Św. Sylweriusz Papież

20 czerwca

Żywot Św. Sylwerego, Papieża.

(żył około r. 535.)

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. III, 1880r.

 

 

 

 

Sylwery Święty, rodem z okolic Rzymu zwanych Pola Rzymskie, (Campagnia Romana), był synem Św. Hormidiasza, który żonę straciwszy, wstąpił do stanu duchownego, i na początku VI wieku zasiadał na stolicy apostolskiej. Gdy za czasów Justyniana cesarza, odszczepieństwo Eutychianów nie uznających Dziewicy Maryi Boga-Rodzicą, szerzyło się bardzo, a przez dwa sobory potępione, znalazło wielką w cesarzowej Teodorze protektorkę; Antymiusz zarażony tą herezją, obrany za jej wpływem patryarchą Carogrodzkim, wyklęty został przez papieża ówczesnego Agapita Świętego, i od stolicy Carogrodzkiej odsądzony. Dokładała wszelkich starań Teodora, aby go na patryarchat przywrócić, a gdy jej się to nie powiodło, a Św. Agapit umarł, zamierzyła jednego ze swych stronników na papiestwo wynieść.

Działo się to w chwili gdy Belizariusz dowódca wojsk cesarskich wojnę z Gotami, którzy wtedy Rzym w posiadaniu swym mieli, prowadził. Do niego więc posłała Wigiliusza diakona z zaleceniem, aby go papieżem uczynił. Dowiedziawszy się o tym król Gotów Teodat, a nie chcąc mieć protegowanego Teodory papieżem, zmusił duchowieństwo do obrania czym prędzej Sylwera, subdiakona Kościoła Rzymskiego. Wybór ten pod przymusem dokonany, nieważny z początku, potwierdziło następnie duchowieństwo rzymskie, swobodnym i dobrowolnym wyborem, przekonawszy się, ile był godnym piastować to najwyższe dostojeństwo Sylweriusz. Wyświęcony wtedy został diakonem, kapłanem, a nareszcie biskupem rzymskim, czyli papieżem 536 r.

Ostrość życia jakie prowadził, surowość obyczajów, męstwo z jakim stawił czoło szerzącym się kacerstwom, które władza świecka popierała gwałtami, poświęcenie się jego bez granic sprawie Kościoła Świętego, wreszcie wielkie dla ubogich miłosierdzie, umieściło go w rzędzie znakomitych i świętobliwością odznaczających się papieży.

Tak wtedy, jeśli zawinił pierwotnie ulegając chęci wywyższenia się, gdy nieprawnymi obrany drogami, zasiadał stolicę Piotrową; to poprawą doskonałą przed Panem Bogiem i ludźmi zmazał swą winę, i sam się uświęcił.

Zawiadomiona cesarzowa o wyniesieniu Sylwera, napisała powtórnie do Belizariusza, aby złożywszy nowego papieża z jego stolicy. w to miejsce Wirgiliusza osadził. Wódz jej to przyrzekł i zawojowawszy Sycylią, gdy w zdobytym przez wojska swe Neapolu, wymordował mieszkańców, którzy mu opór stawiali, i ku Rzymowi dążył, Rzymianie przerażeni wygnali z miasta załogę Gotów i wojskom cesarskim otworzyli swe bramy.

