Matka Boska Bolesna

Czytania wielkopostne o Matce Boskiej Bolesnej — dzień 24

 

 

 

 

Źródło: Ks. Aleksander Mohl T.J. – Czytania wielkopostne o Matce Boskiej Bolesnej 1911r.

 

 

Uwaga.

Jak należy prowadzić czytanie duchowne?

1. Znajdź sobie, drogi czytelniku, chwilkę czasu, wolną od wszelkich zajęć, najlepiej rano po wstaniu, kiedy umysł świeży, a serce modlitwą gorącą rozgrzane, skore jest do zajęcia się rzeczami, tyczącymi się Pana Boga.
2. Wtedy w miejscu, gdzie mniej narażony jesteś na przeszkody i roztargnienia, uklęknij i zmów „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Marya”. Pamiętaj, że według Św. Pawła, i Imienia Jezus, w sposób dla duszy twej pożyteczny, wymówić bez Pomocy Bożej nie możesz, cóż dopiero rozpamiętywać Mękę Pańską i Boleści Najśw. Panny tak, aby się nie sprawdziły na tobie owe groźne słowa Izajasza Proroka, wyrzeczone o Żydach, współczesnych Chrystusowi Panu: Zaślepił oczy ich i zatwardził serca ich, aby oczyma nie widzieli i sercem nie rozumieli i nawrócił i uzdrowił je. Nie! ty przecież chcesz być uzdrowionym, chcesz się nawrócić, więc proś, by Pan dał sercu twemu oczy ku widzeniu, a uszy do słyszenia Słowa Bożego, abyś z niego korzystał i stał się lepszym.
3. Potem usiądź i przeczytaj uważnie jeden punkt. Przeczytawszy zaś, zbierz myśli i przypomnij sobie coś przeczytał.
4. Potem zadaj sam sobie następujące pytania: Kto? Kogo widzę? Nieprawdaż? Jezusa, Maryę, Józefa, żydów itd. Co oni robią? A to czemu? I jak oni robią?… A więc jeżeli Jezus i Marya w tych okolicznościach tak robią, to co ja, ich sługa i dziecko, robić winienem? Czego mnie ta prawda uczy? Wszak wierzę w to? A według wiary żyć mi wypada, więc co trzeba postanowić?
5. Przy tym pamiętaj, że ten Chrystus, Którego Mękę rozważasz, patrzy na ciebie i w czasie, gdy Mękę i śmierć za ciebie ponosił, pamiętał o tobie. Dziwne, lecz
prawdziwe! Św. Paweł z objawienia Bożego mówi o sobie: A co teraz żywię, żywię w ciele, w wierze Syna Bożego, Który mnie umiłował i wydał Samego Siebie za mnie. A przecież nie za samego Św. Pawła Chrystus umarł; jeśli więc za Św. Pawła, to i za ciebie… Rozważając wtedy, staraj się myślą przenieść w one smutne chwile, i tak tajemnice te rozważać, jakbyś przy nich był obecnym.
6. Wobec tego zrozumiesz mnie łatwo, gdy ci poradzę po krótszym lub dłuższym zastanowieniu się nad jednym punktem, porozmawiać z Panem Jezusem, z Matką Najświętszą lub z innymi osobami, o jakich tam była mowa.
7. Jeśli ci to wystarczy, by zapełnić półgodziny lub kwadrans, jaki czytaniu temu poświęcisz, skończ je, nie troszcząc się o resztę, zmów Zdrowaś Marya i w Imię Boże idź do swych zajęć, starając się w życie wprowadzić to, coś postanowił.
8. Jeśliby nie wystarczyło, przejdź do drugiego punktu, a potem do trzeciego.
9. Przykład przeczytaj po skończonym rozważaniu, lub kiedy indziej.
10. Jeślibyś co obrał na wspólne czytanie, np. w czasie długich wieczorów zimowych w kółku najbliższej rodziny, to czytaj powoli, z uwagą, a następnie o tym, co tam było, pobożnie z bliskimi twoimi porozmawiaj. Przy takiej rozmowie, bądź pewny, będzie obecny Pan Jezus, tak jak przyłączył się w dzień swego Zmartwychwstania do Apostołów, gdy idąc do Emaus, o Nim rozmawiali.

 

 

CZYTANIE XXIV.

Cierpienia Maryi, kiedy Chrystus Pan był cierniem ukoronowany
i przez Piłata wyprowadzony na ganek przed zebrane tam pospólstwo.

A mianowicie: co cierpiała: 1. na ten widok, 2. z powodu tego, co słyszała i 3. co wiedziała
o Piłacie.

 

 

1. Co cierpiała na ten widok.

Zaspokoiwszy swą wściekłą nienawiść nieludzkim biczowaniem Pana Jezusa, spostrzegli żydzi, że Najświętsza Jego Głowa pozostała nietkniętą. W szatańskiej wtedy złości chwycili cierniowe rózgi, którymi przed chwilą Ciało Jego szarpano, i uplótłszy z nich wieniec, wtłoczyli Mu go na Głowę. — Łącząc nadto okrucieństwo z obelgą i szyderstwem, oblekli Go w stary, purpurowy płaszcz żołnierski, a w Rękę włożyli trzcinę, naśmiewając się w ten sposób z Jego Królewskiego pochodzenia i Królewskiej godności.

