Św. Ryszard, biskup

6 kwietnia 

Żywot Św. Ryszarda, biskupa Cycestreńskiego.

(żył około r. 1243.)

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. II, 1880r.

 

 

Świętej i wiecznej pamięci Ryszard, rodem Anglik, ubogich miał rodziców. Z młodości nikt go ani do igrania ani do tańców namówić nie mógł; ale naukom pilnie oddany, w stateczności obyczajów, rówieśników swoich przechodził. Zostawszy sierotą, kiedy brat jego pojmany niegdyś w niewolę, w ubóstwie i prawie nagi powrócił, Ryszard nie mając go czym zapomóc, bo sam nic nie miał, z miłości ku bratu zaniechawszy nauki, na grubą ręczną pracę do niego się udał; orząc, bronując, wożąc, robiąc co tylko było potrzeba, jakby ostatni najemnik. Ujęty brat wierną i tak przychylną jego służbą, całą swoją część roli jemu zapisał. Widząc jednak potem, iż przyjaciele zmówili Ryszardowi posażną pannę na żonę, żałować począł że się z zapisem pospieszył. Spostrzegł to Ryszard, i uspokajając go rzekł do brata: – Nie frasuj się bracie drogi; jako ty dla mnie okazałeś się szczodrym, tak i ja tobie miłość braterską odpłacę. Wracam ci zapis i rolę, i ustępuję mojej oblubienicy jeżeli na to zezwoli, bo ja z nią żenić się nie myślę. – I opuściwszy co miał najmilszego, poszedł Ryszard do akademii, a następnie do Paryża na naukę. Tam poleciwszy się Panu Bogu, nadzwyczaj nędzny wiódł żywot. Mieszkając wspólnie z dwoma jak on ubogimi towarzyszami, nie myślał wcale co jeść, albo w czym chodzić będzie. Sam opowiadał, iż na wszystkich trzech, jedną suknię mieli; kolejno więc po jednemu słuchać lekcji chodzili. Chleb z trochą wina i jakaś jarzyna, były całem ich pożywieniem; ryby zaś i mięsa, ledwo niekiedy w niedzielę skosztowali. A przecież, jak późniéj twierdził mąż święty, nigdy wdzięczniejszego nad ten w ubóstwie, nie pędził żywota. Udał się potem Ryszard do Bononii, gdzie przez lat 7 uczył się prawa; a tak dalece był przez mistrza swego ceniony, iż mu córkę swą jedynaczkę w małżeństwo ofiarował. Lecz Pan Bóg miał inne względem niego zamiary. Wkrótce Św. Edmund biskup Kantorberyjski, kanclerzem go swoim uczynił. Na tym urzędzie mąż zacny bogobojnie, łaskawie i mądrze się sprawował, czyste od podarków zachowując ręce. A gdy król Henryk III, rozgniewany na Edmunda Świętego o prawa kościelne, na wygnanie go skazał, Ryszard los jego podzielił.

Po śmierci Edmunda Świętego poświęcił się Ryszard nauce Teologii; nie uchem, ale sercem do uczynków świętych i do miłości Stworzyciela się zapalając. I zostawszy kapłanem, objął plebanią, dla owieczek swoich, z najwyższym poświęceniem pracując. Tam niezadługo obrany został biskupem Cycestreńskim; o czym dowiedziawszy się król Henryk, mając go za swego nieprzyjaciela, przeto że kiedyś był kanclerzem biskupa Edmunda Świętego, wszystko w diecezji jego pokonfiskować i pobrać kazał. Upominał się Ryszard o swą krzywdę u króla; lecz gdy to nie pomogło, uciekł się do Papieża Innocentego IV, który wysłuchawszy stron obu, biskupstwo mu przysądził.

Za powrotem do kraju, znalazł diecezją swoją zwojowaną i złupioną, a król obwołać kazał, aby nikt Ryszardowi nie ważył się nic pożyczyć. Żebraniną więc prawie w cudzym domu żyjąc, chodził pobożnie biskup nauczając, i Sakramentami Świętymi, gdzie było potrzeba, wiernych obdzielając. U dworu jednak, pomimo usilnych starań, nic zyskać nie mógł. A gdy prałaci jego smucili się nad nim, on im z wesołą twarzą mówił: – Weselmy się z Apostołami, iż staliśmy się godnymi wzgardę i nie cześć dla Chrystusa Pana cierpieć. Obiecuję wam, iż te kłopoty za Łaską Bożą pomyślnie się zakończą. – Gdy zaś o całej swej nędzy Papieżowi doniósł, ten zlecił dwóm angielskim biskupom, aby króla upomnieli o zwrot posiadłości kościelnych; czego gdyby nie uczynił, ażeby upomnienie i listy papieskie po królestwie obwołali.

