Matka Boska Bolesna

Czytania wielkopostne o Matce Boskiej Bolesnej — dzień 23

 

 

 

 

Źródło: Ks. Aleksander Mohl T.J. – Czytania wielkopostne o Matce Boskiej Bolesnej 1911r.

 

 

Uwaga.

Jak należy prowadzić czytanie duchowne?

1. Znajdź sobie, drogi czytelniku, chwilkę czasu, wolną od wszelkich zajęć, najlepiej rano po wstaniu, kiedy umysł świeży, a serce modlitwą gorącą rozgrzane, skore jest do zajęcia się rzeczami, tyczącymi się Pana Boga.
2. Wtedy w miejscu, gdzie mniej narażony jesteś na przeszkody i roztargnienia, uklęknij i zmów „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Marya”. Pamiętaj, że według Św. Pawła, i Imienia Jezus, w sposób dla duszy twej pożyteczny, wymówić bez Pomocy Bożej nie możesz, cóż dopiero rozpamiętywać Mękę Pańską i Boleści Najśw. Panny tak, aby się nie sprawdziły na tobie owe groźne słowa Izajasza Proroka, wyrzeczone o Żydach, współczesnych Chrystusowi Panu: Zaślepił oczy ich i zatwardził serca ich, aby oczyma nie widzieli i sercem nie rozumieli i nawrócił i uzdrowił je. Nie! ty przecież chcesz być uzdrowionym, chcesz się nawrócić, więc proś, by Pan dał sercu twemu oczy ku widzeniu, a uszy do słyszenia Słowa Bożego, abyś z niego korzystał i stał się lepszym.
3. Potem usiądź i przeczytaj uważnie jeden punkt. Przeczytawszy zaś, zbierz myśli i przypomnij sobie coś przeczytał.
4. Potem zadaj sam sobie następujące pytania: Kto? Kogo widzę? Nieprawdaż? Jezusa, Maryę, Józefa, żydów itd. Co oni robią? A to czemu? I jak oni robią?… A więc jeżeli Jezus i Marya w tych okolicznościach tak robią, to co ja, ich sługa i dziecko, robić winienem? Czego mnie ta prawda uczy? Wszak wierzę w to? A według wiary żyć mi wypada, więc co trzeba postanowić?
5. Przy tym pamiętaj, że ten Chrystus, Którego Mękę rozważasz, patrzy na ciebie i w czasie, gdy Mękę i śmierć za ciebie ponosił, pamiętał o tobie. Dziwne, lecz
prawdziwe! Św. Paweł z objawienia Bożego mówi o sobie: A co teraz żywię, żywię w ciele, w wierze Syna Bożego, Który mnie umiłował i wydał Samego Siebie za mnie. A przecież nie za samego Św. Pawła Chrystus umarł; jeśli więc za Św. Pawła, to i za ciebie… Rozważając wtedy, staraj się myślą przenieść w one smutne chwile, i tak tajemnice te rozważać, jakbyś przy nich był obecnym.
6. Wobec tego zrozumiesz mnie łatwo, gdy ci poradzę po krótszym lub dłuższym zastanowieniu się nad jednym punktem, porozmawiać z Panem Jezusem, z Matką Najświętszą lub z innymi osobami, o jakich tam była mowa.
7. Jeśli ci to wystarczy, by zapełnić półgodziny lub kwadrans, jaki czytaniu temu poświęcisz, skończ je, nie troszcząc się o resztę, zmów Zdrowaś Marya i w Imię Boże idź do swych zajęć, starając się w życie wprowadzić to, coś postanowił.
8. Jeśliby nie wystarczyło, przejdź do drugiego punktu, a potem do trzeciego.
9. Przykład przeczytaj po skończonym rozważaniu, lub kiedy indziej.
10. Jeślibyś co obrał na wspólne czytanie, np. w czasie długich wieczorów zimowych w kółku najbliższej rodziny, to czytaj powoli, z uwagą, a następnie o tym, co tam było, pobożnie z bliskimi twoimi porozmawiaj. Przy takiej rozmowie, bądź pewny, będzie obecny Pan Jezus, tak jak przyłączył się w dzień swego Zmartwychwstania do Apostołów, gdy idąc do Emaus, o Nim rozmawiali.

 

 

CZYTANIE XXIII.

Smutek Maryi podczas srogiego biczowania Chrystusa Pana.
A to, ponieważ: 1. Było w najwyższy sposób niesprawiedliwym,
2. hańbiącym, 3. bolesnym.