Niezadługo jednak nadciągnęli znowu Gotowie, i otoczywszy miasto, rok cały w oblężeniu je trzymali. Dziki ten i do ariańskiej sekty należący naród, pod wpływem może wyniesionych z Rzymu wrażeń zostając, z pewną zachowywał się oględnością. Kościoły Katolickie w okolicach miasta oszczędzał, a przypuszczając szturm do jego murów, z umysłu z dala się trzymał od tej części, która pod szczególną opieką Piotra Świętego była. Pochwycili tę okoliczność przeciwnicy Sylwera, i rzucili nań potwarz, jakoby w zmowie będąc z nieprzyjacielem, Rzym i wodza cesarskiego w ręce jego wydać zamierzał. Tu Belizariusz słuszny miał powód targnięcia się na Sylwera, lecz wstrzymała go cesarzowa, chcąc pierwej spróbować czy Papież na jej żądanie nie zdejmie klątwy rzuconej przez Agapita na Antymiusza, i czy go na patryarchacie Carogrodzkim nie potwierdzi. Napisała więc list do Sylwerego, zapraszając go, by sam do Carogrodu przybył i Antymiusza na stolicę jego przywrócił. Papież odczytawszy pismo Teodory westchnął i rzekł: Wiem co mnie czeka, iż to życiem przypłacę. I odpisał cesarzowej w te słowa: – Żądania twego spełnić nie mogę, przezacna pani. Oddzielenie od społeczności wiernych takich jak ten Antymiusz kacerzy, jest prawnym i niezbędnym. Gdybym zaś herezją skażonych kapłanów i biskupów do urzędów ich przywracał, byłoby to z mej strony wpuszczać wilków do owczarni Pana Chrystusowej, która powierzoną jest mej straży. – Odpowiedzią taką rozgniewana cesarzowa, posłała do Belizariusza z rozkazem, aby Sylwera z papiestwa złożył, i z Rzymu go wygnał, a na Stolicy Apostolskiej postawił Wigiliusza, który obiecał patryarchę Antymiusza w Carogrodzie utrzymać. Spełnił rozkaz ten mimowolnie Belizariusz, osadził Wigiliusza na Piotrowej Stolicy, a Sylwera Świętego wygnał do Patary, miasta w Azji mniejszej położonego. Papież Święty przyjął w pokorze ów wyrok, mówiąc: Obym cierpieniami wygnania tego, zapłacił dług Sprawiedliwości Boskiej, za one nieprawne wdarcie się moje niegdyś na Apostolską Stolicę.

Więziony tak i prześladowany Papież, nie przestawał rządzić Kościołem Świętym; a czuwając nad czystością Wiary Świętej, przywołał do siebie wielu biskupów, i udzielał im rad i rozkazów tyczących się praw i karności kościelnej. Uwiadomiony nareszcie Justynian cesarz, który dobrym był Katolikiem, o nadużyciu jakiego się bez wiedzy jego względem Papieża dopuszczono, kazał z czcią mu należną do Rzymu go odwieźć. Lecz Teodora wymogła na Belizariuszu, aby tego nie dopuścił. On więc na okręt wiozący Sylwera Świętego czatować kazał, pojmał go i na wyspie Palmerii naprzeciw Terraciny osadził, gdzie wkrótce nędzą, głodem i troskami zmorzony, dla Prawdy Pana Chrystusowej życie swe położył 540 roku.

Wigiliusz, równie jak Sylwery nieprawnie zrazu na stolicę rzymską wyniesiony, po śmierci tego Papieża prawnie obrany został i cały dobru Kościoła oddany, nie tylko zerwał z cesarzową, która domagała się dotrzymania przyrzeczonych jej na szkodę Kościoła Świętego ustępstw, ale też nadto, rzucił na nią klątwę. Belizariusz pokutując później przykładnie za nadużycia jakich się był dopuszczał, wzniósł w Rzymie kościół, a nad głównymi drzwiami jego położył napis wyrażający żal za zbrodnicze targnięcie się swoje na osobę Sylwera Świętego.

 

 

Uwaga.

 

 

Wielkimi są ponęty godności światowych, i mamiąc nas chwilowo, gorzkie najczęściej gotują nam rozczarowanie. Pamiętajmy, iż wszelkie wyniesienie mające osobiste na celu widoki, niemylnie Karę Boską pociąga za sobą. W każdym postanowieniu naszym, przede wszystkim Wolę Bożą, dobro bliźniego i własnej duszy mieć powinniśmy na względzie. Nie wdzierajmy się na stanowisko, do którego nas nie powołała Opatrzność Boska, a nie zapominajmy, iż im wyżej nas postawi, tym większe włoży na nas obowiązki, i tym ściślejszego zażąda od nas rachunku.

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023