Św. Maria Magdalena

22 Lipca.

Żywot Św. Marii Magdaleny.

 

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. IV, 1880r.

 

 

Wielką pociechę grzesznikom, wielki wzór pokutującym, wielką naukę błądzącym daje szczęśliwa niewiasta, święta grzesznica Magdalena. Bo jej początki szkaradne, ale koniec piękny; bo z mieszkania szatańskiego, stała się przybytkiem czystym, i pałacem Trójcy Przenajświętszej; bo ze wzgardzonej w jednym mieście, stała się podziwieniem i nauką świata całego. Będąc jednym z trojga dzieci Syra i Eucharii, możnych bardzo i wysoko położonych w swym narodzie Izraelitów; Magdalena urodziła się w Betanii, miasteczku w bliskości Jerozolimy położonym, i straciwszy w młodym wieku rodziców, w podziale majątku dostała między innymi zamek Magdalon w Galilei, skąd jej nazwisko Magdaleny zostało.

Obdarzona wielką urodą, Maria słuchając złych skłonności skażonej swej natury, wśród których dusza i pobożność tonie, osiadła w zamku swoim i rozkochana w sobie, zaczęła pełne próżności, oddane strojom, biesiadom i zbytkom prowadzić życie. I pomału do takiego doszła zepsucia i bezwstydu, że miasto Jeruzalem nie miało sprośniejszej nad nią niewiasty. Każdy się nią brzydził, a ona z grzechu w grzech brnęła, śmiało i jawnie na czole swą hańbę nosząc.

Kiedy Zbawiciel świata rozpoczął Boskie Swe Posłannictwo, a Łazarz i Marta uczniami Jego zostali, przywiedli też do Niego i siostrę swą Marię, którą Chrystus Pan od opętania czartowskiego uwolnił. Szła więc za nim grzesznica przysłuchując się w Betsaidzie i Kafarnaum, Słowom i kazaniom leczącego Pana Jezusa. I przerażona wspomnieniem śmierci, Sądu Bożego, i bojaźnią mąk piekielnych, w tak wielką wpadła tęsknotę i rozpacz, iż dopiero Nieskończona Dobroć i Miłosierdzie Pana Jezusa ukoiło jej boleść. Ukazał jej ów Zbawca, otwarte wszystkim wrota zmiłowania Boskiego; ukazał, iż zesłany na ten świat dla szukania dusz straconych, ktokolwiek nadzieję w Nim położy, odpuszczenie grzechów i Łaskę Bożą otrzyma. Zapaliła się wtedy miłością Pana swojego Maria, zdrój łez obfitych oblał jej lica, i podnosząc się na wiarę wysoką, otrząsnęła się z rozpaczy, a pełnym skruchy i pokory sercem, nawrócenie swe oznajmiła Chrystusowi Panu.

Potargawszy na sobie kosztowne szaty, poodrzucawszy bogate klejnoty i ozdoby, a przyoblókłszy nędzne odzienie, porwała wonny, bardzo drogi olejek, i dowiedziawszy się, że Pan Jezus się znajdował w domu Szymona faryzeusza, pierwszego w mieście godnością człowieka, nie bacząc na podłość Swoją, pobiegła tam czym prędzej, i wstydem okryta, rzewnie płacząc, upadła do Nóg Pańskich, a oblewając je łzami i ocierając włosami swymi, namaszczała Je owym wonnym olejkiem.

Kiedy skruszona grzesznica w tak głębokiej zanurzała się pokorze, faryzeusz nie znając jeszcze ani Wszechmocy Chrystusa Pana, ani nawrócenia Marii, rzekł sam w sobie: Gdyby Ten (Jezus) był prorokiem, wiedziałby kto jest niewiasta, która Go dotyka i odepchnąłby ją od Siebie. A Pan Jezus czytając w myślach jego, zapytał: ,,Który z dłużników bardziej miłować będzie, czy ten któremu większy, czyli ten któremu mniejszy dług darują?” – Mniemam, powiedział Szymon, iż ten, któremu więcej darowano. ,,Dobrześ rozsądził – odrzekł Chrystus Pan. I wskazując na Magdalenę, dodał: ,,Od tej niewiasty lepiej niźli od ciebie uczczony jestem; tyś nie dał Mi wody na umycie Nóg Moich, a ona łzami je swymi polała, a włosami je ociera. Tyś Twarzy Mojej nie dał pocałunku, a ta nie przestaje całować Nóg Moich. Wielkie wtedy jej grzechy odpuszczone jej będą, bo wielce umiłowała”. A obracając się do Magdaleny, rzekł: ,,Odpuszczone są grzechy twoje, wiara twoja zbawiła cię. Idź w pokoju”. Tak, usprawiedliwiła ją wiara, która ją do takiego obrzydzenia grzechu, do takiej pokory, i takiej miłości przywiodła.