 

1. Było w najwyższy sposób niesprawiedliwym.

Wypada tu przede wszystkim zauważyć, że — zdaniem tak wielkich Doktorów Kościoła, jak Święci Augustyn, Bonawentura, Metaphrastes (zob. Apud Colornat Croce di Gesu e di Maria c. 9), Najświętsza Panna była obecną przy biczowaniu Swego Syna. Stąd to Św. Anzelm woła: O Pani! ileż łez przelałaś najskromniejszymi Twymi Oczami, gdyś patrzała na Jedynego Twego Syna związanego, biczowanego, katowanego!… jak szarpano w kawałki Ciało z Ciała Twego. Chociaż Ewangeliści wzmianki o tym nie czynią, przypuszczenie to jednak potwierdza objawienie Św. Brygidy, w którym tej Świętej Matka Najświętsza objawiła, że na odgłos pierwszego uderzenia: „Ja, Któram blisko stała, upadłam jak umarła” (zob. Lib. I. c. 10.), a w innym miejscu: „Gdy ujrzałam Syna Mego biczowanego, upadłam jak bez ducha” (zob. Lib. VI., c. 75.).

Rozważmy wtedy, ile wtedy wycierpieć musiała Matka Najświętsza! Gdyby matka niegodziwego jakiego syna, — słusznie skazanego na podobne katusze za wielkie swe zbrodnie — obecną była przy ich wykonaniu, któż wątpi, że widok cierpień syna pogrążyłby ją w strasznej boleści! Cóż dopiero wycierpiała Marya, kochająca tak czule Swego Jedynaka, którego katowano niemiłosiernie i bez najmniejszej z Jego strony winy?! Toż to ten sam Piłat, zbadawszy oskarżenie żydów, po trzykroć publicznie oświadczył: „Cóż wżdy złego Ten uczynił?” (Łuk. 23, 22) i dając świadectwo niewinności Chrystusa Pana, wziąwszy wodę, umył ręce przed pospólstwem, mówiąc: „Nie winienem ja krwi
Tego Sprawiedliwego, wy się patrzcie” (Mat. 27, 24). — A jednak on sam, po tym wszystkim zawyrokował: „Skarcę Go tedy i wypuszczę” (Łuk. 23, 22). Co za niesprawiedliwość!… Oto ten człowiek niewinny i sprawiedliwy, niech będzie ubiczowany!… niech będzie skarcony!…

Najświętsza Panno! przez Twe Boleści, jakieś w tej chwili wycierpiała, uproś mi upamiętanie… Oto wierzę, że Twój Syn jest Panem Bogiem i moim Zbawicielem, — a jednak nie waham się dla zaspokojenia mych namiętności wydawać Go na ponowne męczarnie, biczując Go w sercu niemiłosiernie przez grzechy moje i nieprawości!

2. Biczowanie było hańbiącym.

Biczowanie było u starych karą haniebną, którą wolno było karcić jedynie ludzi nikczemnych, będących podłymi niewolnikami, według tego, co napisano: „Nie wstydaj się… czeladnikowi złemu bok skrwawić” (Ekkl. 42, 5). A przecież Chrystus Pan, jako Człowiek, był wolnym i to należącym do znakomitego i królewskiego rodu Dawida. — A jako Pan Bóg był Panem panów i Królem królów!

W dodatku hańbiącym było biczowanie z powodu bolesnego obnażenia, które niesłychanie bolało wstydliwego Chrystusa Pana. Chciała Najświętsza Panna zniewadze tej zapobiec i oszczędzić Swemu Synowi żartów i szyderstw ze strony zuchwałego żołdactwa; lecz żydzi nie dopuścili… I tak musiała rozpływać się w Boleści, jak Chrystus Pan świecił nagością wobec najnikczemniejszego hultajstwa i najniższego i najbezwstydniejszego rodzaju ludzi! Marya z Panem Jezusem znosić musiała ich szyderstwa i pośmiewiska.

Serce mi się kraje, gdy pomyślę, że cierpiałaś to, Najświętsza Panno, wraz z Twoim Synem z powodu bezwstydu i bezczelności, jakimi bezecni ludzie sromocą swoje ciała, depcząc nogami wszelką przyzwoitość, skromność i w błocie nurzając świętą cnotę czystości. Maryo! uproś mi łaskawie, abym wstydliwością i skromnością, jak mocnym puklerzem, bronił zawsze czystości i niewinności mego serca!

3. Biczowanie było bolesnym.

Któż zrozumie Cierpienia Zbawiciela świata? Ciało Jego, utworzone w Dziewiczym Łonie Matki Najświętszym, było bardzo delikatnym i wrażliwym; — a ludzie, którzy Go biczowali, nad wszelki wyraz okrutni, zacięci jak rozjuszone bestie, szarpiące pojmaną swą zdobycz kłami i pazurami… A szarpali oni to Boskie Ciało żelaznymi biczami, miotłami, w których w plątane były rózgi z cierni i głogów, i węzłowatymi powrozami… Liczba zaś uderzeń dochodziła, według objawienia Św. Bernarda, aż do 6666. Stąd słusznie powiedział Augustyn Święty, że „do słów Psalmisty: Siła biczów na grzesznika (Ps 32/31/, 10), dodać trzeba: siła biczów na Zbawiciela świata”, — co znaczy, że jak niezliczonymi były ludzkie grzechy, tak trudno było zliczyć uderzenia, jakie za nie poniósł Zbawiciel świata.

