ŚŚ. Taida i Pafnucy

12 Grudnia

Żywot Św. Pafnucego i Św. Taidy.

(Żyli około 350 roku).

 

 

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. VI 1880r.

 

 

Święty Pafnucy był jednym z najsławniejszych świątobliwością i surowością życia pustelników egipskich, w czasie kiedy żył jeszcze Św. Antoni opat, który ten rodzaj jakoby anielskiego życia na ziemi zaprowadził. Założył on swój klasztor w niższej Tebaidzie na puszczy, przy granicy krainy zwanej Herakleją i miał pod swym zarządem licznych braci mieszkających w osobnych, po lasach rozsypanych chatkach, którzy zgromadzili się na wspólne śpiewanie Psalmów, na odprawianie w kaplicy nabożeństwa, i na roboty w polu i ogrodach które sami uprawiali ku wyżywieniu swojemu.

Pełen Łaski Bożej, posiadał Pafnucy między innymi dar pobudzania drugich do życia pustelniczego i do pokuty, nawet kiedy o tym nie myślał. Zdarzyło się pewnego razu, iż modląc się gorąco prosił Pana Boga, aby mu objawić raczył, czyli już nabył cnót jakich i w jakim je stopniu posiada? Nie podobał się Panu Bogu ów rodzaj, że tak nazwę, pobożnej ciekawości, i zesłał Anioła, który mu powiedział: że jest podobny do pewnego grajka, który na granicy puszczy grywa dla zarobku. Upokorzony Pafnucy poszedł zapoznać się z tym człowiekiem, a ten poznawszy w nim Pafnucego, którego wszyscy wysoko czcili, wyznał mu, że był wielkim grzesznikiem, i że dawniej żył tylko ze złodziejstwa. Zdziwiony bardzo pustelnik zapytał go, czy jednak nie miał jakich dobrych uczynków? A on mu odpowiedział, że chyba to, iż uratował raz od zniewagi dziewicę, którą byli rabusie napotkali w lesie. A po wtóre, że spotkawszy raz chorą i w wielkiej nędzy będącą niewiastę, odniósł ją do domu i hojnie jałmużną opatrzył. Święty natenczas opowiedział mu widzenie swoje i rzekł: — Jeżeli pomimo życia jakie wiodłeś, porównany jesteś ze mną, który już lat tyle pokutuję, zastanów się, jak Pan Bóg jest Miłosierny i staraj się lepiej Mu służyć. — Te słów kilka tak grajka wzruszyły, że skruszony na sercu, porzucił swoje rzemiosło, poszedł natychmiast za Pafnucym na puszczę i po kilku latach ostrej pokuty i bardzo świątobliwego życia, umarł spokojnie i szczęśliwie.

W tenże sam sposób użył Pan Bóg Pafnucego do nawrócenia bogatego mieszkańca jednego z miast Egipskich, który bardzo światowe i naganne wiódł życie. Ale pomiędzy innymi najcudowniejszym było to, którego za Łaską Bożą dokonał, sprowadzając Taidę, wielką grzesznicę na drogę cnoty i świętości.

Taida, córka zamożnych bardzo chrześcijańskich rodziców, najgorzej wychowana była przez matkę, niewiastę złych bardzo i zepsutych obyczajów. Skoro sama lat dziewiczych dobiegła, za jej przykładem oddała się też namiętnie uciechom światowym, straciła wkrótce cały majątek, a przywykła do zbytków i nie mogąc ich sobie ani odmówić, ani pracą dostarczyć, oddała się najrozwiązlejszemu życiu i w nim szukała zarobku i zaspokojenia swych grzesznych upodobań. Gdy przy tym bardzo powabnej była urody i wykształcona starannie, słynną się stała w całym Egipcie z tern życiem swoim, poganom, którzy wiedzieli, że była Chrześcijanką, najokrutniejszym zgorszeniem i wielką liczbę dusz nieszczęśliwych wiodła do grzechu i zguby.

Dziwnym jednak, a raczej Miłosiernym Zrządzeniem Opatrzności, wśród tak ostatecznego zapomnienia, Taida nie straciła Wiary. Każde wspomnienie o Panu Bogu, o strasznych Sądach Jego, o Wieczności, silne na niej sprawiało wrażenie i o smutek ją przywodziło. Zauważywszy to gorliwi Chrześcijanie, słysząc o darze jaki posiadał Pafnucy Święty w nawracaniu grzeszników, udali się do niego na niezbyt odległą stamtąd puszczę i przedstawiając stan opłakany jej duszy, pomocy jego żądali.

Święty serdecznie zabolał nad nieszczęśliwą, a po kilku dniach spędzonych na modlitwie błagalnej o nawrócenie Taidy, przebrał się w suknie zamożnego świeckiego człowieka, dostał i wziął z sobą znaczne pieniądze i udał się do jej mieszkania, Taida niedobre mając zamiary, a więc pragnąc takowe w tajemnicy wykonać, poprowadziła go do osobnego pokoju; lecz Pafnucy powiedział, że chce, aby wybrała pokój ciemniejszy. Poszli wtedy do innego, a Święty rzekł: że i ten nie jest dość ciemny, gdyż on by chciał takiego, w którym by go Pan Bóg nie widział. — Takiego miejsca nie znajdziesz, rzekła Taida zmieszana. — Skoro wiesz o tym i w to wierzysz, powie Święty, jakże śmiesz i sama tak ciężko grzeszyć i drugich sromotnie do grzechu przywodzić? Wszak nie wątpisz, że przed Sądem Tego Pana Boga prędzej czy później staniesz? — Te słowa jak piorun ją raziły, Łaska Boża w jednej chwili oświeciła i zmieniła Taidę, która domyślając się z kim miała do czynienia i upadając do nóg Pafnucego. — Ojcze mój, rzekła, rozpływając się we łzach, naznacz mi jaką chcesz pokutę, spełnię ją najwierniej, a mam nadzieję, że za twoją modlitwą u Miłosierdzia Bożego odpuszczenie otrzymam. Pafnucy wskazał jej klasztor do którego udać się miała. Proszę tylko o parę godzin zwłoki, abym  zanim świat opuszczę, ze sprawami domu mojego załatwić się mogła. — Na co zezwoliwszy Święty sam powrócił na puszczę.

