16 Września

Żywot Świętych Kornelego, Papieża i Cypriana, biskupa kartageńskiego, Męczenników.

(żyli około r. 250.)

 

 

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. V, 1880r.

 

 

Korneli Święty, syn Kastyna obywatela rzymskiego, żył za czasów Decjusza cesarza, i wstąpiwszy do stanu duchownego, wielkimi odznaczył się cnotami. Była to epoka właśnie najsilniejszego prześladowania Chrześcijan; papieże jedni po drugich przypłacali męczeńską śmiercią stateczność w Wierze Świętej i niezachwiane spełnianie posłannictwa swojego. I w takim to właśnie stanie rzeczy, w półtora roku dopiero po męczeństwie Fabiana Świętego, przystąpiono do wyboru nowego biskupa rzymskiego. Duchowieństwo oddając hołd świętobliwości Kornelego, jednogłośnie powierzyło mu ster tyle wtedy groźny Kościoła Świętego. A on jak się wcale nie ubiegał o ów niebezpieczny zaszczyt, tak przyjąwszy go, odpowiedział mu z całą godnością mężnego wyznawcy i namiestnika Chrystusowego, stając się przykładem i pokrzepieniem dla swych owieczek, które krwawymi jego śladami iść miały. Od chwili bowiem objęcia Stolicy Piotrowej, znał mąż Święty jakie go losy czekały; a przecież nie zachwiał się ani na chwilę w dawaniu odporu temu, co Wierze Świętej lub Kościołowi Świętemu szkodliwym być mogło. Za jego to czasów Nowacjan, kapłan rzymski, mistrz nowej herezji, wsparty pomocą Nowata, kartageńskiego kapłana, uczynił się drugim papieżem. Był to pierwszy antypapa, i wielu kapłanów pociągnął za sobą. Lecz gdy ów Nowatus i w Kartagenie jedność rozrywając, Nikostrata, fałszywego biskupa obok Cypriana Świętego postawił, spostrzegli się lud i kapłani, i do jedności kościelnej powrócili.

Korneli zaś zebrał w 251 r. w Rzymie Sobór, na którym Nowacjan i Nowatus wraz z błędami jakie szerzyć usiłowali potępieni, i z Kościoła Świętego wyłączeni zostali. Cyprian Święty, biskup kartageński w Afryce zebrawszy podobnyż Sobór, potępił także owe niecne błędy, z pomiędzy których znaczniejsze były: iż dzieci chrzcić nie dopuszczali, iż twierdzili: jakoby w grzech upadłym po Chrzcie Świętym, wrota Miłosierdzia Boskiego zamknięte były; jakoby zadosyć uczynienia za grzechy nie było, itp. co wszystko grzesznych do rozpaczy przywodziło, odejmując im wszelką ufność w Łasce i Zmiłowaniu Boźym. Takim wtedy sposobem stłumiwszy odszczepieństwo, Ojciec Święty Kościołowi pokój wewnętrzny przywrócił.

Niebawem potem, zajął się Korneli Święty przeniesieniem i uczciwym pochowaniem ciał Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Za pomocą więc pobożnej niewiasty Lucyny przeniósł je w nocy z katakumb, i Pawła Świętego złożył na jej roli, na drodze Ostyeńskiej w miejscu gdzie był ścięty, a Piotra Świętego położył obok miejsca gdzie był ukrzyżowany, między ciałami Świętych Papieży na górze złotej na Watykanie. Dowiedziawszy się o tym następca Decjusza, Gallus cesarz, wygnał go do miasta Civita Vecchia, gdzie ciężką i długą nędzę męczeńską wycierpiał. Cieszył go listami swymi Cyprian Święty, jak on Męczennik; i oba do cierpliwości i do wytrwałości wspólnie się zachęcali.

Gdy to doszło do cesarza, sądząc poganin, jakoby owym pismem i rzeczypospolitej uwłaczali, stawić do siebie Kornelego kazał; a wyrzucając mu mniemaną jego zdradę: — I umyśliłeś, rzecze, ani na panów twoich nie dbać, ani się pogróżek moich nie lękać, a śmiałeś przeciw rzeczypospolitej listy przyjmować i pisać? — A Korneli mu na to: — Ja o zwycięstwach Pana i Zbawcy mojego, a nie przeciw rzeczypospolitej listy pisałem i odbierałem; dawałem w prawdzie, ale duchowne tylko rady ku odkupieniu dusz ludzkich. — Na te słowa Gallus zapalił się gniewem, kazał go bić w usta ołowianymi kulami i poprowadzić do kościoła Marsowego, aby tam bogom ofiary złożył, albo przez ścięcie śmierć poniósł. Ale Korneli wszystkie przecierpiawszy męki, nie zaparł się Chrystusa Pana, i zleciwszy sprawy Kościoła Świętego Stefanowi, arcydiakonowi, uległ wydanemu na siebie wyrokowi w miejscu, gdzie bogom pokłonu odmówił. Ciało jego Lucyna na cmentarzu Kaliksta pogrzebała. Żył na papiestwie lat 2 miesięcy 2 i dni 3, umarł 14 Września 252 roku. 

