ŚŚ. Cyprian i Justyna, Męczennicy

26 Września 

Żywot Świętych Cypriana, Justyny i innych Męczenników.

(żyli około roku 240.)

 

 

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. V, 1880r.

 

 

Justyna Święta rodem z Antiochii, córka Edyseusza kapłana bałwochwalskiego i Kledonii, w ślepocie pogańskiej swych rodziców wychowana, dorosłą już będąc znalazła się za Łaską Bożą w miejscu, gdzie niejaki Praliusz diakon, Ewangelię opowiadał. Ziarno padając na dobrą rolę prędko pożytek przynosić, i złe zioła błędów gubić w Justynie poczęło. Pociągnięta słowami zbawienia jakie usłyszała, szukała sposobu zbliżenia się do tego który je głosił, i wkradając się do kościoła chrześcijańskiego, nasycała się nauką świętą tak głęboko, iż nie tylko sama Wiarę Świętą przyjęła, ale i matkę i ojca starego wkrótce do tego samego przywiodła.

Edyseusz później godnym się tego stając, na kapłaństwo był poświęcony, a w półtora roku potem szczęśliwie świat ten pożegnał; córka zaś jego im dalej tym goręcej Chrystusa Pana miłując, nabywała cnót wszelkich i co dzień w nich wzrastała. Zasługi jednak zacnej dziewicy, statecznością jej wśród niebezpiecznych i ciężkich pokus pomnożone być miały.

Mieszkał w Antiochii młodzieniec jeden imieniem Aglaides, który dostatki możnych rodziców swoich na lekkomyślne trwonił rozrywki. Ten ujrzał raz Justynę, która ślicznej była urody, i tak się dla niej żywym zapalił uczuciem, iż postanowił koniecznie pojąć ją za żonę. Ale panna, która wpierw dziewictwo swoje poślubiła już Chrystusowi Panu, ani słyszeć o tym nie chciała, i żadne jego starania pożądanego nie odnosiły skutku. Nie dał jednak młodzieniec za wygraną, i dowiedziawszy się o jednym sławnym czarnoksiężniku Cyprianie, który się tą sztuką od młodości zajmował, umyślił z jego pomocą dopiąć zamierzonego celu.

Cyprian rodem z Antiochii w Syrii, pochodził z bardzo znakomitej i bogatej rodziny pogańskiej. Miał lat siedem kiedy go rodzice oddali na naukę do czarnoksiężników, i bystre chłopię wielkie w tej sztuce szatańskiej czyniąc postępy, gdy dorastał wyszukiwał wszędzie, jak w Atenach, Argos, Frygii, a nawet w Indiach i w Chaldei najznakomitszych mistrzów, i przeszedł wszystkich w tym ohydnym rzemiośle. Niegodziwe obrzędy jakich wymagało, prowadziły go do zbrodni. Mordował mężczyzn, kobiety i dzieci na ofiarę szatanom, a otwierając żywcem wnętrzności ludzkie, wyprowadzał z nich rozmaite wróżby, i wykonywał rozliczne łudzące zjawiska.

Udał się wtedy Aglaides do niego wyjawiając mu swe myśli, o pomoc prosząc, i wielkie w nagrodę obiecując pieniądze. Cyprian z dobrą odprawił go nadzieją, i wziąwszy swoje czarnoksięskie księgi wyszukiwał sposoby jakim by mógł osiągnąć cel zamierzony. Nieskończonymi wtedy mamidłami otaczając niewiedzącą o niczym Justynę, odurzał ją widzeniami złych duchów, podniecał w niej drażniące i obałamucające ją myśli i wrażenia, trwożył i niepokoił dziewicę, nasyłając jej osoby które ją od uczynionej Chrystusowi obietnicy odwrócić usiłowały; ale to wszystko jak o mur się obijało. Justyna miotana owymi niepokojami, uciekała się jedynie do swego Boskiego Oblubieńca, w Nim szukała rady i wsparcia, podwajała za każdym przypuszczonym do niej szturmem modlitw, umartwień i postów, a gdy nową rozpoczynać miała z nieprzyjacielem zbawienia swego walkę, jedno przeżegnanie się Krzyżem Świętym przywracało jej swobodę duszy, i napełniało nadludzką mocą do pokonania wzrastającej pokusy. Po wielu daremnych próbach przekonawszy się o tym Cyprian, uderzony został ową niezwyciężoną potęgą Krzyża Pańskiego, i idąc za Głosem Bożym, rzekł sam do siebie: Jeżeli ten Ukrzyżowany Bóg Chrześcijański taką Moc posiada, więc głupstwem jest nieprzyjaciołom Jego, szatanom służyć, i odtąd Bóg Justyny moim będzie Bogiem. To mówiąc, zabrał swe księgi czarnoksięskie i poszedł do biskupa chrześcijańskiego Antyma, prosząc, aby go między ucznie Chrystusowe przyjąć raczył. Znając biskup dobrze złą sławę Cypriana, i nie chcąc, aby zgorszenie między Chrześcijany wprowadzał, nie ufając szczerości jego zamiarów, odprawił go z niczym; ale gdy ten mu przyniesione swe księgi na spalenie złożył i ponowił swą prośbę, przyjął go, zalecając mu naukę przygotować go do Chrztu Świętego mającą.

