Św. Marta

 29 Lipca.

Żywot Św. Marty, dziewicy.

(żyła około roku 50.)

 

 

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. IV, 1880r.

 

 

Sławna w Ewangelii Marta, jałmużnica i gospodyni Samego Chrystusa Pana, a siostra starsza Magdaleny i Łazarza, była rodem z Betanii, miasteczka, blisko Jerozolimy położonego. Wielki po śmierci rodziców odziedziczywszy majątek, zamieszkała razem z bratem swoim w Betanii, podczas gdy Maria wolne już wtedy wiodąc życie, w zamku Magdalon osiadła, zanim po nawróceniu swoim z nimi się złączyła. Jakkolwiek w dostatkach i wygodach wzrosła, Marta od lat najmłodszych podobała sobie nad wszystko w cichym i skromnym domowym życiu; a że i Łazarz dzielił jej usposobienia, oboje przeto w jednym zamieszkawszy domu, oddawali się ćwiczeniom pobożnym i dobrym uczynkom.

Skoro tylko Pan Jezus Naukę Swą Boską ogłaszać począł, Marta niebawem stała się jedną z pierwszych Jego uczennic; z czcią najwyższą obecną zawsze była kazaniom Pana Chrystusowym, a przysłuchując się jak wielkie Pan nasz dziewictwu oddawał pochwały, postanowiła, stan panieński obierając, nie mieć innego oblubieńca, jak Samego Chrystusa Pana. Odtąd też w coraz wyższe podnosząc się cnoty, wypełniając najściślej wzniosłe Nauki Pańskie, coraz więcej odrywając się od świata aby się bogomyślności i posługom bliźnich poświęcać, Marta stała się wzorem doskonałości ewangelicznej i dostąpiła owej Łaski Pana Boga i Mistrza swego, którą Jan Święty Ewangelista tymi opisał słowy: „Miłował Pan Jezus Martę i siostrę jej Marię, i brata ich Łazarza”. Jej to łzy i modły wyjednały niewątpliwie miłosierdzie Jego dla tej ukochanej siostry, która porzuciwszy drogi zepsucia i grzechu, stała się później naczyniem wybranym najwyższych Łask Pańskich. Dom tej świętej rodziny zostając pod przewodnictwem najstarszej między rodzeństwem siostry, miał szczęście przyjmować w swych progach Pana Jezusa, ilekroć w pielgrzymkach Swoich do Betanii zachodził. A zawdzięczając pobożną gościnność świętej gospodyni, coraz nowymi płacił ją Łaskami.

— Zdarzyło się, iż zachorował Łazarz w chwili, gdy Chrystus Pan w odległej stamtąd był okolicy. Marta czym prędzej posłała Mu to oznajmić, ale gdy przyszedł Pan Jezus, zastał już Łazarza w grobie, a Marta płacząc, rzekła: Gdybyś tu był Panie, nie byłby umarł brat mój. Lecz wiem, że i teraz, o cokolwiek będziesz Boga prosił, da Ci to Bóg. – Powiedział jej Pan Jezus: „Zmartwychwstanie brat twój”. Rzekła Marta: – Wiem, iż wstanie na Dzień Ostatni zmartwychwstania. Nic ona nie wątpi o przyszłym ciał naszych wzbudzeniu w Dniu Sądu. A Pan Jezus pokazując, iż On jest Tym Bogiem, Który nie tylko ciała umarłych wskrzesi, ale i duszom przez grzech umarłym Łaskę Boską przywróci, rzekł: „Jam jest Zmartwychwstanie i Żywot, kto we Mnie wierzy, chociażby umarł, żyw będzie; a każdy, który żyje, a wierzy we Mnie, nie umrze na wieki”. To jest: nie umrze ową śmiercią wieczną na duszy, w której człowiek utraca Pana Boga. I spytał jej Chrystus Pan: „Czy wierzysz temu?” Odpowiedziała Marta: ,,Tak jest, Panie, jam uwierzyła, żeś Ty jest Chrystus Syn Boży Któryś na ten świat przyszedł. – A to rzekłszy poszła, i po cichu zawołała siostrę swą Marię, mówiąc: Mistrz przyszedł, i woła cię. – Przystąpiwszy Zbawiciel do grobu Łazarza kazał zdjąć z niego kamień, a Marta rzekła: Panie, już czwarty dzień jak umarł. A Pan Jezus na to: ,,Wszakżem ci mówił, że jeżeli uwierzysz, ujrzysz Chwałę Bożą”. I zawołał: „Łazarzu wstań!” A Łazarz w tejże chwili zdrów powstał.

— Miłosierdzie jakie ta święta niewiasta nad ubogimi czyniła, do takiego doprowadziło ją szczęścia, iż Samemu Panu Bogu, Panu Aniołów, jałmużnę z ręki swej dając, w dom Go swój przyjmowała, jedzenie Mu przyrządzała, do stołu Mu służyła, i wszelkie inne oddawała Mu posługi nikim się nie wyręczając, a w potrzebach i pieniędzmi Go zaopatrzała. Przetoż Ewangelia Święta sławi jej jałmużnę, mówiąc: „Niewiasta na imię Marta przyjęła Go w dom swój, i z pracą, a ubieganiem Jemu służyła”.