Cyprian Święty urodził się w mieście Kartagenie w Afryce, i był poganinem. Z młodości w świeckich ćwicząc się naukach, przy wysokich zdolnościach jakie posiadał tak wielkie czynił postępy, iż za niedługim czasem nie tylko przyszedł do pierwszej dostojności senatorskiej, ale nadto, stał się jednym z najuczeńszych mężów swego wieku, i był sławnym mistrzem i nauczycielem wymowy w Kartagenie.

Obcując często z pewnym kapłanem chrześcijańskim Cecyliuszem, uderzony został światłością i prawdą Ewangelii, nie odwlekając wtedy, Chrzest Święty przyjął, i najżywszą ku Panu Bogu rozgorzał miłością. Chcąc zaś uwiecznić pamięć dobrodziejstwa mistrza, za pomocą którego Pan Bóg mu oczy otworzył, wziął imię jego, zowiąc się Cecyliuszem.

Cyprian był żonatym, i w pierwszej młodości swojej nie najprzykładniejsze wiódł życie. Od chwili jednak jak Światło Boże serce jego tknęło, innym stał się człowiekiem, i dążąc do wyłącznego poświęcenia się Służbie Bożej, za zgodą żony z nią się rozłączył obmyślając jej dostateczne uposażenie, a majętności swoje sprzedawszy, dwie rzeczy dobre uczynił, najpierw: że pychą i rozkoszami tego świata wzgardził, po wtóre, iż miłosierdziem, nad wszystkie ofiary milszą Panu Bogu cnotą, świętość Jego uczcił. 

Dom Cypriana stał się otwarty każdemu, żadna wdowa z próżną ręką z niego nie wyszła; żaden ślepy tam nie wszedł, którego by sam nie wprowadził: żaden sierota i uciśniony bez jego obrony przeciw mocniejszemu, nie został; a Cecyliusza jak ojca swego szanował, i służył mu do końca jego życia.

Obok tych miłosiernych uczynków, mąż Boży oddawał się z nie mniejszą gorliwością badania ksiąg Pisma Świętego, i czytaniu tych, którzy byli podtenczas, doktorów Kościoła. Nareszcie, uznana ogólnie świętobliwość jego sprawiła, iż go uczczono urzędem kapłańskim; po czym wkrótce obrany został biskupem. Opierał się żywo Cyprian temu wyborowi wskazując starszych kapłanów, ale lud obiegł ów dom, w którym się był ukrył, i zmusił go do przyjęcia godności, od której uciekał.

Jak pojmował i pełnił rozległe obowiązki biskupie, łatwo się domyślimy. Umiarkowany w ubiorze, innych a mianowicie młodych do zachowania skromności przyzwoitej, unikającej tak zbytku jak i oznak przesadzonych ubóstwa, przywodził. Upadłych pokuty, heretyków prawdy, odszczepieńców jedności, synów Bożych pokoju nauczał. Do męczeństwa, upominaniem i pismem wielu bardzo usposobił. Twarz jego poważna i wesoła, wdziękiem świętobliwości okraszona, cześć razem i miłość nakazywała; a głęboka pobożność nadawała cechę wzniosłości wszystkim jego czynom.

Każde ważne zdarzenie, wszelka niezwykła okoliczność, stawała mu się polem do dania świadectwa cnocie i rozumnemu poświęceniu. I tak, wybuchło było morowe powietrze w Kartagenie; Cyprian i sam najpilniej cielesne i duchowne potrzeby swych owieczek zaspokajał, i niemniej innych do miłosierdzia nad żywymi i umarłymi przywodził. Jedni posługą, drudzy pieniędzmi pomoc im nieśli; wszyscy jako naśladownicy Ojca Niebieskiego, żadnej w tym względzie różnicy pomiędzy poganami, a chrześcijanami, pomiędzy domownikami, a nieprzyjaciółmi, nie czyniąc. Takimi to środkami biskup Święty wielu bardzo pogan Wierze Prawej pozyskał.  W tej właśnie porze ciężkie prześladowanie gnębiło Chrześcijan; Cyprian nawiedzał, pocieszał i utwierdzał więzionych męczenników; a ranami z tortur pokrytych, najtroskliwiej sam pielęgnował. Działo się to za czasów Waleriana i Galliena, cesarzów. Przyszła chwila, w której wezwany Cyprian Święty stawić się musiał przed starostą, który mu rzekł: — Dano mi rozkaz, aby każdy co pokłonu bogom naszym nie złoży, surowo był karany. A ty cóż na to? — Chrześcijanin jestem i biskup, odpowie Święty, nie znam innych bogów, oprócz Jednego Prawdziwego, Który uczynił Niebo i ziemię i wszystko co jest na nich; Któremu służymy, i we dnie i w nocy za wszystkich ludzi i za siebie samych do Niego się modlimy. — Próbował jeszcze Paternus zachwiać stałość Cypriana i żądał, by mu wymienił kapłanów chrześcijańskich znajdujących się w Kartagenie. Ale gdy temu oparł się biskup, mówiąc: — Prawem naszym dobrze jest postanowionym, abyśmy innych u sądu obwiniać nie mogli. — Paternus na wygnanie go posłał.