 

Tym dopiero król zniewolony, zatrzymywane mu dwa lata biskupstwo, przywrócił, a Ryszard Święty umacniając się modlitwą i trudzeniem ciała, stawał się coraz czujniejszym na potrzeby dusz ludzkich i na kościelne sprawy. Jeżdżąc po swej diecezji, wywiadywał się o ubogich, i nie czekając aby go proszono, hojną ręką dobrodziejstwa im świadczył i mówił: – Jeżeli nas Pan Bóg uprzedza w błogosławieństwie, czemu i my też uprzedzać potrzeb bliźnich naszych nie mamy? – Kiedy kościelnych dochodów na jałmużny nie stało, kazał złote i srebrne naczynia biskupie posprzedawać, mówiąc: – Mogę się ja na glinianych miskach najeść, jak jadał mój ojciec, a niech ubodzy mają! Przyodziewał też nagich, a umarłych ręką własną grzebał. Po kilkakroć Pan Bóg jałmużnie jego tak błogosławił, iż z jednego chleba wiele się najadło, i dość go jeszcze zostało. Włosiennicę i pancerz żelazny na gołym ciele nosił; a w karności kościelnej czujny był i ostry.

Zgorzały mu raz gumna i z dworem; kiedy czeladź płakała, on rzekł wesoło: – Pan Bóg nas upomniał, żeśmy za mało dla ubogich czynili; pamiętajcie abyście odtąd lepsze o nich baczenie mieli. O mężne serce, które tak w niedostatku skarby cnót świętych zbierać umie! Urzędników swych na Pana Boga zaklinał, ażeby od poddanych nic nad prawo

nie wyciągali. Powinowatym swoim nigdy probostwa nie zlecał, powiadając: Iż Pan nasz Jezus Chrystus nie Jana, który mu był według ciała krewny, ale Piotra pasterzem owiec swych uczynił. Ryszard Święty nie ograniczając się na swoim, i w innych też biskupstwach ustawicznie i świeckie i duchowne posługi oddawał, i chętnie na te prace zdrowie swe łożył. Zachorował nareszcie, i dzień swej śmierci przepowiedziawszy, wziął w ręce krucyfiks i przyciskając go do serca, dziękował Panu Bogu za Mękę Jego sromotną, za wszystkie Dobrodziejstwa jakich mu użyczył. A gdy nadeszła ostatnia chwila, polecając swą duszę Panu Jezusowi i Przeczystej Matce Jego, otoczony kapłanami swoimi, oddał ją Panu Bogu r. 1253 w 56 roku życia. Urban Święty papież, między Świętych go policzył.

Pogrzebiono go w Cystersji, gdzie się wielkie przy grobie jego cuda dzieją, na Chwałę Panu Jezusowi, Synowi Bożemu, a Zbawicielowi naszemu na wieki. Amen.

 

Uwaga.

 

O jako chwalebna, a rzadka między bracią miłość, jakiej ten Ryszard Święty wzór nam zostawił! Nie dosyć, że zapominając o sobie, sługą się i wyrobnikiem brata swego uczynił; ale nadto, nie chcąc w nim zazdrości i żalu rozbudzać, szczęścia mu własnego ustąpił. Zaparcie takie ludzkiej pociechy, Pan Bóg mu Darem Niebieskiej Mądrości nagrodził. Bierzmy stąd otuchę wśród ostrych życia kolei, gdy sucha obojętność, a co więcej, zawistna zazdrość i prześladowanie, każdy objaw uczucia i wylania serca naszego, płaci. Przestańmy upędzać się za tak wabiącym cieniem upragnionej nam wzajemności; i w tym niedostatku właśnie umiejmy znaleźć ów skarb cnót i zasługi, który nam wieczne, a prawe rozkosze wyjedna.

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023