Czasu jednego, gdy Pan Jezus z uczniami, ubogi z ubogimi, w ów dom pobożny przyszedł, Marta krzątając się około wielkich i miłych gości, sama przyrządzała im posiłek, sama Zbawicielowi usługiwała, gdy przeciwnie Magdalena siedząc u Nóg Pana Chrystusowych słuchała onych Słów Jego nad miód słodszych, w których najwznioślejsze Prawdy Religijne, i nauki tajemnic życia wewnętrznego rozwijał. Wtedy Marta, która krzątając się około gospodarstwa, zaledwie jakie tu i owdzie słówko zasłyszeć mogła, użalając się przed Chrystusem Panem, rzekła: Panie, nie dbasz że siostra moja opuściła mnie, abym sama służyła; rozkaż jej, aby mi pomogła. A Pan Jezus dał jej tę wielką naukę, która zajmowanie się urobieniem duszy i żywot bogomyślny, wyższym nad inne obowiązkiem przedstawia; jakkolwiek łącząc z nim pracę czynną, najpiękniejszy hołd Panu Bogu oddajemy. ,,Marto, Marto, rzekł do niej, troszczysz się około wiela, aleć jednego tylko potrzeba; Maria najlepszą cząstkę obrała, która od niej odjęta nie będzie”. Nie została bez owocu owa Pańska nauka: Marta łącząc się coraz więcej życiem duchowym z swym Panem Bogiem, nie przestała tym czynniej około potrzeb bliźnich pracować.

Tak święty wiodąc żywot, zasłużyła sławiona niewiasta patrzyć na spełnienie wszystkich Tajemnic Odkupienia naszego. I tak: obecną była śmierci Pana Boga swego na krzyżu; widziała też wraz z innymi uczniami Zmartwychwstanie Jego; bowiem jak mówi Św. Łukasz, Pan Jezus ukazując się po raz ostatni apostołom w Jeruzalem gdzie jadł z nimi, żegnając ich, poprowadził ich do Betanii, chcąc nawiedzić gospodę, i jałmużnicę swą Martę. O! któż wypowie wesele, z jakim na Chwałę i Majestat Jego patrzała? A On już jałmużny jej nie potrzebując, zapłatę za nią obiecywał tylko. Po Wniebowstąpieniu Chrystusa Pana, Marta przebywając jak najwięcej przy Matce Bożej, z dostatków swoich opatrywała z miłością Jej potrzeby. Aż kiedy żydzi pastwiąc się nad Chrześcijanami, zamierzyli też zagubić tę świętą rodzinę, wsadzili ich w łódź popsutą bez rudla i wioseł, i puściwszy tak na morze Śródziemne, zatopić ich chcieli. Inaczej przecież Pan Bóg rozrządził; łódź najszczęśliwiej do Marsylii przybiła, i gdy Łazarz i Maxym biskup, który świętemu towarzyszył rodzeństwu, Wiarę Święta. najgorliwiej tam szczepili, gdy Magdalena bogomyślny swój żywot na puszczy wiodła, Marta zebrawszy wiele niewiast i panienek garnących się do Służby Bożej, zamknęła się w zbudowanym w tym celu domu, gdzie wśród pracy i nauki niebiański z nimi wiodąc żywot, wielką cześć i poważanie u ludzi miała.

Licznymi cudami wsławiał Pan Bóg tę Świętą; gdy zdarzyło się, iż pojawił się w okolicy potwór jakiś zwierzęcy, który ludzi porywał i dławił; na prośby mieszkańców, uzbrojona ufnością w Panu Bogu, wyszła Marta na spotkanie potworu, i rozkazawszy mu wyjść z jego ukrycia, a Krzyż Święty uczyniwszy, pasek swój zawiązała mu na szyi, i poprowadziwszy do miasta, zabić go kazała.

Gdy się czas zejścia Świętej przybliżał, Marta rok cały ciężką cierpiała niemoc. Po czym w dniu śmierci wzywając Obecności Boskiego gościa swego, zobaczyła zmarłą przed kilku dniami siostrę swą Magdalenę w gronie wielu aniołów, i z nią się wi. tając, ujrzała Chrystusa Pana, i usłyszała Głos Jego: ,,Już ci zapłacę gospodę, Marto; tyś mnie w dom ziemski przyjęła, Ja ciebie w Dom Niebieski przyjmę”. I gdy widzenie zniknęło, kazała Marta wynieść się na dwór, i na popiele położyć. Prosiła natenczas, aby jej czytano opowiadanie Męki Pańskiej z Ewangelii Św. Łukasza, którą z Jerozolimy była przywiozła, i na słowa: „Ojcze, w Ręce Twoje polecam ducha mego”, na Gody Chrystusowe poszła. Z czego Panu Bogu nieogarnionej Chwały sława i dzięki na wieki wieków. Amen.

 

 

Uwaga.

 

 

Niewypowiedzianym zaprawdę było szczęście Marty, która w dom swój przyjmować, i w nim ugaszczać mogła Boga i Zbawiciela świata. I my też dostępujem podobnego, ilekroć przyjmujemy Go w Komunii Świętej. Ugaszczajmy Go atoli z taką jak Marta pilnością i miłością; uprzątajmy z grzechu i brudu izbę duszy naszej, ażeby chętnie i jak najwięcej w niej przemieszkując ozdabiał ją Łaskami, które by nam zapłatę usług naszych w wieczności u Niego wyjednały.

Starajmy się też na wzór tej Świętej, korzystając z wysokiej Nauki Zbawiciela, jednoczyć wewnętrzne życie duchowne z czynnością i pracą, jakich natura ziemskich obowiązków naszych wymaga, a nie tylko tym ostatnim nie przyniesiemy żadnego uszczerbku, ale przeciwnie, nadamy im piętno doskonałości, które niezrównanie wartość ich podniesie.

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023