Św. Remigiusz biskup Reims

1 Października.

Żywot Św. Remigiusza, arcybiskupa Reims.

(żył około r. 500.)

 

 

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. V, 1880r.

 

 

Około połowy piątego wieku, żyli w Lyonie we Francji szlachetnego rodu i bardzo bogobojni Chrześcijanie Emil i Cylinia, którzy w młodości swojej mieli dwóch synów: Pryncypiusza, biskupa soissońskiego i drugiego, który był ojcem Św. Lupusa, biskupa tegoż miasta. Długie potem upłynęły lata i podeszli wiekiem małżonkowie stracili nadzieję cieszenia się liczniejszym potomstwem, gdy pewien pustelnik imieniem Montan, świątobliwe wiodący w swej samotni życie, miał sobie objawione od Pana Boga, iż modły jakie za kraj swój zanosił, wysłuchane zostały; że Emil i Cylinia mieć będą syna, który państwo w najsmutniejszym podówczas zostające nieładzie podźwignie, i do Wiary Świętej nawróci, a on sam Montan, który był ślepym, w chwili przyjścia na świat obiecanego dziecięcia, wzrok odzyska.

Wszystko się wiernie spełniło. Cylinia powiła syna, owego Remigiusza, który pod okiem zacnych i pobożnych rodziców tak szybkie w cnotach i naukach czynił postępy, że unikając zasadzek światowych, w 15 roku swego życia udał się na puszczę, i tam oddany najostrzejszej pokucie, w bogomyślności i wszelkich świętych ćwiczeniach rozwijał w sobie wysokie dary, jakimi go Łaska Boża uposażyła. A kiedy Gennud, arcybiskup remeński umarł, lud ówczesnym zwyczajem i duchowieństwo całe, dwadzieścia dwa lat liczącego wtedy Remigiusza, na tę godność w jego miejsce wyniosło.

I nie omylili się na Boskim jego powołaniu, gdyż od początku takim się pokazał, jakby się już był na tym urzędzie zestarzał. Gorliwy i niezmordowany w pracy około dusz sobie powierzonych, ojciec ubogich, wdów i sierot, baczny w zapobieganiu wkradającym się nadużyciom, był wszędzie wszystkim dla wszystkich, i nie małą liczbę pogan Kościołowi Świętemu pozyskał. Surowy dla samego siebie, nie umiał próżnować, w wzgardzie się kochał; czci swej nie rad widział, w pieniądze ubogi, w sumienia dobra bogaty, w cnotach pokorny, a na grzechy groźny, powstawał przeciw niejednym przez pogaństwo upowszechnionym występkom lub błędom, które powiodło mu się niekiedy najszczęśliwiej ukrócić lub wykorzenić.

Obdarzony od Pana Boga Łaską czynienia cudów, wiele chorób niezleczonych, Znakiem Krzyża Świętego uzdrawiał, ślepym wzrok, a głuchym słuch przywracał. Zdarzyło się razu jednego, iż Benedykt Święty, Założyciel Zakonów na zachodzie, posłał do niego dziewicę opętaną, którą mu do zleczenia z Tuluzy przywieziono. Wymawiał się z tego Remigiusz mówiąc, iż tam gdzie Św. Benedykt nic nie sprawił, on tym mniej nad szatanem władzy mieć może. Ulegając jednak prośbom jej rodziców, modlił się nad nieszczęśliwą i od czarta ją wyzwolił. A gdy znękana okropnymi cierpieniami niebawem umarła, wskrzesił ją Święty wobec zgromadzonego ludu. Mocą tejże Łaski Bożej, która w nim działała, miastu Reims także niemałą oddał przysługę: strasznym pożarem dotknięte, w trzech częściach już prawie było zgorzało, gdy zdjęty żalem arcypasterz pośpieszył do kościoła Św. Nikazego męczennika i modląc się tam gorąco, w głos nareszcie zawołał: O Boże! wysłuchaj mej prośby. I pobiegłszy do ognia przeżegnał płomienie, które natychmiast ustępując z miejsca w miarę jak Święty posuwając się dalej żegnał ich ciągle, ugasły zupełnie, a reszta miasta ocalała.