Odtąd już Maria powaby tego świata opuszczając, oddała się wszystka najsurowszej pokucie. Bo jako Dawid mając grzech swój przebaczony, nie przestał nigdy żałować za niego i czynić pokuty, tak też i ona odebrawszy od Pana Jezusa rozgrzeszenie, do zgonu zdrożności swych opłakiwać nie przestała. Zamieszkawszy przy Marcie i Łazarzu w Betanii, a pozostawiając siostrze starania około gospodarstwa, sama bogomyślnemu oddała się żywotowi. I serce jej tak żywą dla Chrystusa Pana rozgorzało miłością, iż tęskniąc za słodką a zbawienną Nauką Jego, gdziekolwiek się obrócił, po wsiach i miastach wszędzie za Nim chodziła; a rozdawszy majętność swoją ubogim, tyle tylko zostawiła sobie, żeby ubóstwo Chrystusa Pana i uczniów Jego, na tych pielgrzymkach wspomagać.

Kiedy razu jednego przebywała wraz z siostrą w Betanii, nawiedził je Pan Jezus; a gdy Marta krzątała się koło obsługi i uczczenia takiego gościa, Maria u Nóg Jego siedząc, ze łzami słów Jego słuchała. Poskarżyła się Marta przed Panem Jezusem, iż ją siostra opuszcza, nie dopomagając jej w pracy; a Pan Jezus jej odpowiedział: ,,Maria najlepszą cząstkę obrała”. Co znaczyć miało: iż chociaż miłe Mu były starania Marty, gdyż potrzebom zewnętrznym zadosyć uczynić musimy; jednakże Maria uweselała mu Serce, biorąc z Nauki Jego pokarm zbawienny dla duszy; gdyż żywot bogomyślny i prace około potrzeb duszy, nierównie wyżej On stawi.

Wkrótce potem, gdy Pan Jezus uchodził do Galilei przed żydami którzy go na śmierć szukali, zachorował Łazarz. Strapione siostry wysłały za Nim mówiąc Panu: Oto zachorował ten którego miłujesz malując w tych kilku słowach, wysoką ufność w Swym Panu, iż nie opuści tego, którego miłuje. Pan Jezus, chcąc doświadczyć ich wiary, a wielkim Cudem Moc Swą Boską objawić, nie przyszedł do Betanii, aż kiedy Łazarz od czterech dni już w grobie spoczywał. Usłyszawszy Maria, iż Chrystus Pan idzie, pobiegła naprzeciw Niego i padłszy Mu do nóg, zawołała z płaczem: Gdybyś tu był, Panie, nie byłby umarł brat mój. A Chrystus Pan widząc płaczących, zapłakał z nimi, zadrżał Sam Sobie i przyszedłszy do grobu zawołał: ,,Łazarzu, wstań”. I powstał umarły, zdrowo; a serce Magdaleny, tym gorętszą ku Zbawcy swemu zapalało się miłością.

Na sześć dni przed Ostatnią Wieczerzą, gdy Pan Jezus będąc znowu w Betanii, zaproszony został na posiłek wieczorny do Szymona trędowatego, gdzie też znajdowali się: Łazarz, Marta i Maria, Marta posługi Panu Jezusowi czyniła, a Maria po raz drugi kupiwszy bardzo drogiego olejku i kosztownych wonnych maści, płacząc znowu za swe grzechy u Nóg Pana Jezusowych, namaszczała Je owymi wonnościami, i włosami je ocierała. Patrząc na to obecny tam Judasz, szemrał: iż lepiej było tak drogie rzeczy sprzedać, a pieniądze ubogim rozdać. Na co rzekł Jezus:,,Dobry czyn względem mnie spełniła. Zaprawdę, mówię wam, gdziekolwiek będzie głoszona ta Ewangelia, co ta uczyniła, opowiadanym będzie na jej pamiątkę”. Ileż to podobnych Judaszów potępia, cokolwiek się dla Służby Bożej i dla ozdoby kościołów czyni, a którzy mając miłosierdzie na ustach, w sercu łakomstwo tylko i zawiść żywią.

