Św. Spirydion

14 Grudnia

Żywot Św. Spirydiona, Biskupa Cypryjskiego.

(Żył około 320 roku).

 

 

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. VI 1880r.

 

 

Spirydion Święty rodem z wyspy Cypru, był synem zamożnych bardzo rodziców, których majętność stanowiły głównie trzody owiec. Młody chłopczyna sam je pasał w polu, co nie przeszkodziło, że podrósłszy, staranne odebrał wychowanie i od dzieciństwa znany był powszechnie z pobożności i wielkiego dla ubogich miłosierdzia. Pojąwszy za żonę równie jak on pobożną dziewicę, miał z nią jedną córeczkę, i po niejakim czasie owdowiał. Odsunął się wtedy wtenczas zupełnie od świata, oddał się tylko bogomyślności, czytaniu ksiąg świętych i miłosiernym uczynkom.

Młodym był jeszcze, gdy po śmierci biskupa cypryjskiego wyniesiono go na tę godność. Dodał on jej niebawem świetniejszego jeszcze blasku, najwyższymi cnotami i licznymi bardzo cudami, które z Daru Bożego czynił. Modlitwą swoją mnóstwo uzdrawiał chorych, a obiegając pieszo swą diecezję, stawał zwykle gospodą u najuboższych ludzi, którym wypraszał wielką jaką Łaskę u Pana Boga, sam zaś wedle możności swojej potrzeby ich opatrywał. Pewnego razu, gospodyni domu, w którym się był zatrzymał, pilnie mu usługiwała, a on odchodząc, rzekł jej po cichu: — Wyspowiadaj się z zatajonego grzechu, który ci obciąża sumienie. — Jakoż kobieta owa która przez lat kilka świętokradzką odbywała Spowiedź, poszła, wyznała grzech swój kapłanowi w doskonałej Spowiedzi i duszę z gnębiącego ją ciężaru wyswobodziła.

Kiedy w Nicei odbywał się Sobór przez papieża Sylwestra Świętego zebrany, na którym kacerstwo Ariusza potępione zostało, znajdował się na nim i Spirydion Święty. Chęć przypatrzenia się tylko wielce poważnym składającym go mężom, zgromadziła tam była niemałą liczbę uczonych chrześcijańskich, a nawet i najznakomitszych pogańskich filozofów, między którymi był jeden tak bystry, zręczny w swych rozumowaniach i tak niepospolitej wymowy, że i najuczeńsi biskupi katoliccy wdawszy się z nim w rozprawę, przekonać go o Prawdzie Nauki Chrześcijańskiej nie podołali. Przyszła kolej na Spirydiona, który zszedł się z filozofem i wobec licznie zgromadzonej publiczności streściwszy mu w krótkich słowach całą Naukę Chrześcijańską, o Trójcy Świętej, o Wcieleniu Syna Bożego, o Życiu, Śmierci i Zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, rzekł: — Oto jest wyznanie Wiary Chrześcijańskiej; zrób teraz wyznanie tego w co ty wierzysz. Na co mędrzec pogański zmieszany, a zarazem Łaską Bożą tknięty odpowiedział: — Wierzę w to, w co ty wierzysz, i wyznaję, żeś powiedział Prawdę. A zwracając się do swych towarzyszy, dodał: Gdy mnie przekonać chciano rozumowaniami czysto ludzkimi, przeciw stawiałem rozumowania ludzkie, wymowę odpierałem wymową. Lecz gdy Moc Słowa Bożego przemówiła do mnie przez usta Jego sługi, rozumowanie i wymowa ludzka oprzeć jej się nie mogły! — Nawrócił się więc i Chrzest Święty przyjął.

Podczas kiedy Spirydion był na tym Soborze, umarła córka jego Irena. Po powrocie jego do Cypru przedstawiła mu się pewna niewiasta strapiona wielce tym, że powierzyła jej była do schowania bardzo kosztowny diament, a nie mając sposobności odebrania go przed jej śmiercią, nie wiedziała co się z nim stało. Spirydion obszukał go jak najskrzętniej w mieszkaniu córki, a nie znalazłszy nigdzie, w towarzystwie kilku osób poszedł na grób jej i rzekł: — Ireno, córko moja, powiedz gdzieś schowała klejnot, który ta niewiasta powierzyła twej straży? — Złożyłam go tam a tam, wymieniając miejsce, odpowiedziała, jakby żywą była dziewica, tam go mój ojcze znajdziesz. — Spoczywaj więc w spokoju córko moja, rzekł ojciec, aż cię Pan Bóg wraz z innymi w Dniu Sądu Swego wskrzesi. Po czym udał się na wskazane miejsce, znalazł diament i oddał go tej, do której należał.

Po Konstantynie Wielkim został cesarzem Wschodnim Konstancjusz, który wydawszy wojnę Persom zachorował tak ciężko w Antiochii, że lekarze stracili nadzieję zachowania go przy życiu. Uciekł się wtedy do Pana Boga i gdy się modlił w nocy, ukazał mu się Anioł otoczony licznym gronem biskupów, z których wskazując mu dwóch powiedział: iż tylko jeden z nich uzdrowić go może. Skoro dzień nadszedł, kazał Konstancjusz sprowadzić wielu biskupów do siebie, i poznawszy w Spirydionie cypryjskim jednego z tych, których mu Anioł wskazał, prosił, aby się nad nim pomodlił. Biskup Święty położył ręce na głowie cesarza, wezwał Imienia Pańskiego i niezwłocznie go uzdrowił. Wchodząc atoli wtedy do pałacu na wezwanie cesarskie, miał Sługa Boży zdarzenie dowodzące świątobliwości jego: Ubierał on się bardzo biednie, gdy więc ukazał się w pałacu, a żołnierz będący na warcie ujrzał go na w schodach wiodących wprost do cesarza, wziąwszy go za włóczęgę, krzyknął, aby się wrócił, lecz widząc, że Spirydion idzie dalej, poskoczył za nim, dał mu policzek i wypędził go z pałacu. Przyjął to Święty najspokojniej i po chwili znowu powrócił. Tymczasem dowiedział się żołnierz, iż to był biskup; upadł mu więc do nóg o przebaczenie prosząc. A Spirydion uściskał go serdecznie przydając naukę: że z ubogim należy się z tym większą obchodzić miłością.

