Wszyscy Święci

10 marca

ŻYWOT ŚW. ZITY, SŁUŻĄCEJ.

(żyła około r. 1272.)

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. II, 1880r.

 

 

Święta Zita urodziła się we Włoszech, w okolicach miasta Lukki, z ubogich, ale bardzo bogobojnych wieśniaków. Brat i siostra jej wielką świątobliwością słynęli, a najmłodsza z nich Zita, staraniem Chrześcijanki matki, tak była od lat dziecinnych Miłością Bożą przejęta, iż dość jej było powiedzieć, że Pan Bóg co nakazuje albo czego zabrania, ażeby w tejże chwili najposłuszniejszą się stała.

W dwunastym roku oddano ją w służbę do domu możnego bardzo w Lucce pana nazwiskiem Fatinelli, gdzie lat 50 bez przerwy spędziła. Zrozumiała dobrze Zita, iż prawdziwa jej pobożność zawisła na doskonałym spełnianiu obowiązków stanu w jakim ją Opatrzność umieściła. Przed świtem wstając, nie tylko ranne modlitwy odmówiła, ale i Mszy Świętej codziennie wysłuchała, nie opóźniając się wszakże nigdy w żadnym domowym zajęciu. Pracowita, pokorna i słodka, na każde skinienie swych państwa gotowa, miłująca wszystkich, usłużnością swą i pilnością przechodziła całą otaczającą ją służbę. To też, jak to nieraz bywa, domownicy czy to przez zazdrość, czy nie poznając się na niej, wielkie wyrządzali jej przykrości. Zita znosiła wszystko spokojnie, i ani słowo skargi z ust jej nie wyszło. Oceniono wreszcie jej cnotę, i młoda jeszcze, takie pozyskała zaufanie swych państwa, iż cały zarząd domu i wydatków jej powierzyli U domowników zaś taki zjednała sobie szacunek, jakby nie równą, ale panią ich była. Lecz o ile prześladowanie ją radowało, o tyle doznawane względy o smutek ją przyprawiały. Wielka miłośnica krzyża uważała w nich Karę Bożą za swe grzechy. To też pani domu łajać ją niekiedy zmuszona była, ażeby ją pocieszyć i uspokoić.

Szczególne miała nabożeństwo do Matki Bożej, która wyjednała jej ową czystość spraw i myśli, jaką w calem życiu swoim jaśniała. Niezrównanej skromności tak w ubiorze jak i w obejściu swoim nigdy na męskim obliczu nie zatrzymała wzroku; a gdy raz zuchwalec jakiś bezwstydnych do niej użył wyrazów, rozchorowała się ze zmartwienia, i z domu tego byłaby się wydaliła, gdyby nie to, że jego wypędzono. Życie wiodła nadzwyczaj umartwione, ciągle prawie o chlebie i wodzie pościła, sypiała na gołej ziemi, a latem i zimą boso chodziła. Po śmierci znaleziono ją opasaną grubym sznurem, który jej na parę cali wrósł w ciało. Wśród rozlicznego zajęcia, duszą z Panem Bogiem złączona, największej doznawała rozkoszy gdy ją do przykrych posług używano. To też niekiedy, wysyłano ją umyślnie w deszcz wielki do odległego miasta po sprawunki, gdy innej sługi nie wypędziłby z domu, a Zita z radością to spełniała.

Wielką ta święta dziewica miała litość dla potrzeb bliźniego. Ubogą jeszcze będąc służącą, jedzenie własne rozdawała ubogim; odzieniem swoim dzieliła się z niemi. Widząc zaś państwo, iż pod jej zarządem majątek im się powiększał, zdali na nią czynienie jałmużny z ich dochodów. Z tym wszakże zwykle odnosiła się ona do nich. Pan Bóg jej hojność niekiedy cudami nagradzał. Zdarzyło się, iż w czasie wielkiego głodu tak wypróżniła dla biednych spiżarnię, iż zakłopotana co pocznie, gdy do niej otworzyła, znalazła ją pełniejszą niż kiedykolwiek. Innym razem, ubogi osłabiony prosił ją o trochę wina, którego w tej chwili nie miała. Pełna ufności w Panu Bogu, zaczerpnęła wody ze studni, pomodliła się, i wyborne podała mu wino.