Przyszedł nareszcie czas Męki Pana Chrystusowej; tu już Magdalena nie odstępowała Ukochanego swojego; gdziekolwiek był wiedziony, ona szła za Nim; i wspólnie z Matką Pana Jezusową stojąc pod krzyżem, w niewysłowionej boleści na śmierć okrutną Zbawcy swego patrzała. Niesie podanie, iż wzięła w flaszeczkę trochę ziemi Krwią Chrystusową zlanej, i tę przez całe życie przy sobie nosiła.

Obecna będąc złożeniu do Grobu Zwłok Zbawiciela, a chcąc je nową uczcić posługą, nakupiła kosztownych, mirry i balsamów, i zmówiwszy się z innymi dwiema niewiastami, pobiegła tam dnia trzeciego o świcie, ażeby nimi Przeczyste Ciało namaścić. Ale któż opowiedzieć zdoła straszną boleść Marii, gdy przystąpiwszy do grobu, a zobaczywszy odwalony kamień, nie znalazła w nim Pana swojego? Przyszli też tam byli Jan i Piotr, Uczniowie Pańscy, a widząc, iż Go nie było, odeszli. Ale Magdalena, tonąca we łzach nad utratą Mistrza swego, stojąc jak wryta, ujrzała dwóch Aniołów, którzy jej spytali: czemu by płakała? A jako nie mam płakać odpowie – gdy mi wzięto Pana mego, a nie wiem, gdzie Go położono. I nie zdumiewając się bynajmniej widzeniem Aniołów, zatopiona w tęsknocie za utraconym skarbem, rzewne łzy roniła pomimo dosłyszanych słów Anielskich: 

– Nie płacz, Pan nie umarł, ale zmartwychwstał. 

Wtem, obejrzała się na stronę i ukazał jej się Pan Jezus w postaci ogrodnika, i spytał: ,,Czemu płaczesz niewiasto, i kogo szukasz ?” Jako pytasz, mój Panie, czemu płaczę? Gdym skarb mój, żywot mej duszy utraciła? I rzekła Mu: Jeśliś ty Go wziął panie, powiedz, gdzieś Go położył? a ja Go stamtąd zabiorę. Zmiłował się nad nią Pan Jezus, i chcąc ją pocieszyć, zawołał: ,,Mario!” A ona w tejże chwili po głosie Go poznała, i w radosnym uniesieniu padła na ziemię chcąc Nogi Jego uścisnąć. Ale Pan Jezus powiedział, aby Go nie dotykała „bom rzecze nie wstąpił jeszcze do Ojca Mego”. Co znaczyć miało: iż lepiej uczci Bóstwo Jego, kiedy przez wiarę, jako ku Panu Bogu niewidzialnemu, cześć widomą na duchową, niewidomą zamieni. I rozkazał jej mówiąc: ,,Idź do braci Mojej, a oznajmij im: iż wstępuję do Ojca Mego, i do Ojca waszego, do Boga Mego i do Boga waszego”. A tak, uczynił ją pierwszym posłem tej szczęśliwej nowiny, do Apostołów.

Uczmy się od tej świętej niewiasty tęsknić do Pana Jezusa i statecznie Go szukać. Uczmy się od tej grzesznicy płakać za grzechy nasze, i nie szukać pociechy, jedno w Chrystusie Panu naszym. Odsuńmy zapory i żądze tego świata, które nas od wiary naszej dzielą; a ów Zbawiciel, który w prawdziwej skrusze i w szczerej Woli poprawienia żywota naszego, mieszka, z pewnością nam się natenczas objawi.

