Wszyscy Święci

8 marca

ŻYWOT ŚWIĘTYCH ANDRONIKA I ATANAZJI, MAŁŻONKÓW.

(żyli około r. 386.)

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. II, 1880r.

 

 

Za czasu Teodozjusza Wielkiego żył w Antiochii złotnik imieniem Andronik, mający żonę Atanazję. Oboje byli bardzo bogobojni, dobrych uczynków pełni, i bogaci. Majętność swoją na trzy części rozdzielili: jedną obracali na ubogich, drugą na klasztory i zakonników, trzecią zaś na rzemiosło, i na potrzeby własnego utrzymania. Dal im Pan Bóg dwoje dziatek, syna i córkę, które pielęgnując troskliwie, znaleźli jeszcze zawsze wolne godziny, w których on do męskiego a ona do niewieściego klasztoru, na posługi ubogich chodzili.

Po 12 latach szczęśliwego z sobą pożycia, powróciwszy raz do domu z podobnych odwiedzin, Atanazja zastała dzieci chore na gorączkę, i wyprawiła męża do kościoła, aby modląc się o ich zdrowie, prosił Pana Boga nade wszystko, o spełnienie nad nimi Świętej Jego Woli. Za powrotem swym do domu, już ich Andronik nie zastał przy życiu, a ujrzawszy umarłe, płacząc wbiegł do swej kaplicy, upadł przed wizerunkiem Zbawiciela i zawołał głęboko wzruszony: — Nago na świat przyszedłem, nagim z niego wyjdę; Pan dał, Pan wziął, jako Mu się podobało. Niech Imię Jego Błogosławione będzie. — Matka zaś ciężkim smutkiem zgnębiona, śmierci niejako z żałości wzywając, gdy ciała ich w kościele Św. Juliana pochowano, żadną miarą wyjść stamtąd nie chcąc, na noc tam została. O północy ukazał jej się Męczennik Święty w mniskim ubiorze, mówiąc: — Czemu niepokój czynisz tym, którzy tu odpoczywają? — Panie, odpowie Atanazja, jestem stroskana bardzo; dwoje dziatek miałam, a dziś oboje pogrzebałam! — I czemu ich płaczesz? mnich zapyta. O gdybyś tak za grzechy twoje płakała! Powiadam ci niewiasto, iż jako człowiek pokarmu pragnie, i obejść się bez niego nie może, tak i te dzieci być bez tego nie mogą, ażeby ustawicznie dóbr przyszłych od Chrystusa Pana dla was nie wypraszały, mówiąc: — Sędzio Sprawiedliwy, wziąłeś im rzeczy doczesne, dajże im niebieskie.

Usłyszawszy to niewiasta, jakoby się ze snu ocknęła, i radością przejęta na myśl, że dziatki jej żyją, kiedy się obróciła, by z mnichem więcej pomówić, Święty już zniknął. Po kościele więc szukać go poczęła, lecz nigdzie nie znalazłszy, zrozumiała dopiero, iż niebieskie miała widzenie zakonnika, którego wcale w tym mieście nie było.

Powróciwszy nazajutrz jak odrodzona w duchu do domu, opowiedziała wszystko mężowi, i dodała: — Dawno pragnęłam cię prosić, byś mi pozwolił pójść do klasztoru, żebym tam opłakała me grzechy; dziś gdy nam Pan Bóg odebrał dziatki, tym usilniej cię proszę, nie odmawiaj mi tej Łaski. —Zostawił jej mąż tydzień czasu do namysłu; a gdy po jego upływie, postanowienie Atanazji tym więcej się umocniło; wezwał Andronik teścia swojego, zacnego i bogobojnego człowieka, złożył w ręce jego całą majętność, prosząc, by klasztor i szpital założywszy, resztą pobożnie a dowolnie rozrządził. Następnie, sługom wolność, i to co im po śmierci swej przeznaczył, od razu oddawszy, sam wziął trochę pieniędzy, parę koni, i w drogę z żoną się puścił. Obejrzawszy się Atanazja za domem, zawołała: — Boże! Któryś rzekł Abrahamowi i Sarze: ,,Wynijdź z ziemi i pokolenia twojego, a pójdź do ziemi, którą ja tobie ukażę”, wejrzyj też na nas, a prowadź nas w bojaźni Twojej, którzy opuszczamy domy nasze dla Ciebie. Nie chciejże nam zamykać drzwi do Królestwa Twojego! — I płacząc oboje, drogę swą Panu Bogu powierzyli.

Przybywszy do Jerozolimy i nawiedziwszy miejsca święte, Andronik umieścił swą żonę w żeńskim klasztorze Tabeucosytów, a sam udał się do Scetym do klasztoru Taurus zwanego. Oboje małżonkowie służyli Panu Bogu w wielkiej świętobliwości żywota; aż po 12 latach uprosił sobie Andronik, że mu pozwolono miejsca święte nawiedzać, i tak wędrując przez Egipt, napotkał swą żonę w męskim zakonnym ubraniu, która w tym samym co i on celu, pielgrzymkę przedsięwzięła. Mąż nie poznał jej wcale, tak była zmieniona i sczerniała od słońca i umartwień. Ona wszakże poznała go natychmiast, lecz zataiwszy kim była, przyłączyła się do jego towarzystwa, prosząc, aby w milczeniu szli dalej razem. Obszedłszy wtedy zamierzone miejsca święte, powrócili pospołu do klasztoru jak bracia w Służbie Bożej; i zamieszkawszy za pozwoleniem starszych jedną celę, pilnie przez lat 12 jedno drugie przykładem swoim do doskonałych cnót pobudzając, w wielkim milczeniu przeżyli. Umierając dopiero Anastazja, powiedziała mężowi, aby kartę położoną pod jej głową, po jej śmierci przeczytał. Co gdy uczynił, z wielką boleścią swoją, a podziwieniem wszystkich dowiedział się kim była; i sam też wkrótce po pogrzebaniu swej żony, tego żywota dokonał. Niech będzie pochwalony Pan Bóg w Trójcy Świętej Jedyny, Którego jest Państwo i Moc na wieki wieków. Amen.

 

 

Uwaga.

 

 

Jeżeli nadprzyrodzonej potrzeba było siły, ażeby przetrwać męczarnie, jakie zadawano Męczennikom Pana Chrystusowym, to zaiste, niemniej cudowną była ona wytrwałość w cierpliwości, jaką się odznaczali ci dobrowolni Męczennicy całego życia swojego. Pokonać najwyższe natury uczucia wiarą w tę przyszłość, która zapłacić miała ich ofiarę, i co dzień dźwigać ów krzyż bez żadnej innej ziemskiej ulgi, na takie męczeństwo, osobliwszej też Łaski Bożej było potrzeba.

Utrata dziatek, jest jedną z najcięższych dla serca ludzkiego boleści. Wiara wszakże prawdziwa tę rodzicom nieść winna osłodę i ulgę, iż w Niebie z tych niewinnych istot, nieskończenie większy niż tu na świecie być mogło, pożytek mają; a brak pociechy doczesnej, w zbawienną im się pomoc obraca. Bo nie tylko szczęście, jakie tam na wieki posiadły, porównać się nie da z żadną pomyślnością ziemskiego żywota, ale nadto, wypraszają też one zbawienne dobra swym ukochanym, którzy dopóki tu żyją, na liczne niebezpieczeństwa zguby swej duszy, narażeni jeszcze zostają.

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023