Cyprian miał znajomego Chrześcijanina imieniem Euzebi, pośpieszył więc do niego zwierzyć mu się ze swego nawrócenia i prosić, by go w Tajemnicach Wiary Świętej objaśnił. Wyznał mu przy tym, iż był dręczony rozpaczliwą trwogą, nie mogąc przypuścić, ażeby Pan Bóg Chrześcijański chciał tak wielkiemu jak on przebaczyć grzesznikowi. Krzepił go Euzebi, wystawiając mu Nieskończoną Dobroć i Miłosierdzie Boże, uczył go szukać pośrednictwa Matki Zbawiciela, Której Opieka i Przyczyna u Boskiego Jej Syna tak jest potężna! Wreszcie, prowadził go do kościoła, gdzie wraz z innymi słuchając Słowa Bożego, coraz się większą ufnością i pociechą napełniał. Na koniec przygotowany tak nauką, której szukał, jako i gorącością łaknącego tej Łaski serca, z rąk antiocheńskiego biskupa Antyma Chrzest Święty przyjął.

Stawszy się wyznawcą Chrystusa Pana, o ile dawniej był zgorszeniem dla wszystkich, o tyle teraz najprzykładniejsze wiódł życie. Wypłacając się Panu Bogu za dawne grzechy, ostrą bardzo czynił pokutę; widywano go często przed drzwiami kościoła z powrozem na szyi, klęczącego z posypaną popiołem głową, proszącego przechodzących Chrześcijan, aby się za niego modlili. Wielką posiadając naukę świecką, całe dnie teraz trawił nad Pismem Bożym i nad księgami świętymi, i do takiej w rzeczach Religii doszedł biegłości, że duchowni w najważniejszych swych trudnościach do niego się odwoływali. Wymowny przy tym i pełen świętej gorliwości, wielką liczbę pogan wpływem swym nawrócił. Później też i cudami także zasłynął daleko, a świętobliwość jego taką mu cześć jednała, że po śmierci Antyma biskupa, Cyprian jednogłośnie następcą po nim obrany został. W rok po nawróceniu swoim, godnym on się już był okazał dostojności kapłańskiej; obecnie, gdy zmuszony przyjąć godność biskupią, miał być już poświęcony, powodowany głęboką pokorą, w czasie nabożeństwa wśród licznie zgromadzonego ludu wyszedł na wywyższone miejsce, i uczynił publicznie Spowiedź ze wszystkich grzechów i zbrodni całego życia swego. Czynem tak nadzwyczajnej pokory i skruchy, poruszył i zbudował wszystkich, a wielu zatwardziałych, lub o zbawieniu swoim wątpiących grzeszników, do pokuty pobudził.

Tymczasem Justyna swoją drogą stawała się coraz milszą Panu Bogu, i zdjęta żywą wdzięcznością iż miłosierdzie Jego nie tylko ją od czarów Cypriana wyzwoliło, ale i jego samego do poznania Prawdy przywiodło, wszystką majętność swoją rozdała ubogim, a sama oddała się na wyłączną Służbę Bożą. Cyprian biskup poświęcił ją na diakonissę, i uczynił przełożoną klasztoru, który pod jego kierunkiem założyła. Aglaides też tknięty Łaską Bożą, uznał swe błędy, i skruszony głęboko na sercu, przyjąwszy Wiarę Świętą, ogromny swój majątek na dobre uczynki rozszafował, a sam w pokucie Panu Bogu służył.