Wielokrotnie jeszcze Magdalena Święta miała szczęście oglądać wraz z uczniami i z innymi niewiastami, Chrystusa Pana po Jego Zmartwychwstaniu; a nie odstępując nigdy Przeświętej Boga Rodzicy, obecną też przy niej była na górze Tabor, Wniebowstąpieniu Jego. I byłaby się wcale z Najświętszą Maryą nie rozłączyła, czcząc i kochając Ją jak matkę, gdyby nie to, że skoro się rozpoczęło prześladowanie Chrześcijan umęczeniem przez żydów Św. Szczepana, skazano też na śmierć Łazarza, Martę i Magdalenę, których wraz z innymi wyznawcami Chrystusa Pana i z Maxyminem biskupem, w zepsutej łódce, bez żagli i wiosła, na Śródziemne morze puszczono. Ale Pan Bóg był Stróżem Swych ukochanych, i cudownie łódź owa przybiła do Marsylii we Francji, czym podziwieni mieszkańcy, przyjęli ich tam z czcią i poszanowaniem wielkim. Znaczna część ludności miasta i okolicy, słuchając nauk tych Apostołów Pańskich, wyznała Chrystusa Pana. Św. Magdalena, sama kazania do pogan miewała; i na tym właśnie placu w miejsce istniejącej podówczas świątyni diany, wzniesiono później wspaniały kościół na cześć Najświętszej Panny Maryi.

Po niejakim czasie, gdy się Wiara Chrześcijańska rozkrzewiała w Marsylii, Łazarz został pierwszym tego miasta biskupem; Marta w klasztorze osiadła z pobożnymi panienkami; Magdalena zaś, przywykła do bogomyślnego życia, udała się o kilka mil od Marsylii, na wysoką górę w niedostępnej prawie pustyni, gdzie znalazłszy głęboką jaskinię, osiadła w niej, najostrzejszą tam czyniąc pokutę, a wśród łez żalu i pociechy zarazem, rozmyślając Tajemnice Męki Pańskiej, i owe wielkie sprawy na które własnymi oczyma patrzyła. Żywiła się jedynie korzonkami i wodą, którą na jej modlitwę, Pan Bóg ze skały wyprowadził. Później, pokarmem i posileniem jej była anielska muzyka i śpiewy, którym się co dzień przysłuchiwała, będąc Aniołów rękami unoszona w powietrzu. Gdy się z biegiem czasu szaty jej zniszczone rozleciały, włosy na jej głowie tak długie i tak gęste urosły, iż całe ciało pokryć nimi mogła.

Przepędziwszy na puszczy lat 30, gdy się zbliżała ostatnia godzina Marii, z Boskiego rozrządzenia zabłąkał się tam przechodzący kapłan, który widząc z dala, jak w powietrzu od Aniołów unoszona była, zaklinał ją na Pana Boga, aby mu powiedziała kto jest, i skąd tu przyszła? I usłyszał głos Magdaleny Świętej: – Jam jest grzesznica ona, o której Ewangelia świadczy; przybliżył się czas zejścia mego, dla którego cię tu Pan Bóg zesłał. I opowiedziawszy mu swój żywot, posłała go do Maxymina biskupa z zaleceniem, aby jej w niedzielę czekał, a Przenajświętszy Sakrament na drogę wieczności dla niej przygotował. I tak się stało: Ta co anielskimi rękami noszona była, co się w Grobie Pana Chrystusowym o Króla Niebieskiego pytała, nie chciała zejść z tego świata nie nakarmiwszy się Ciałem Zbawiciela. Pokwapiła się wtedy do Ołtarza Pańskiego, i z wielkim nabożeństwem posiłek Boski przyjąwszy, pokornie przed Ołtarzem Krzyżem padając, ducha Stwórcy i Zbawcy swemu oddała. A my polecając się jej modlitwie prośmy Pana Boga: aby ta, która tak doskonałym nawróceniem i pokutą, godną się stała tylu Łask i Miłości Ukochanego swojego, nam też prawdziwą skruchę i łzy doskonałej pokuty zjednała u Oblubieńca swego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, Któremu cześć i pokłon na wieki nieskończone. Amen.

 

 

Uwaga.

 

 

Żadne i najcięższe grzechy nie przeszkodzą nam zostać świętymi, jak o tym świadczy ten wielki żywot, jeżeli poznawszy Doskonałości i Dobroć Pana Boga naszego, ukochamy Go z całych sił naszych. Prawdziwa bowiem i serdeczna miłość, obudzi w nas żal za grzechy, którymi zasmuciliśmy i znieważyli najlepszego Ojca. Żal głęboki a szczery, nie przestanie wyrzucać nam przestępstw naszych, i powiedzie nas do poprawy i pokuty, która przywracając nam miłość Stwórcy i Odkupiciela naszego, dozwoli nam osiągnąć za Łaską Jego ową świętobliwość, do której, jako Chrześcijanie, Krwią Boską odrodzeni, powołaniśmy zostali.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023