Zasiadał wtedy na tronie francuskim waleczny król Klodoweusz poganin, który podbijając pod swoje panowanie podległe podówczas rzymskim cesarzom ziemie, w takim miał poszanowaniu Remigiusza Świętego, którego niemniej cały lud ów bałwochwalski wysoko sobie ważył, że oddając inne miasta żołdactwu swemu na pastwę, Rheims wojsku omijać kazał. Zawojowawszy Turyngię pojął król w małżeństwo Klotyldę, córkę Gunebalda, króla burgundzkiego, piękną i bardzo pobożną Chrześcijankę. Daremnymi były wszelkie starania tej zacnej pani, ażeby męża do porzucenia bałwochwalstwa skłonić; tyle jednak sprawiła, że Klodoweusz zezwolił, ażeby pierworodny syn jego był ochrzczony. Gdy jednak dziecię wkrótce potem umarło, a ojciec przypisał to sprzeniewierzeniu się swym bogom, rzekła mu Klotylda: – Chwała Bogu Panu memu, że mnie tak uczcił, a syna mego pierworodnego do Królestwa Swego wziąć raczył! Będzie-li Wola Jego, da mi Bóg drugiego syna, a ten państwo twe na ziemi obejmie. I w rzeczy samej powiła znowu syna, który też po Chrzcie Świętym zachorował. Strapiony Klodoweusz wymawiał żonie, iż to jej Chrystus uśmierca mu dzieci; ale królowa ufając Panu swemu, a lękając się, aby powtórna utrata dziecięcia nie odstręczyła go od Wiary Świętej, do której go wiodła, błagała gorąco Pana Boga, aby im go zachował; i dziecię wnet-że wyzdrowiało.

Nie zwyciężony tym jeszcze wojownik prowadząc dalej zaborcze swe boje, wyprawił się na wielką z Niemcami wojnę. Ale w stanowczej bitwie pokonane wojsko jego tył już podać miało, gdy Aurelian, radny pan jego widząc króla przerażonego niezmiernie, krzyknął: Królu! uwierz w Boga na Niebie którego żona twa opowiada, a wnet jako od Króla nad królami, zwycięstwo mieć będziesz. Słysząc to Klodoweusz, wzniósł oczy w Niebo i z płaczem zawołał: O Jezu Chryste, o Którym opowiada Klotylda, żeś jest Syn Boga Żywego i dajesz Pomoc tym, którzy Cię o nią szczerze i z ufnością proszą, jeśli mi dasz zwycięstwo, uwierzę w Ciebie i Chrzest Święty Twój przyjmę. – Zaledwo.to wyrzekł, zmienił się los bitwy; Francuzi uderzyli z zapałem na Niemców, przełamali ich szyki, zmusili do ucieczki, król ich poległ, reszta zaś zdała się na łaskę i niełaskę i lennikami Klodoweusza zostali.

Uradowany tak wielkim powodzeniem, powrócił zwycięzca do swej królowej i opowiedziawszy jej wszystko co się stało, do Chrztu Świętego gotowym się pokazał. Z wielkim wtedy weselem przyzwała Klotylda Remigiusza Świętego, prosząc, ażeby króla w Wierze Świętej utwierdził i do Chrztu Świętego przysposobił. Co gdy Święty roztropnie i z wielką czynił pilnością, król też lud i wojsko swe zebrawszy, opowiedział im skąd mu przyszło zwycięstwo, zachęcając: by uwierzyli w Boga, Który w potrzebie pomoc daje. Krzyknęli wszyscy, Łaską Bożą wzruszeni: – Opuszczamy śmiertelnych bogów, a wierzyć chcemy w Tego, Którego sławi Remigiusz. – Pełen wtedy szczęścia, kapłan Święty gotował ich do Chrztu Świętego i wszystkim, że to był Post Wielki, pościć przykładnie przykazał.