Ale zbliżała się chwila, w której tak Cyprian jak i Justyna mieli najwyższą swej ku Panu Bogu wierności odebrać nagrodę. Poganie oskarżyli ich przed starostą Fenicji Ewtolmiuszem, iż gardząc ich bogami, wiele ludzi od nich dla Chrystusa Pana odwodzą, a dziewica nadto, inne podobne sobie do klasztoru pociąga za sobą. Starosta niezwłocznie pojmać ich, do więzienia wtrącić, a następnie przed sądem swoim stawić kazał.

Zasiadłszy na swej stolicy, gdy usłyszał dane mu odpowiedzi na pytania jakie im czynił, zwątpił o podobieństwie odmiany w ich przekonaniach, i nie wiedząc co dalej mówić, kazał policzkować Justynę, a Cypriana zawiesić i ciało jego żelaznymi szarpać hakami. Ponosząc długo te męki Święci, nie przestawali wzywać Chrystusa Pana i składać Mu dzięków.

Oburzony tym sędzia, do więzienia ich odesłał. Po upływie zaś dni kilku, gdy ich do bałwochwalstwa skłonić nie mógł, kazał wrzucić oboje w kocioł wrzącej smoły i tłuszczu. Ale Święci by najmniejszego nie czując bólu, bez szkody stamtąd wyszli. Widząc to Atanazy, kapłan bałwochwalski, dawny uczeń Cypriana w sztuce czarnołęckiej, zawołał: – I ja też w imię boga eskulapa to samo uczynię, i oszustwo ich odkryję! – Wezwawszy wtedy szatanów zaczął czary swe praktykować, i wskoczywszy do kotła, w tejże chwili na węgiel się spalił. Przeląkł się sędzia na widok tak niepojętych dla siebie rzeczy, i nie chcąc więcej mieć z nimi do czynienia, opisał wszystko co się działo, i odesłał Świętych do cesarza Dioklecjana będącego podtenczas w Nikomedii. Tam oboje skazani na śmierć, najpierw Justyna, a potem Cyprian z weselem szyje pod miecz podali. Patrząc na niewinną, a tak ochotną śmierć tych ludzi, Teognitus niejaki wzruszony głęboko, rzucił się do Cypriana Świętego, i ściskając go z uniesieniem dał poznać, że i on jest Chrześcijaninem. Porwany wtedy natychmiast, jako i tamci ścięty został. Ciała Świętych Męczenników przez sześć dni niepogrzebione leżały, aż bawiący tam Rzymianie zabrali je i powiózłszy do Rzymu, Rufinie, Świętej pani, powinowatej cesarskiej oddali. Ta z wielką je czcią pogrzebała; a Pan Bóg licznymi dobrodziejstwami jakie tam ludziom świadczy, daje poznać zasługi Swoich Świętych, kładących życie na złożenie hołdu Najwyższego Panu i Stwórcy swojemu w Trójcy Świętej Jedynemu. Amen.

 

Pożytki duchowne.

 

 

Cyprian Święty źle zaczął, ale dobrze skończył. Jest to wymownym dowodem, że największy nawet grzesznik byleby chciał, poprawić się, i doskonałym nawet stać się może. Pan Bóg dał dla wszystkich Naukę Swoją wiodącą do cnoty, a ktokolwiek szuka w niej szczerze światła i rady, Łaska Boża z pomocą mu przyjdzie. Ukaże mu ona całą szkaradę grzechu, upamięta i skruszy skażone serce, a w zamian, rozżarzy w nim ową miłość Pana Boga, która jedynie oczyszcza, do świętości prowadzi i ściąga to Miłosierdzie Boże, które rzucając w zapomnienie przekroczenia winowajcy, ukochanym go swoim czyni dziecięciem.

Mówią niekiedy młodzi: Taka jest moja natura. Albo: Niepodobna mi w tym lub tym się odmienić, bom się do tego od dzieciństwa przyzwyczaił. O jako słabe pojęcia wasze! Czyliż nie wiecie, że tak wady natury jak i wychowania są, że tak powiem, zadaniem tylko, z którego wysnuć macie zasługi życia waszego? Że są owymi wrogami, z którymi walczyć wam trzeba, jeżeli chcecie palmę zwycięstwa w Niebie otrzymać! Trochę dobrej woli, trochę pamięci i usiłowania, a wierzcie mi, poznacie sami, iż to co wam się niepodobnym wydaje, za Łaską Bożą tak łatwo wam przyjdzie!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023