Święty ów cudotwórca uzdrowiwszy cesarza na ciele, wpłynął zbawiennie i na jego duszę. Z rozbudzeniem swej Wiary, Konstancjusz pokazał się w obchodzeniu z duchowieństwem nierównie łaskawszym. Co zaś do Spirydiona, ofiarował mu bardzo bogate dary; biskup jednak żadną miarą przyjąć ich nie chciał, a kiedy naleganiem cesarza zmuszony do tego został, niezwłocznie w Antiochii ubogim wszystko rozdał. O czym dowiedziawszy się Konstancjusz, rzekł — Nie dziwię się, że ten człowiek tak wielkie cuda czyni, kiedy tak gardzić umie dostatkami ziemskimi. — I za przykładem jego, na podziękowanie Panu Bogu za odzyskane zdrowie, hojne poczynił jałmużny.

Święty zwyczajem swoim nie w pałacu, ale u biednych mieszczan w Antiochii zamieszkał. Tam uboga jedna niewiasta przybiegła z płaczem, niosąc na ręku nieżywe dziecię i złożyła je u nóg biskupa, prosząc, aby je wskrzesił. Pomodlił się nad nim Mąż Święty i zdrowe oddał matce. Gwałtowną radością uniesiona niewiasta, uderzona apopleksją, w tejże chwili skonała; czym niezmiernie wzruszony Sługa Boży, wzniósł ręce do nieba i zawołał: — Panie, powróć matce życie, kiedyś dla niej wskrzesił dziecko! I ożyła niewiasta, a obecni chwalili Pana Boga, Pana życia i śmierci, Który wielkim sługom Swoim Mocy czynienia cudów takich użycza.

Spirydion Święty miał dziwny dar przewidzenia tego, co się w około niego działo. Posiadał on znaczną trzodę, przeznaczoną głównie na wspieranie ubogich. Pewnego razu nabył kupiec u niego sto sztuk owiec, złożył za nie pieniądze i poszedł je zabrać z pola. Wiedząc ten człowiek, że biskup nigdy nie liczy pieniędzy, które bierze, nie dołożył mu takowych za jedną owcę; a gdy ich sto pędził do domu, jedna z nich kilkakrotnie powracała do trzody, tak że ją wziąć musiał na plecy. Lecz owca tłukła głową i beczała, na co wszyscy ze zdziwieniem patrzyli. Aż spotkawszy go biskup, rzekł: — Patrz przyjacielu, czy nie dlatego owca iść z tobą nie chce, żeś należności za nią nie dopłacił? — Zawstydził się kupiec, przyznał do winy, resztę dopłacił i owca bez trudności za drugimi poszła.

Święty ów biskup miał zwyczaj, iż kiedy go ubogi o pożyczenie pieniędzy prosił, pokazywał mu gdzie są złożone i mówił: idź i weź ile ci potrzeba. A gdy mu dłużnik należność odnosił, nie licząc, kazał ją włożyć skąd była wzięta. Pewien kupiec który często brał i odnosił mu pieniądze, przyniósłszy raz takowe., udał że ich włożył tam gdzie należało, a w istocie zabrał ich z sobą do domu. Wkrótce potem zażądał on znowu od biskupa pożyczki. Święty według zwyczaju, kazał mu wziąć z kasy co potrzebował; lecz kupiec otworzywszy kufer, który rzeczywiście był pełny, znalazł go zupełnie próżnym. Zdał o tym sprawę Świętemu, a ten mu rzekł: — Widzisz jako cię Pan Bóg za twą niesumienność ukarał. — Kupiec natenczas do winy się przyznał, a biskup w oczach jego dobył pieniędzy z kufra i pożyczył mu znowu.

Wsławiwszy Pan Bóg długie życie świątobliwego Sługi Swojego tak rozlicznymi cudami, objawił mu wreszcie dzień jego śmierci. Skoro takowy nadchodził, zwołał Spirydion do siebie wielu kapłanów swej diecezji, dał im zbawienne napomnienia, zalecając wzajemną miłość i wielką dla grzeszników łagodność, po czym zasnął w Panu 14 grudnia około r. 330. A jak za życia tak i po śmierci słynął cudami, w których Święte Imię Chrystusowe uwielbione jest na wieki wieków. Amen.

 

 

Pożytki duchowne.

 

 

O ile pierwszym jest obowiązkiem naszym oświecać się w przedmiotach Wiary Świętej i wypływających z niej prawidłach chrześcijańskiego życia, o tyle wdawanie się w dysputy religijne jest niebezpieczne i niewłaściwe, jeżeli do tego stanowiskiem szczególnym nie jesteśmy powołani. A jako Św. Spirydion ścisłym tylko wyznaniem Wiary Świętej nawrócił pogańskiego mędrca, tak i my pamiętajmy, że moc słów Nauki Boskiej, że proste powiedzenie: „Tak Bóg wyrzekł, a więc to Prawdą być musi!“ większą na sercach ludzkich mieć będzie władzę, jak najsubtelniejsze rozumu człowieka wywody.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023