Nieposiadający się ze wściekłości żydzi gorzej obchodzili się z Chrystusem Panem, niż szatan z patryarchą Jobem; bo temu została przynajmniej skóra własna, jak wyznaje: „Do skóry mojej po strawionym ciele przyschła kość moja” (Job. 19, 20); a oni niewinną swą ofiarę niemal ze skóry odarli!… I nie byłoby końca ich pastwieniu się, gdyby nie jeden z pogańskich żołnierzy Piłata, który, żalem tknięty, rozciął powrozy trzymające Chrystusa Pana i w ten sposób koniec położył Jego Męce. Najświętsza Panna objawiła to Sama Świętej Brygidzie, mówiąc: „Kiedy Syn Mój stał cały Krwią okryty…, cały poszarpany tak, że nie było na Nim zdrowego miejsca i nie było już co biczować, — wtedy jeden z obecnych oburzony zawołał: czyż chcecie Go przed ogłoszeniem wyroku zamordować? — i natychmiast przeciął powrozy” (zob. Lib. L, c. 10.).

Chrystus Pan, wycieńczony i wyczerpany, zsuwając się po słupie, padł wtedy na ziemię i broczył we Krwi własnej, — a zwracając Swe Oczy do Bolejącej Matki, szepnął, — jak powiada Św. Wawrzyniec Justiniani: — „Po coś tu przyszła, Gołąbko Moja? Kiedy widzę, że Macierzyńskie Twoje Serce Boleść rozdziera, cierpię Ja Twoim Cierpieniem, podobnie jak Ty Moim… Odejdź wtedy… Odejdź czym prędzej” (zob. De triumph, agonę c. 21.).

Matko Najświętsza! Więc tak okrutnie — tak niemiłosiernie posiekali i poszarpali nielitościwi siepacze Ciało Twego Syna!… Syn Twój Najmilszy, o którym śpiewał Prorok Pański: „Piękniejszy urodą nad syny człowiecze, rozlała się wdzięczność po wargach Twoich” (Ps. 45/44/, 3), a teraz: „Nie ma krasy, ani piękności: i widzieliśmy Go, a nie było na co spojrzeć… wzgardzonego i najpodlejszego z mężów, Męża Boleści i znającego niemoc, a jakoby zasłoniona twarz Jego i wzgardzona: skąd animeśmy Go mieli zacz” (Ks. Is. 53, 2-3).

I On to zniósł!… i On to wycierpiał za mnie… za moje grzechy!… Mnie się należało, ażeby grzeszne moje ciało smagane było ognistymi biczami przez wściekłe duchy piekielne!… To ja winny — On niewinny… Ale On „zranion jest za nieprawości nasze, zabity jest za złości nasze” (Ks. Iz. 53, 5), bo Pan włożył Nań nieprawości wszystkich nas.

Matko! Matko! ja przyczyną Twych Łez i Cierpień!… Matko! rzeknij  słówko do Syna Twego i uproś mi jedną… nie!… dwie Łaski: abym żałował za grzechy moje, które były powodem biczowania mego Pana i na przyszłość raczej umarł, niż znajdował upodobanie w tym, co było tak gorzkim memu Panu i Zbawcy.

 

 

PRZYKŁAD.

We włoskim mieście Perugii żył na początku XVII w. młodzieniec, który czując pociąg do pewnej panny w tymże mieście, taką ku niej zapałał miłością, że nie otrzymawszy jej ręki, przez sztukę czarnoksięską chciał dopiąć swojego celu. Szatan przyobiecał mu pomoc pod warunkiem, że w pewnym oznaczonym terminie będzie mógł duszę jego zabrać do piekła. Szalony młodzieniec zgodził się na wszystko. Tymczasem szatan otoczył biedną panienkę sidłami ze wszystkich stron tak, że ostatecznie stała się ona przychylną młodzianowi i dała się zachęcić do złego. Kiedy jednak wyznaczony termin nastał, zaprowadził szatan młodzieńca nad studnię i przypominając mu warunki kontraktu, żądał, aby sam się rzucił na dół, grożąc, że w przeciwnym razie strąci go tam gwałtem. Młodzieniec począł już zdejmować swe szaty, ale bojaźnią zdjęty, oświadczył, że sam nie myśli życia sobie odbierać i czeka, aż go szatan do studni wrzuci. Na to duch przewrotny oświadczył, że nie uczyni tego, dopóki młodzian nie zrzuci ze siebie Szkaplerza Siedmiu Boleści Matki Najświętszej, który nosił na piersiach. – Tu oczy otworzyły się biedakowi: z radością przycisnął do piersi tę ostatnią deskę ratunku, — a szatan zawstydzony odszedł.

Dziękując Panu Bogu, pospieszył młodzieniec wyspowiadać się z grzechów i podziękować Matce Najświętszej za ratunek od śmierci doczesnej i wiecznej, w dowód zaś wdzięczności na pamiątkę tej Łaski, zawiesił wotum w kościele tegoż miasta, tak zwanym Chiesa di S. Maria Nurva.

 

PRAKTYKA.

Odwiedzić chorego lub biednego jakiego człowieka, ku czci Matki Bolesnej.

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023