Ale Chrześcijaninowi domem jest świat wszystek. Czyż Cyprian mógł być posłany tam, gdzieby Pana Boga, dla Którego cierpiał, nie znalazł? Przebywając więc na wygnaniu miał raz widzenie, które mu czekające go męczeństwo zapowiadało. Nie tracił przeto drogiego sobie czasu; i tam ubodzy znajdowali w nim pomoc, potrzebujący naukę; a sam oddając się rozmyślaniu Zakonu Bożego, napisał też wiele rozpraw odezw biskupich i dzieł wymierzonych przeciw panującym podówczas błędom, w których pozostawił ślady głębokiej nauki, i niepospolitego daru pisarskiego.

Powrócił nareszcie znowu do Kartageny, a korzystając z chwilowego spokoju jakiego Kościół Święty w pierwszych latach panowania Waleriana zażywał, zajął się wprowadzeniem ścisłej karności w swej diecezji, i poznosił wiele nadużyć, które się były między wiernych zakradły. Ale nadeszła na koniec godzina, w której doczesne owe prace, otworzyć mu miały wrota do wiecznej nagrody. Po Paternie staroście, nastał Galerius Maxymus. Ten powołał na sąd swój Świętego biskupa. Mnóstwo ludu wiernego otaczało prowadzonego przed trybunał męża. I gdy Galerius ani namową ani groźbami do ofiarowania bogom skłonić go nie mógł, wyrokiem swoim ściąć go kazał. Słysząc to Cyprian, zawołał: — Dzięki Tobie, Panie, że mi pozwalasz ofiarą życia mego, Ofiarę Twej dla mnie miłości zapłacić! — A lud wierny wykrzyknął: — I my niech z nim umieramy! — Poprowadzono go wtedy na rolę Sexty, tam zdjął swe szaty, poklęknął modląc się Panu, i zdjąwszy dalmatykę, w płóciennej komży na kata czekał. Gdy ten przystąpił, Święty dał mu 25 sztuk złota za łaskę jaką mu świadczył, oczy sobie zawiązał i głowę pod miecz uchylił. Tak ścięty pierwszy w Kartagenie biskup, krwią swoją zbroczył płótna, które na jej zebranie bracia przed nim zasłali. Ciało zaś jego z tryumfem pochowali Chrześcijanie, wielbiąc Imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, Któremu cześć i sława na wieki wieków. Amen.

 

 

Pożytki duchowne.

 

 

Przebiegając pamięcią niezliczone błędy, jakimi kacerstwo czystości Wiary Świętej kazić nie przestawało, poznamy nieskończoną Zasługę Kościoła Chrystusowego, Który je bezustannie zwalczał i potępiał, sprowadzając do jedności najwyższe zasadnicze pojęcia, o których prawdziwości krwią swoją świadczył. Burzył on słowem i piórem najdzielniejszych swych członków, zarysy owego niby chrześcijańskiego, że tak powiem, poganizmu, który rozpościerając się coraz szerzej, zatarłby był znajomość jedynych Prawd Odwiecznych rozwijających się w umyśle i życiu ludzkości, wskazujących jej wysokie cele i drogi, jakimi do osiągnięcia ich w wieczności dążyć powinna. Gdyby, mówię, nie ta Wiara i wytrwałość Kościoła naszego, Duchem Samego Chrystusa Pana ożywionego, stalibyśmy się niemylnie owymi odstępcami, których Mojżesz od ludu Bożego odtrącając, tak strasznymi, tak surowymi karami do uznania ich błędu i do czci jednych Praw Boskich przywodził. Jasną bowiem jest rzeczą, iż skoro każdy własnym, stworzonym, i tylu wpływom ulegającym rozumem wytwarzać sobie będzie osobną religię, zaprzeczyć musimy Temu, z Którego Żywota niestworzona Światłość, z Którego Słowa niestworzona Mądrość i Prawda wyszła.

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023

Newsletter

Otrzymaj za darmo: Niezbędnik modlitewny za dusze czyśćcowe.
Jeśli chcesz otrzymywać żywoty świętych, codzienne rozmyślania, modlitwy za dusze czyśćcowe, nowenny przed świętami, wypełnij poniższy formularz.
Zaznacz: *
Regulamin *