W Wigilię Bożego Narodzenia spotkał ją Fatinelli wychodzącą na pasterkę, lekko ubraną. Zarzucił na nią płaszcz swój, zalecając, aby mu go za powrotem odniosła. Święta wchodząc do kościoła, ujrzała ubogiego na wpół nagiego i drżącego od zimna; przykryła go więc tym płaszczem, mówiąc, iż go w powrocie zabierze. Lecz wychodząc z kościoła, nie znalazła już żebraka, i wróciwszy do domu miała właśnie zdać sprawę panu z tego co zaszło, gdy zjawił się jakiś nieznajomy, płaszcz oddał, i w tejże chwili znikł, wydając z siebie cudowną światłość.

Bardzo była pilną Święta w wypełnianiu swych obowiązków. Raz zatrzymawszy się dłużej w kościele, przypomniała sobie, iż pieczywo chleba o świcie dnia tego przygotowane być miało. Wbiega więc do piekarni, by opóźnienie swoje pospiechem nagrodzić; i znajduje nadspodziewanie ciasto już przygotowane do pieca.

Fatinelli bardzo był porywczy, jedno słowo Zity uspakajało go od razu. O ile ta Święta surowo sądziła każdy swój postępek, o tyle na wady innych zamykała oczy. Znając wszyscy, iż każdego, kogo ktoś obmawiał, ona bronić musiała, umyślnie w jej obecności źle mówiono o drugich, aby się zabawić dowcipem z jakim ochraniała sławę bliźniego. Nikt ją nigdy próżnującą nie widział; i mawiała nieraz, iż w służącej pobożność bez pracowitości, jest złudzeniem. Tylu i tak wielkimi ozdobioną cnotami, Pan Bóg też i szczególnymi Łaskami obdarzył. Podczas Mszy Świętej, a mianowicie gdy przyjmowała Komunią Świętą, lub gdy się wpatrywała w wizerunek Matki Bożej, wpadała w zachwycenie. Kilka razy widziano ją w jej izdebce, otoczoną nadprzyrodzoną niebieską światłością.

W ostatnich latach swego życia, nie łagodziła sobie wcale w obowiązkach najpracowitszej sługi; z każdym dniem prawie, jednocząc się przy tym więcej myślą i modlitwą z Panem Bogiem. Nareszcie, mając lat 60 zachorowała lekko, i przyjąwszy Ostatnie Sakramenty Święte z oznakami najżywszej pobożności, wśród aktów miłości Pana Boga, spokojnie w Panu zasnęła 27 Kwietnia 1272 r. Po śmierci wielu zasłynęła cudami, w skutek czego papież Leon X w poczet Świętych ją policzył.

 

 

Uwaga.

 

 

Dość jej było powiedzieć, że Pan Bóg co nakazuje, lub czego zabrania, żeby w tejże chwili najposłuszniejszą się stała. Proste bez nauki, lecz poczciwie i pobożnie wychowane dziewczę, najlepszego sobie w Woli i Upodobaniu Boskim Przewodnika życia wybrało. Idąc też za Głosem Bożym, umiała Zita w wypełnianiu obowiązków zależnego stanowiska swojego tak wielkie rozwinąć cnoty, tak nimi każdą czynność podnieść i okrasić, tak mądrze połączone z Nim trudności pokonać, iż nie tylko postępowaniem swoim uczciła go sama, ale nadto, zostawiła wszystkim sługom przepiękny przykład do naśladowania i tę pocieszającą naukę: że w Obliczu Pana Boga nie ma wielkich ani małych, ale są tylko ludzie złej lub dobrej woli, a każdy co szczerze miłuje Pana Boga, co słucha Przykazań Jego, pełniąc obowiązki jakie mu stanowisko jego wskazuje; czy to pan czy sługa, czy bogaty lub ubogi, równie jak ta Zita, doskonałym i Świętym zostać może.

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023