwszy Ludger biskupstwo monasterskie gwałtownie mu narzucone, wielkiej pracy i trudów użył około ludu tego, który nie tylko nauką, ale i cudami wielkimi ku prawdziwemu Panu Bogu przywodził. Ludzie o jego świątobliwości tak wysokie mieli rozumienie, iż mu raz przyprowadzili ślepego, prosząc, aby mu modlitwą swoją wzrok przywrócił. Zapytał go Biskup Święty, czyli chce się spowiadać i za l grzechy czynić pokutę? Na co gdy ślepy twierdzącą dał odpowiedź, Ludger wysłuchał go Spowiedzi, a do pokuty przywiódłszy, Krzyżem Świętym wzrok mu przywrócił. Człowiek ten stał się tak dobrym i Ludgerowi miłym, iż później posługiwał się nim w swych świętych pracach, wysyłając go tajemnie do Fryzji, ażeby w domach niezupełnie jeszcze otrzęsłych z pogaństwa, nakłaniał więcej do pobożności usposobione niewiasty, aby dzieci swoje prostą wodą chrzciły, mówiąc: — Ja ciebie chrzczę w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. — Spełniał ściśle to zlecenie ów człowiek, otwierając dzieciom drogę zbawienia, od której odwracali się dorośli.

Oprócz wielu innych cudów, Święty jednemu jeszcze ubogiemu ślepemu, który przyszedł do niego, prosząc: — Uczyń to dla Pana Boga, żebym mógł przejrzeć! — Przejrzyj dla Pana Boga, — rzecze. I ślepy natychmiast wzrok odzyskał. Umarłego jednego wskrzesił. I wiele tym podobnych dobrodziejstw cudownie ludziom świadczył. Mąż ten Święty Tajemnice Pisma Świętego  wybornie uczniom swym wykładał. A powagą biskupa, i bogatych niekiedy do stołu swego wzywając, ciała ich potrawami, a dusze świętymi rozmowami karmił.

Swobody i śmiałości swojej wobec panów, a nawet i cesarza, nigdy nie tracił. Raz cesarz Karol Wielki chcąc się z nim naradzić w pewnych ważnych sprawach, posłał po niego, a skoro Ludger przybył i stanął w gospodzie, kazał go prosić do siebie. Lecz że Święty się modlił, pójść zaraz nie mógł; drugi raz przeto wezwał go cesarz, ale i tym razem nie dokończywszy pacierzy, iść jeszcze nie chciał. Po Służbie Bożej dopiero pospieszył na Rozkaz Pański, cesarz wtedy zapytał go, czemu od razu przyjść nie chciał? A on na to: — Większemu niż ty służyłem Panu, Któregom i za ciebie prosił. Ja rozkazanie twoje wielce sobie ważę, ale Boskie więcej. — Bogobojny monarcha nie obraził się bynajmniej tą mową, i rzekł mu: — Jakem o tobie trzymał, takim cię być poznaję, i odtąd nic przeciw tobie mówić sobie nie dam. — Tak więc ci, którzy źle tłumacząc opóźnienie jego w przybyciu do cesarza, zniechęcić go przeciw niemu chcieli, i owszem, tym milszym uczynili go monarsze. Pozostałą resztę ojcowizny swojej od hojnie na wszelkie sposoby rozdawanej jałmużny, Ludger Święty na wystawienie klasztoru Werduńskiego obrócił; a złożywszy w nim Relikwie Świętych, przywiezione niegdyś z Rzymu, dostatecznymi uposażył go dochodami. Sam zaś po długim, a ciężką pracą skołatanym życiu, objeżdżając jak to zwykł był czynić swą diecezją, zachorował w drodze; pomimo czego Mszę Świętą codziennie miewał, a na ostatniej lud pożegnawszy, kapłanów do siebie przyzwał, i oznajmiwszy im, iż w dniu następnym miał się rozstać z tym światem, rozporządzenia poczynił, i nazajutrz szczęśliwie z ciała do Chwały Niebieskiej się przeniósł r. 809. Po śmierci jego, wielkie się ludziom za jego przyczyną działy dobrodziejstwa I my też polecajmy się modlitwie tego Świętego, który w potrzebach naszych potężnym stanie się orędownikiem u Pana Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Amen.

 

 

Uwaga.

 

 

Często niestety, zdarza się na świecie, iż ludzie idąc za popędem egoizmu i zawsze skłonnej do rozmaitych słabości natury; korzystają z pozoru nawet tylko winy bliźniego, a nieraz i najzasłużeńszego w Obliczu Pana Boga i ludzi, ażeby go oczernić, a obarczając niesłusznymi zarzutami, zohydzić go w oczach drugich. Mniemają oni w ślepocie zazdrości swojej, wywyższyć się nad nich takim ich poniżeniem. Ale Pan Bóg, Który otacza Opieką Swoją Świętą wierne Swe sługi, nikczemne postępki zazdrosnych na własne ich upokorzenie, a na wyświecenie i potwierdzenie cnoty i zasługi zacnych, obraca.

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023