Widok tak zmienionego Chrystusa Pana wywołał współczucie w próżnym i zepsutym sercu takiego nawet Piłata; —toteż chcąc zakończyć niemiłą sobie sprawę, kazał wyprowadzić Zbawcę świata przed pospólstwo żydowskie, nie wątpiąc, że na widok takich Jego Cierpień ulitują się i przestaną godzić na Jego Życie. —Wieść o tym prędko rozeszła się po Jerozolimie. Biegli wtedy ludzie zewsząd, aby się przypatrzyć niebywałemu widowisku.

Pospieszyła też tam i Marya. Kiedy zaś ujrzała tę Twarz Krwią zbroczoną… i te włosy potargane, w których widne były gałązki… i kolce cierniowe… i ten strój szyderski – zbladła jak chusta i zadrżawszy w Swym Macierzyńskim Sercu, padła zemdlona na ziemię.

Jeśli przyjaciele Joba, ujrzawszy opłakany stan, do jakiego za dopuszczeniem Bożym złość szatana go doprowadziła, ze smutku rozdarli swe szaty i głowy popiołem posypali, jak czytamy: „A podniósłszy z daleka oczy swe, nie poznali go i zakrzyknąwszy płakali, a rozdarłszy szaty swe, sypali proch na głowy swe, ku Niebu” (Job 2, 12) jeśli zwycięski Cezar, ujrzawszy po bitwie pod Farzalą ciało Pompejusza, swego przeciwnika, bez głowy, gorzkimi łzami zapłakał, cóż się dziać musiało w Sercu Maryi na widok takich mąk i takiej hańby Swego najukochańszego Syna?

Maryo! Matko Boża i Matko moja! widzę, co cierpisz… i jedno mię boli, że przewidujesz, jak mało ludzi z Cierpień Syna Twego i Przykładu Jego korzystać będzie… On cierniową koroną przyozdobiwszy Swe Skronie, nauczył ludzi gardzić zewnętrznym blaskiem i czczą ozdobą na śmierć skazanego ciała, — a oto tyle ludzi… tyle Chrześcijan poświęca tyle czasu… tyle zasobów… a przede wszystkim spokój i niewinność duszy, aby czczym blaskiem kapryśnego stroju zabawić oko ludzkie i uwikłać serce!

Matko! to Cię boli, a boli strasznie!… I ja winien jestem Twego smutku… Ileż to razy… te stroje… te parady… Matko! przez koronę cierniową Syna Twego uproś mi Łaskę, abym gardził blichtrem, a pracował nad tym, aby się Twemu Synowi przypodobać!

2. Cierpienia Maryi z powodu tego, co słyszała.

Boleści Matki Najświętszej, już tak nieznośne na widok zakrwawionego Zbawcy, zwiększyły się, gdy usłyszała, jak rzymski starosta, Piłat, z wysokości swego trybunału wyrzekł do żydów: Oto Człowiek! Chciał on niejako powiedzieć: Muszę wam całą powagą mego urzędu zaręczyć, że to człowiek przed wami stoi, tak mało jest On do stworzenia ludzkiego podobny. I sprawdziły się słowa Proroka Izajasza: „A jakoby zasłoniona twarz Jego i wzgardzona, skąd animeśmy Go mieli zacz” (Ks. Iz. 53, 3).

„Więc, myślała Matka Boża, Syna mego tak skatowali, że już do człowieka niepodobny; Jego, Który był piękniejszym urodą nad syny człowiecze (Ps. 45/44/, 3). Biedny Mój Jezus!… Lecz to już koniec katuszy. Teraz wzruszeni takim widokiem żydzi, przypomną sobie Dobrodziejstwa, jakie im świadczył i ze żalu rozdzierając szaty na sobie, będą prosić Piłata o Jego uwolnienie”.

Tymczasem słyszy, jak cała tłuszcza, podobna do zgrai dzikich bestii, ryczących na widok Krwi woła: „Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go!” (Łuk. 23, 21), „wypuść Barabasza, a strać, strać, ukrzyżuj Go!” (J 19, 15).