A w Wielki Piątek, gdy lud noc całą w kościele na modlitwie przepędził, poszedł jak zwykle Remigiusz na pokoje królewskie i wziąwszy króla, poprowadził go do kaplicy Św. Piotra, gdzie się właśnie modliła królowa; a gdy tam dawał królowi nauki, światłość wielka i niezwykła kaplicę napełniła i dał się słyszeć głos z Nieba: „Pokój wam, nie bójcie się. Jam jest, trwajcie w Miłości Mojej!” Przerażeni król i królowa, padli do nóg Remigiusza, światłość znikła, a Święty prowadząc dalej naukę swoją przepowiedział królowi: że państwo jego do wielkiej dojdzie potęgi, a jemu i potomstwu jego Pan Bóg błogosławić będzie, dopóki wierni swemu posłannictwu trwać w Wierze Świętej i Kościoła Jego wspierać nie przestaną.

Następnie, kiedy wszystko do Chrztu Świętego z wielką okazałością przygotowano, Remigiusz wziąwszy za rękę Klodoweusza, poprowadził go do kościoła. Rozpoczęto obrządek święty, a gdy wśród mnóstwa zgromadzonego dworu i ludu kleryk niosący krzyżmo przecisnąć się nie mógł, widząc to biskup Święty zakłopotany, modlić się zaczął; aż oto ujrzano białą gołębicę krążącą do koła, która trzymaną w dziobie flaszeczkę z Olejem Świętym złożyła w ręce Remigiusza i zniknęła, napełniając kościół przecudną wonią. Cud ten przejął serce króla pociechą niezmierną i utwierdził go tym więcej w Wierze, równie jak wszystkich temu obecnych. Flaszeczkę zaś ową przechowano starannie i olejem z niej namaszczano królów francuskich, gdy na tron wstępowali.

W dniu tym dwie siostry królewskie, wielu dworzan i 3.000 ludu Chrzest Święty przyjęło. A gdy król przy świętym obrzędzie schylał głowę pod wodę święconą, rzekł mu Remigiusz: Klodoweuszu, poddaj kark twój pod jarzmo Chrystusa, i od tej chwili czcij Tego, coś prześladował, a prześladuj te bogi, które czciłeś. I nadał mu imię Ludwika, który pierwszy z królów francuskich to imię nosił i był założycielem rodu tak długo panującego Francji.

W dniu tym król i wielu udzielnych książąt obdarzyło Remigiusza wielkimi posiadłościami, którymi on i swój kościół Remeński i wiele innych w kraju uposażył, zakładając nowe diecezje i obsadzając je biskupami. Za rozkazem Papieża Hormidasa Święty zaprowadził w całej Francji porządek służby i hierarchii kościelnej. A pełen cnót, zasług i cudów założyciel ów Chrześcijańskiej we Francji monarchii, przesiedziawszy lat 74 na arcybiskupiej stolicy, w podeszłym wieku ślepotą nawiedzony przyjąwszy Ostatnie Sakramenty Święte pożegnał otaczających swe łoże i zasnął w Panu szczęśliwie 13 Stycznia 545 roku, wzrok odzyskawszy przed śmiercią. I w pełnej światłości chwali Trójcę Świętą ze Wszystkimi Świętymi na wieki wieków. Amen.

 

 

Pożytki duchowne. 

 

 

Piękne i wzniosłe słowa, którymi Św. Remigiusz przy Chrzcie Świętym do Klodoweusza przemówił, zastosować winniśmy do siebie, ilekroć zastanawiamy się nad upadkami naszymi w grzechy, lub kiedy powracamy usprawiedliwieni Mocą Krwi Zbawiciela, od Sakramentu Pokuty: poddaj kark twój pod jarzmo Chrystusowe i czcij Tego cnotami i dobrymi uczynkami, któregoś grzechami twoimi prześladował, a prześladuj tego, to jest poskramiaj złe żądze, namiętności i wady cielesnej natury twojej, którym dotąd hołdowałeś. „Jarzmo Moje lekkie jest” – powiedział Chrystus Pan. I zaiste, pokój, który On światu przyniósł z tymi jest tylko, którzy je chętnie dźwigają.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023