Taida natenczas zebrała wszystkie swoje sprzęty, stroje, brylanty i kosztowności wynoszące razem wielkiej podówczas wartości sumę 40-tu funtów złota, i złożywszy to wszystko w jeden stos na głównym placu miasta, sama go podpaliła. A gdy się mnóstwo osób na to widowisko zebrało, wołała głośno: — Patrzcie wszyscy, a mianowicie wy wspólnicy mych zbrodni, jak niszczę ogniem to, za co nas piekielny czeka ogień, jeżeli pokutować nie będziemy.

Tak jawnie i publicznie uczyniwszy ów akt głębokiej pokory, udała się Taida do wskazanego sobie klasztoru, gdzie też przybył i Pafnucy, na którego prośbę dziewice zakonne przyjęły ją bez wahania. Święty zamknął ją w małej odosobnionej celi, w której pozostać miała aż do śmierci, drzwi od niej zalał ołowiem, zostawił tylko maleńki otwór, przez który jedna z zakonnic podawać by jej mogła trochę chleba i wody. Gdy Pafnucy miał odchodzić, rzekła do niego Taida: — Ojcze, naucz mnie jak się mam modlić do Pana Boga? — Niegodną stałaś się córko moja, rzekł Święty, wzywać Imienia Bożego ustami, które tylekroć wszeteczność wymawiały; niegodnaś zwać Go twym Panem, gdyś Go tak ciężko i długo znieważała, niegodnaś zwać Go Ojcem, gdyś grzechami twoimi postradała godność Jego córki. Lecz że pomimo wszystko, nie przestałaś być Jego stworzeniem, zwracaj się tylko ku wschodowi i ciągle wołaj: — O Ty, Któryś mnie stworzył, zmiłuj się nade mną!

Taida najpokorniej poddała się wszystkiemu, i jakby w grobie trzy lata na wymierzonej sobie ostrej pokucie przeżyła, gdy natchniony Duchem Bożym Święty Pafnucy umyślił dowiedzieć się co się z nią działo i czy nie wypadało dać jej nieco ulgi. Udał się więc najpierw do Św. Antoniego, opata, podówczas wszystkim i tam pustelnikami zarządzającego, i chcąc się od niego dowiedzieć czy Pan Bóg odpuścił już winę grzesznicy, prosił go przede wszystkim, ażeby odgadł z czym do niego przyszedł? Święty Antoni i sam dzień cały na modlitwie przetrwał i uczniom swoim zalecił, aby się jak on modlili, prosząc Pana Boga, by im ową tajemnicę objawił. Między tymi uczniami znajdował się i Św. Paweł przezwany prostakiem, a wielkiej u Antoniego używający powagi. Ten modląc się ujrzał jakoby otwarte Niebo, a w Nim wspaniałe, puste łoże, około którego trzy dziewice w bieli, przedziwnie jaśniejące, czuwały. I gdy zdumiony zastanawiał się kogo by tak świetne miejsce w Niebie czekało, powiedział mu Głos z Nieba: „Jest to miejsce dla Taidy, grzesznicy przeznaczone”.

Nazajutrz Paweł zdał o tym sprawę Św. Antoniemu, a Pafnucy słysząc to, wniósł, że Pan Bóg odpuścił już grzechy pokutnicy. Poszedł więc oznajmić to Taidzie i z celi ją wypuścić. Ale Święta prosiła, aby ją w tym grobie, jak to był początkowo zamierzył, aż do śmierci zostawił, jako niegodną przestawania z świętymi w klasztorze dziewicami, i dodała: — Przez całe te trzy lata grzechy moje bez przerwy na pamięci miałam i gorzko je opłakiwałam. — Dlatego też córko moja, Pan Bóg ci je odpuścił, rzekł Pafnucy i z celi ją wyprowadził.

Niedługo potem żyła już Święta. We dwa tygodnie po złączeniu jej z siostrami zakonnymi, Pan Bóg ją powołał do Siebie, jako dojrzałą dla Nieba. Kościół Wschodni obchodzi jej święto 8-go Października. A my wszyscy uwielbiajmy Miłosierdzie Pana Boga w Trójcy Świętej Jedynego na wieki wieków. Amen.

 

 

Pożytki duchowne.

 

 

Wiele z widzeń jakie miewali Święci Pańscy, były z Dopuszczenia Bożego złudzeniami, a raczej figurami tylko uprzystępniającymi zmysłom ludzkim pojęcie stopnia Chwały, jaką Pan Bóg wyższej lub niższej zasłudze gotował; Jego na każdą chwilę nad nami Mocy i Opieki, albo też tego co Mu się nie podobać i wymiar Jego Sprawiedliwości ściągnąć na ludzi mogło. Dlatego to nie zawsze dosłownie brać je należy.

Czemu jednak najściślej wierzyć i o czym pamiętać mamy, to że Miłosierdzie Boskie nie ma granic. Że i największy grzesznik, jeżeli się upamięta i pokutuje, wątpić o nim nie powinien. Lecz obrzydzenie sobie grzechu, którym się Go obraziło, pokuta i żal nieustający, a szczery za popełnione winy, są jedynymi i koniecznymi warunkami zupełnego ich odpuszczenia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023