Kiedy po odniesionym zwycięstwie nad Filistynami, za nieposłuszeństwo rozkazowi ojca, Jonatas, Syn Saula, był przezeń na śmierć skazany, — wtedy zebrane tam wojsko żydowskie wołało: „A więc Jonatas umrze, który uczynił zbawienie to wielkie w Izraelu?” (1 Król. 14, 45). A teraz… tu prawdziwy Zbawca wybranego ludu, Który zwyciężył nie wojsko z ludzi złożone, ale niezliczone zastępy ludzkich grzechów…. i On ma umrzeć…. a nikt się za Nim nie wstawia!…

Maryo! Matko najboleśniejsza! Syn Twój chciał stać się niepodobnym do ludzi, aby pokazać, jak nisko… jak głęboko upadł człowiek, którego dusza grzechami poraniona i poszarpana, przypominała raczej nierozumne, niż rozumne ludzkie stworzenie: A człowiek, gdy we czci był nie rozumiał, przyrównany jest bydlętom nierozumnym i stał się im podobny”… (Ps 49/48/, 13). I dał się tak poniżyć, aby nas wywyższyć i przez swoje zeszpecenie dawną piękność duszom naszym przywrócić!…

O Matko!… Matko! Ileż cierpiałaś, myśląc, że do końca świata tysiące ludzi niepomnych na Dobrodziejstwa Tego, Który tak wielkie zbawienie uczynił w Izraelu, w sercu Go swoim krzyżować i namiętnościom swym wydawać będą!… I ja byłem między nimi… poświęcałem Pana Jezusa nikczemnej przyjemności, bydlęcej rozkoszy, ambicji, miłości własnej lub chciwości… Jakiż ja byłem nikczemny!… Maryo! modliłaś się za zaślepiony ten lud, — pomódl się i za mnie, abym opamiętawszy się, służył Twemu Synowi!

3. Cierpienia Maryi z powodu tego, co wiedziała o Piłacie.

Przekonawszy się o niewinności Pana Jezusa, powinien był Piłat stawić opór morderczym zachciankom żydów i mężnie wystąpić w obronie sprawiedliwości. On, który był potężnym starostą i sędzią całego żydowskiego kraju, mającym na swoje zawołanie całe zastępy bitnych i odważnych żołnierzy!… On jednak się przestraszył języków żydowskich i przez fałszywy donos, bojąc się utracić swe miejsce, dla próżnej obawy nie zawahał się poświęcić niewinnego człowieka.

Światowiec ten pragnął wprawdzie uwolnić Chrystusa Pana: „I odtąd, starał się Piłat, aby Go puścił” (J 19, 12). Usłyszawszy jednak wołanie żydów: „Jeśli Tego wypuścisz, nie jesteś przyjaciel cesarski” (Tamże), — „przysądził, aby się stało żądanie ich” (Łuk. 23, 24).

Jakżeż Marya nad tą nikczemnością boleć musiała! „Biedny Mój Jezus! myślała, więc żydzi wygrali sprawę!… więc potwarz zwyciężyła niewinność, fałsz — prawdę, bezbożność — najwyższą Świętość! Co za nieszczęsna godzina! Czyż na to tylko przed chwilą uznał Go Piłat niewinnym, aby obłudnie umywszy swe ręce, wydać Go w ręce morderczych siepaczy?” „Niewinnym chciał się okazać Piłat, umywając ręce i  tłumacząc się przed żydami. Lecz nie wystarczyło podać się za niewinnego, trzeba było niewinnym siebie uczynić, uwalniając Pana Jezusa. Umył ręce, lecz zbrodni swej nie zmył” (Św. Ambroży in Luc.).

Matko Najświętsza! ileż razy i ja podobny do tego niegodziwca, starałem się umyć swe ręce, wmawiając w siebie, że grzechu w mych niecnych uczynkach niema, lub mały tylko, — albo że konieczność — zachowanie czci i sławy między ludźmi mi tak każe… I ja, przyznając się do Chrystusa Pana, wydawałem Go mym namiętnościom do szarpania i mordowania! Biada mi! Matko! Matko bolejąca! uproś mi nawrócenie i opłakiwanie mych win, jak według pobożnego podania, uprosiłaś niegodziwemu Piłatowi upamiętanie i śmierć szczęśliwą.

 

 

PRZYKŁAD.

Roku 1702 puścił się w daleką podróż pewien snycerz, rodem z miasta Galeaty. Przed wyjazdem, wpisawszy się do Bractwa Matki Boskiej Bolesnej, włożył na siebie pobożny ten człowiek Szkaplerz Matki Najświętszej, ufny, że tym sposobem zapewni sobie potężną Opiekę Królowej Niebios. I nadzieja go nie zawiodła; bo oto kiedy zbliżając się do miasta Ceseny, przechodził w bród wąski potok górski, spostrzegł się w mgnieniu oka otoczonym powodzią pędzącą z pobliskich gór, gdzie silne spadły były deszcze. Chwila ostatnia zdawała się zbliżać. Wtedy poleca się on Opiece Matki Najświętszej i płynąc zaczyna odmawiać siedem pacierzy ku czci Siedmiu Jej Boleści. Jeszcze ich nie skończył, a oto potężna jakaś ręka podnosi go ponad wzburzone nurty potoku i prowadzi do brzegu. Znalazłszy się w miejscu bezpiecznym, ogląda się on za swym wybawicielem i widzi poważną Matronę, znikającą w powietrzu. — Tak Matka Najświętsza wybawiła z niebezpieczeństwa życia Swego wiernego sługę.

 

PRAKTYKA.

Ku czci Matki Najświętszej uczynić jakie umartwienie.

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023